Erin Pizzey – kobieta walcząca od 40 lat z mitami dotyczącymi przemocy domowej

Erin Pizzey

 

Erin Pizzey to brytyjska pisarka i działaczka na rzecz walki z przemocą domową. W 1971 r. założyła w Chiswick (okolice Londynu) pierwsze na świecie schronisko dla kobiet padających ofiarą przemocy domowej. Prowadząc ośrodek zauważyła coś bardzo interesującego. Wśród pierwszych 100 kobiet, które zgłosiło się do jej ośrodka 60 było bardzo agresywnych. Niektóre nawet bardziej od swoich partnerów. 

Pizzey zdała sobie sprawę, że kobiety również potrafią być agresywne. Poza tym, że kobieta może być ofiarą w związku z ręki mężczyzny, występuje również przemoc wzajemna, gdzie obie strony stosują przemoc, jak i sytuacja gdzie to kobieta jest sprawcą a mężczyzna tylko ofiarą. I należy odróżnić autentycznie maltretowane kobiety, od kobiet skłonnych do przemocy. Przeprowadzając wspólne badanie wraz z Johnem Gayfordem z Warlingham Hospital udało jej się ustalić, że w około 62% przypadków mamy do czynienia właśnie z przemocą wzajemną.

Erin Pizzey udało się również ustalić, że mężczyźni padają ofiarą przemocy ze strony kobiet niemal równie często co kobiety ze strony mężczyzn. Dlatego podjęła działania na rzecz założenia takiego samego ośrodka dla męskich ofiar. Okazało się to być jednak o wiele trudniejsze, prawie nikt nie chciał poprzeć tego projektu finansowo itd.

Pizzey zauważyła również, że mało kto pochyla się nad zagadnieniem, jakie są przyczyny tego, że niektórzy ludzie dopuszczają się przemocy. W swojej książce „Prone to Violence” opisała dokładnie w jaki sposób ludzkie hormony, wyuczone wzorce z domu rodzinnego i traumy z dzieciństwa wpływają na ludzką skłonność do agresji i stosowania przemocy. Dotyczy to oczywiście ludzi obojga płci.

Jako że badania i działania Erin Pizzey były bardzo nie na rękę silnie rozwijających się ruchów feministycznych, została przez nie całkowicie zbojkotowana i zaszczuta. Zabroniono jej publicznie przemawiać, jej książki były bojkotowane, zabrano jej ośrodek z Chiswick, a nawet zaczęła dostawać listy z pogróżkami, w tym grożenie jej śmiercią.

 

Wyprowadzka do USA

W 1981 r. Erin Pizzey przeprowadziła się do Santa Fe w Nowym Meksyku, tam również działała na rzecz walki z przemocą, a także w zwalczanie przestępców seksualnych i pedofilów. W swoich badaniach dokonała kolejnego odkrycia, jak się okazało kobiet pedofilów jest prawie tyle samo co mężczyzn pedofilów, jednak ze względu na powszechne stereotypy pedofilki dłużej pozostają bezkarne, ich liczba pozostaje w dużej mierze niedoszacowana w oficjalnych statystykach. Tu również działalność pani Pizzey spotkała się z negatywnym odbiorem ze strony feministek i innych nieprzychylnych jej osób. Z tego względu przeprowadziła się wpierw do Cayman Brac na Kajmanach, a następnie do Sieny we Włoszech. 

 

Powrót do Londynu i wsparcie dla ruchów Men’s Rights

Erin Pizzey wróciła do Londynu pod koniec lat 90-tych. Nadal działa na rzecz walki z przemocą. Od 2004 roku jest patronką ManKind Initiative, organizacji pomagającej męskim ofiarom przemocy domowej. W marcu 2007 r. wzięła udział jako gość w ceremonii otwarcia pierwszego arabskiego schroniska dla ofiar przemocy domowej w Bahrajnie. W latach 2007-2011 pisała dla gazety Daily Mail. Od 2013 r. należy do redakcji A Voice for Men i ogólnie mocno wspiera działanie organizacji typu Men’s Rights w zwalczaniu mitów dotyczących płci i przemocy. O swojej historii, temacie przemocy domowej i prawach mężczyzn opowiedziała również w filmie „The Red Pill”. Prowadzi także stronę Honest-ribbon.org/

 

Polecam również zajrzeć:

Erin Pizzey na Wikipedii (ang.)

Wywiad z Erin Pizzey

Rozmowa Cassie Jaye z Erin Pizzey: 

Reklamy

Wampir z Zielonej Góry – słynny seryjny gwałciciel….. który nigdy nie istniał

Wampir z Zielonej Góry

 

W Zielonej Górze i w ogóle w całym woj. lubuskim swego czasu (około roku 2010) panowała psychoza strachu. Policja szukała groźnego seryjnego gwałciciela, który napadł już niejedną kobietę, media co i rusz o tym trąbiły. Mieszkanki lubuskiego bały się wychodzić z domu, panika trwała i ciągle się nakręcała. Gwałciciel zyskał pseudonimy takie jak „Wampir z Zielonej Góry” czy „Brzytwiarz”. Jak się ostatecznie okazało słynny już w całej Polsce gwałciciel…. nie istnieje.

Cała afera wybuchła za sprawą zwykłej plotki, kilkanaście kobiet po prostu zgłosiło fikcyjne zawiadomienie o gwałcie. Wystarczy że poszła plotka w mediach, że grasuje groźny przestępca i kolejne kobiety zaczęły zgłaszać kolejne fikcyjne zgłoszenia. Dlaczego? Jak to określił słynny kryminolog prof. Brunon Hołyst: „Dla osiągnięcia pewnej satysfakcji, że są ofiarami gwałcicieli, że mogą zaistnieć w percepcji społeczeństwa miejscowego, że ta sprawa doda im jakiejś chwały.” Teraz tym kobietom grozi do kilku lat więzienia za składanie fałszywych zeznań. 

Więcej o tej sprawie:
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/gwalciciela-z-zielonej-gory-nie-bylo,131006.html

 

Wnioski z całej sytuacji

Jakiej lekcji udzieliła nam ta sprawa? Wnioski nasuwają się same. Po pierwsze każde zgłoszenie gwałtu należy bardzo dokładnie sprawdzić i znaleźć dowody na jego potwierdzenie. Jak widać są kobiety, które potrafią kłamać w tej sprawie nawet z bardzo błahych powodów, takich jak chęć bycia w centrum uwagi. Po drugie nie należy wierzyć we wszystko co mówi się w mediach i nie ulegać psychozie strachu.

I niech każdy teraz pomyśli sobie o akcjach typu #MeToo czy różnych publicznych oskarżeniach. Jak łatwo wśród prawdziwych ofiar mogą się znaleźć zwyczajnie osoby, który tylko szukają atencji albo prywatnej zemsty? Ilu niewinnym osobom może to zniszczyć życie? Ile szkód może przynieść społeczeństwu nakręcenia paniki? Jak obniża to wiarygodność prawdziwych ofiar gwałtu czy molestowania? Także pamiętajmy wszyscy: przestępstwa zgłaszamy na policji, nie w mediach czy na Facebooku. I nie wierzymy w żadną wersję z góry i „na słowo” bez dowodów. A od zbierania dowodów jest prokuratura, na której to zgodnie z prawem leży obowiązek udowodnienia winy (ciężar dowodu). Z kolei od wydawania wyroków są sądy, po przeprowadzeniu rzetelnego procesu. 

Sprawa Boko Haram

Sprawa Boko Haram

 

Dziś pokażę wam wyjątkowo brutalne i obrzydliwe oblicze gynocentryzmu i feminizmu. Otóż rzecz ma się o Boko Haram, czyli organizacji terrorystycznej tworzonej przez islamskich ekstremistów,  którzy regularnie dokonują zamachów terrorystycznych na chrześcijan w Nigerii. 

O czym konkretnie będzie mowa? Oddaję głos Karen Straughan, poniżej w moim zdaniem najlepszym fragmencie filmu „The Red Pill” (nie zwracajcie uwagi na hiszpańskie napisy, po prostu akurat taka wersja znalazła się na YT): 


Pani Karen opisuje tutaj sprawę porwania 200 dziewczynek przez Boko Haram. Wówczas reakcja świata zachodniego była gwałtowna, w sprawę zaangażowali się Barack Obama, Michael Obama, ONZ, rząd Wielkiej Brytanii, Minister obrony Kanady, media, celebryci, feministki itd. 

Tyle, że ci sami terroryści wcześniej dokonywali całe mnóstwo ataków, w czasie których ofiarami byli głównie mężczyźni i chłopcy. Podczas poprzednich ataków na szkoły, to dziewczynki były wypuszczane na wolność, a chłopców brutalnie zamordowano poprzez spalenie żywcem. Wówczas mało kto z zachodnich mediów w ogóle o tym wspominał. Ba, jak słusznie zauważa Karen Straughan terroryści zaatakowali dziewczynki właśnie dlatego, że zdali sobie sprawę, że krzywdzenie chłopców nie wzbudza aż takiej uwagi zachodu, żeby zyskać rozgłos musieli uderzyć w płeć żeńską.

Polecam również artykuły w temacie:
https://www.mediaite.com/online/why-did-kidnapping-girls-but-not-burning-boys-alive-wake-media-up-to-boko-haram/
https://www.pbs.org/newshour/show/happened-10000-boys-kidnapped-boko-haram

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

 

Wszystkim odwiedzającym mojego bloga składam najszczersze życzenia zdrowia, szczęścia, pomyślności,
wspaniałych chwil przy spotkaniu rodzinnym,
góry prezentów pod choinką.
Samych sukcesów w życiu i spełnienia wszelkich marzeń.

 

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

Co dalej z blogiem?

blog wordpress

 

Zmiany zawsze rodzą obawy, często niepotrzebnie i niesłusznie. Ze względu na przeniesienie bloga z Onetu (Platformy Blog.pl) na WordPress postanowiłem napisać parę słów „co i jak?” Jak dalej blog będzie funkcjonował?

 

Sprawy techniczne

Najważniejsza kwestia, to to, że blog udało się bezproblemowo przenieść z Blog.pl na WordPress.com, wystarczył prosty eksport pliku XML żeby cała treść, wszystkie wpisy, zdjęcia, komentarze itd. zostały w całości przeniesione.

Kolejna sprawa, jako że Blog.pl był oparty na WordPressie, obsługa platformy bloga wygląda tutaj bardzo podobnie. Jednak pojawiły się pewne zmiany. Z przyjemnością stwierdzam, że są one głównie pozytywne 🙂

Na wstępie już mogłem zauważyć, że WordPress.com oferuje większą liczbę motywów do wyboru. Jednocześnie jednak nie doszukałem się szablonu Mystique, jaki miałem na Blog.pl, a z tych dostępnych trudno było mi znaleźć szablon, który będzie mi pasował. Ale w końcu taki znalazłem. Wybrałem szablon P2, który jak widać, sprawia, że blog wygląda trochę jak tablica Facebooka albo Twittera.

Kolejna rzecz, WordPress daje mi możliwość dużego dostępu danych do statystyk bloga, nie tylko widzę ile mam odwiedzin, w tym odwiedzin unikalnych, ale także skąd pochodzą wejścia na stronę, czy konkretny wpis, z których linków, z którego kraju pochodzą itd. Z punktu widzenia promocji bloga i jego pozycjonowania to bardzo cenne informacje. Następna zmiana na plus to możliwość wstawienia Translatora Google, który umożliwia każdemu czytelnikowi zmianę języka treści bloga na swój język ojczysty. Pozytywna zmiana to także to, że działa tutaj opcja otworzenia linku (w treści wpisu) w nowym oknie. Na Blog.pl to raz działało, raz nie, tutaj działa za każdym razem. Z tego co widzę, jest też więcej Widgetów, różnych dodatków do wyboru.

Jedynym praktycznym minusem jest brak wtyczki All in One Seo. Ale szczerze powiedziawszy, mimo stosowania jej na „starym” blogu i tak strony w Google indeksowały się po swojemu. Oczywiście zmiana adresu bloga wiążę się z tym, że trzeba go od nowa pozycjonować itd. No ale blog i tak jest nowy, więc nie jest tak dużo do nadgonienia. Lepiej że Platforma Blog.pl zamyka się teraz, niż gdyby działo się to gdy blog istniałby już od lat.

 

Kwestie dotyczące treści bloga

Zbliża się okres świąteczny, więc naturalnie że mam trochę mniej czasu na pisanie. Jednak po świętach wracam do dalszej działalności. Będę się starał, żeby na blogu pojawiał się co najmniej jeden wpis tygodniowo. Tematów do omówienia jest jeszcze bardzo dużo. Zamierzam poruszać kwestie dyskryminacji i problemów mężczyzn zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. A kiedy już blog rozwinie się wystarczająco mocno, zamierzam również umieszczać artykuły z zagranicznych portali (jak np. A Voice for Men, Women Against Feminism UK, czy Shrink 4 Men) przetłumaczone na język polski.

Trzymajcie kciuki, pozdrawiam

Ludomir

Pierwszy wpis po zmianie adresu bloga

Witam wszystkich czytelników i czytelniczki na nowej odsłonie bloga. Od dziś nowe wpisy będą się pojawiać właśnie pod tym adresem. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zachęcam do dalszego śledzenia moich artykułów 🙂

The Red Pill (film)

The Red Pill film

 

„The Red Pill”, z ang. „Czerwona Pigułka” to film dokumentalny autorstwa Cassie Jaye o amerykańskim Men’s Rights Movement (ruchu na rzecz praw mężczyzn) i w ogóle o tematyce dyskryminacji mężczyzn. 

Zanim przejdę do tematyki filmu pozwolę sobie wspomnieć jego niesamowitą genezę. Otóż jego autorka, Cassie Jaye będąca feministką, przeglądała sobie strony internetowe szukając w Google informacji o „rape culture”. Przypadkiem natrafiła na portal A Voice for Men, czyli czołowy portal MRA na temat dyskryminacji i praw mężczyzn. Treści artykułów zaintrygowały ją na tyle, że postanowiła się spotkać z działaczami MRA w cztery oczy i nagrać z nimi serię wywiadów. Tu warto podkreślić, że Cassie była z początku do nich w sposób skrajny uprzedzona. Sądziła że są oni grupą nienawidzących kobiet mizoginów, bo tak zawsze wmawiano jej w kręgach feministycznych, w których się obracała.

Tymczasem poznała zupełnie normalnych ludzi, przedstawiających konkretne argumenty jak to ilu mężczyzn rocznie popełnia samobójstwo, jak duży odsetek stanowią mężczyźni wśród bezdomnych, jak dyskryminuje się ojców, jak mężczyźni praktycznie nie mają na nic wpływu w kwestii praw reprodukcyjnych, jak wrabia się mężczyzn w ojcostwo, a nawet w wychowanie nieswoich dzieci. Jak wykorzystuje się fałszywe oskarżenia o gwałt/przemoc przeciwko mężczyznom. Jak wielu facetów pracuje w najtrudniejszych zawodach i ulega wypadkom w pracy, jak znaczną część mężczyźni stanowią wśród ofiar wojen, jak lekceważy się męskie ofiary przemocy domowej i ofiary gwałtów. Jak mężczyźni dostają wyższe wyroki za to samo przestępstwo co kobiety i wiele innych spraw.

Autorka była zaskoczona, nie spodziewała się, że produkcja filmu tak mocno podważy jej dotychczasowe poglądy. W filmie pomiędzy scenami wywiadów widzimy również video-pamiętnik Cassie gdzie opisuje swoje refleksje, spostrzeżenia i wahania. Widać w nich dużo emocji i chęć dotarcia do prawdy. Dlatego postanawia badać temat dalej.

Żeby było uczciwie, postanawia również przeprowadzić szereg wywiadów ze znanymi działaczkami (i działaczami) feministycznymi aby przedstawić argumenty przytaczane przez MRA i pozwolić im się do nich ustosunkować. Spotyka się również z kobietami popierającymi i wspierającymi MRA. Każda ze stron ma prawo przedstawić swoje racje. Film jest godny uwagi także dlatego, że abstrahując od tematyki jest zrobiony bardzo profesjonalnie i rzeczowo, zawiera ogromną ilość faktów, danych, informacji, oraz mamy w nim wywiady z ludźmi z każdej strony barykady. Są tu działacze MRA jak Warren Farrell, Paul Elam, Harry Crouch czy Fred Hayward, feministki jak Katherine Spillar, Chanty Binx (znana jako Big Red), Darrah De Jour, męscy feminiści jak Michael Kimmel, kobiety w kręgach MRA: Erin Pizzey, Karen Straughan czy kobiety z Honey Badger Brigade.

Im dalej w las, tym Cassie coraz bardziej zaczyna rozumieć działaczy na rzecz praw mężczyzn i problemy dotyczący dyskryminacji mężczyzn, dlatego tytuł filmu nawiązuje do czerwonej pigułki, metafory wyjścia z Matriksa. Autorka swoją przygodę z kręceniem filmu nazywa również „podróżą do króliczej nory”, stąd na plakacie mamy wizerunek kobiety wpadającej do dołu.

 

Trailer filmu:

 

Odbiór filmu

Film „The Red Pill” spotkał się z dwojakim odbiorem: jednym bardzo pozytywnym i drugim bardzo negatywnym. Zacznę od tego drugiego. 

Negatywny odbiór wypłynął oczywiście ze strony środowisk feministycznych i sprzyjającym im mainstreamowych mediów. Film był nazywany „kontrowersyjnym” kiedy jeszcze był w fazie jego tworzenia. Na samym filmie można zobaczyć, że feministki w rozmowie nie są w stanie w sposób merytoryczny odeprzeć argumentów męskich działaczy. Kiedy film został już ukończony, zaczęło się jego bojkotowanie i to najczęściej przez osoby, które jak same przyznają nigdy go nie oglądały. To właśnie tak negatywny odbiór ze strony feministek sprawił, że Cassie Jaye przestała być feministką, zdała sobie sprawę, że feminizm nie oznacza żadnego równouprawnienia. Poniżej opisuje swoją historię:

Jednocześnie jednak film spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem internautów i ludzi, którzy go widzieli. Na IMDb ocena wynosi całe 8,5; na Filmwebie 7,8. W necie można znaleźć mnóstwo pozytywnych komentarzy na jego temat. Cassie dostała również duże wsparcie ze strony wielu blogerów i youtuberów w promowaniu swojego dzieła. 

Film doczekał się także wielu nagród: 

Louisiana International Film Festival: „Best Documentary Feature”; Idyllwild International Festival of Cinema: „Best of Festival”, „Excellence in Directing a Documentary”, „Excellence in Producing a Documentary”; Digital Hollywood Conference: „Women In Film”.

 

Cassie Jaye w TEDx: