Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.2, Europa (w tym Polska)

Przemoc wobec mężczyzn

 
Część druga serii, w której przedstawiam wyniki badań nad zjawiskiem przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn, przeprowadzone w różnych krajach świata, które to można znaleźć w książce Mariana Cabalskiego „Przemoc stosowana przez kobiety”. W tej części będzie o badaniach z krajów europejskich, w tym również z Polski.

 

Badania z Wielkiej Brytanii

Psycholog John Archer z University of Central Lancashire w opracowaniu Sex differences in aggression beetween heterosexual partners: A meta-analytic review, opisującym wyniki kilkudziesięciu badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii przez ostatnie 40 lat ubiegłego wieku, wyraził przekonanie, że wszystkie one stanowią wystarczające uzasadnienie powszechnie przyjmowanej tezy, iż w związkach heteroseksualnych kobiety są skłonne do stosowania przemocy fizycznej tak jak mężczyźni, a nawet nieco częściej niż oni. Jednocześnie jednak autor zauważył, że w świetle jego przeglądu kobiety dwa razy częściej niż mężczyźni odnoszą rany lub są pozbawiane życia w rezultacie aktów przemocy małżeńskiej.

W 1996 roku po przeprowadzeniu badań nad przemocą w brytyjskich małżeństwach heteroseksualnych (reprezentatywna próba 894 mężczyzn i 971 kobiet) grupa socjologów stwierdziła, że 18% mężczyzn i 13% kobiet było ofiarami przemocy fizycznej ze strony partnerki lub partnera.

W 2004 roku, w badaniu populacji dorosłych Brytyjczyków dotyczących używania alkoholu i agresji w związkach małżeńskich, ustalono, że w ciągu dwuletniego okresu poprzedzającego przeprowadzenie sondażu 16% kobiet stosowało przemoc fizyczną wobec swoich partnerów, a 13% mężczyzn dopuszczało się jej wobec swoich partnerek.

Autorzy referatu przedstawionego w 2005 roku na IX Dorocznej Konferencji Badań Nad Przemocą w Rodzinie w Portsmouth, podali, że w przeprowadzonych przez kilka lat badaniach do stosowania przemocy wobec partnerów przyznało się 29% respondentek i 17% respondentów.

Brytyjska organizacja pozarządowa zajmująca się monitorowaniem zjawisk związanych z funkcjonowaniem rodzin, Campaign Group Parity w raporcie z 2010 roku przedstawiła estymację, w świetle której przemoc kobiet wobec mężczyzn stanowi więcej niż 40% przypadków przemocy domowej w Angli. Zbliżony rezultat (mężczyźni stanowią około 40% ofiar) pokazują dane Office Home (brytyjski odpowiednik polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) oraz wyniki ostatnich sondaży przeprowadzonych w ramach British Crime Survey.

 

Badania z Niemiec

W latach 2003–2004 z inicjatywy Federalnego Ministerstwa ds. Rodziny, Seniorów, Kobiet i Młodzieży przeprowadzono pilotażowe badania „Violence against men. Men’s experiences of interpersonal violence in German”. Jak podają autorzy sprawozdania opublikowanego w 2004 roku, były to pierwsze ogólnoniemieckie sondaże dotyczące interpersonalnej przemocy wobec mężczyzn, obejmujące ich dzieciństwo, młodość oraz życie dorosłe. Dotyczyło to doświadczanie przemocy ze strony obojga płci, w przypadku przemocy ze strony kobiet, była to głównie przemoc domowa.

W kwestii przemocy fizycznej:

  • Co czwarty z respondentów stwierdził, że doznał aktu przemocy ze strony partnerki co najmniej raz, a w niektórych przypadkach kilka razy. Z reguły – jak stwierdzali badani – były to drobne przejawy agresji fizycznej, których nie uznawali za przejawy stosowania przemocy
  • Co szósty z respondentów oświadczył, że został przez rozgniewaną partnerkę odepchnięty raz lub kilka razy
  • Co dziesiąty badany wyznał, że został „uderzony lekko”
  • Co dwudziesty, oświadczył, że partnerka „ugryzła go lub boleśnie podrapała, silnie kopnęła, pchnęła lub chwyciła” albo „rzucała w niego domowymi przedmiotami w taki sposób, że mógł zostać poraniony”
  • Około 5% respondentów doznało kontuzji na skutek przemocy małżeńskiej. Taki sam odsetek mężczyzn obawiał się, iż w jednej lub kilku awanturach domowych odniesie poważne lub zagrażające życiu obrażenia cielesne
  • Żaden z badanych, którzy stwierdzili, że doświadczali przemocy fizycznej ze strony partnerki, nie wezwał policji, chociaż niektórzy uważali, że sprawczynie przemocy powinny być ukarane za czyny, których się wobec nich dopuściły

Częściej odnotowano przypadki przemocy psychicznej, szczegółowe wyniki prezentowały się następująco:

  • Co piąty z badanych mężczyzn oświadczył, że jego partnerka jest o niego zazdrosna i aktywnie ogranicza mu kontakty z innymi ludźmi
  • Co szósty indagowany stwierdził, że jego partnerka sprawdza dokąd idzie, z kim się spotyka, co robi i kiedy wróci do domu
  • Co szesnasty respondent ujawnił, że partnerka przegląda jego korespondencję pocztową, monitoruje połączenia telefoniczne i e-mailowe w celu uniemożliwienia mu kontaktów z jego rodziną i znajomymi
  • Co dwudziesty przyznał, że jego partnerka decyduje za niego, co powinien robić, a czego mu nie wolno
  • Z nieco niższą częstotliwością odnotowano także inne formy przemocy psychicznej jak: stosowanie wyzwisk i przekleństw; dokuczliwe wypowiedzi; poniżanie w obecności osób trzecich; podważanie poczucia własnej godności partnera; okazywanie gniewu i złości; przymuszanie do akceptowania decyzji; stosowanie gróźb aby wymusić posłuch; wywieranie innych form silnej presji psychicznej

 

Badania z Ukrainy

Badania na temat przemocy na Ukrainie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1116 osób pozostających w związkach małżeńskich lub konkubinatach (558 mężczyzn i 558 kobiet). Badacze posłużyli się zmodyfikowanym dla potrzeb sondażu kwestionariuszem CTS. Wyniki wykazały, że praktycznie taka sama liczba mężczyzn i kobiet dopuściła się kiedykolwiek przemocy fizycznej wobec swojego współpartnera (odpowiednio: 18,7% i 18,5%). Także, niemal identyczna liczba przedstawicieli obu płci przyznała się do użycia tego rodzaju przemocy w ciągu roku poprzedzającym badanie (11,4% mężczyzn i 11,3% kobiet).

 

Badania z Polski

W 2004 roku Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego na zlecenie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy wykonał badania dotyczące przemocy domowej pośród mieszkańców stolicy. Sondażem objęto reprezentatywną próbę 1000 dorosłych mieszkańców Warszawy.

Wyniki prezentowały się następująco:

  • Wśród ogółu badanych 8% kobiet oraz 5% mężczyzn podczas kłótni małżeńskich było policzkowanych przez partnera
  • 16% kobiet oraz 16% mężczyzn doznawało ze strony partnera popychania i szarpania
  • 7% badanych obojga płci było bitych przez osobę najbliższą (męża lub żonę), w tym 8% kobiet i 4% mężczyzn

 
W 2010 roku Ośrodek Badania Opinii Publicznej w Warszawie (TNS OBOP) przeprowadził w dniach od 8 do 22 listopada badania pod nazwą „Diagnoza zjawiska przemocy w rodzinie w Polsce wobec kobiet i wobec mężczyzn” na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Przebadano reprezentatywną grupę 3000 dorosłych Polaków (1500 kobiet i 1500 mężczyzn). Wyniki badania prezentują się następująco:

  • 39% ofiar przemocy domowej stanowili mężczyźni, 61% – kobiety. W przypadku przemocy fizycznej w rodzinie kobiety stanowiły 63% ogółu ofiar, mężczyźni – 37%. Wśród ofiar przemocy psychicznej: 64% stanowiły kobiety, a 36% mężczyźni. W przypadku ofiar przemocy ekonomicznej kobiet było 70%, a mężczyzn 30%
  • Mężczyźni stanowili 70% ogółu sprawców przemocy w rodzinie, kobiety 30%. Gdy ofiarą jest kobieta, mężczyźni stanowili 79% sprawców, kobiety 21%. Gdy ofiarą jest mężczyzna, sprawcami byli w 53% mężczyźni, w 47% kobiety
  • Przemoc kobiet wobec mężczyzn jest częściej akceptowana niż przemoc mężczyzn wobec kobiet
Reklamy

Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.1, USA i Kanada

Przemoc wobec mężczyzn

 
Chociaż temat przemocy kobiet wobec mężczyzn jest tematem tabu dla opinii publicznej, nieco inaczej wygląda to w świecie nauki. Od lat 70-tych XX. to zjawisko doczekało się licznych badań. Sporo z nich możemy znaleźć książce Mariana Cabalskiego pt. „Przemoc stosowana przez kobiety”. Pozwolę sobie przedstawić wyniki najważniejszych z nich. Artykuł zostanie podzielony na kilka części, w pierwszej będzie o badaniach z USA i Kanady.

 

Badania ze Stanów Zjednoczonych

Jednym z pierwszych badaczy tematu przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn była Suzanne Steinmetz, autorka określenia „syndrom maltretowanego męża”. W swojej książce „The battered husband syndrome” podała, że w Stanach Zjednoczonych co roku około 250 tysięcy mężów jest maltretowanych przez żony. Jej zdaniem mężczyźni równie często jak kobiety padają ofiarą przemocy w rodzinie.

Z tezą na temat symetrii pod względem płci zgadzają inni amerykańscy badacze: Clifton P. Flynn, Murray A. Straus, Richard J. Gelles, J. Scansoni, A. Tyree,  J. Malone, Martin S. Fiebert.

Murray A. Strauss, dyrektor Laboratorium Badań nad Rodziną Uniwersytetu New Hampshire (Family Research Laboratory University of New Hampshire) temat przemocy w rodzinie bada od lat 80-tych, należąc do grona największych ekspertów na świecie. Na podstawie Ogólnokrajowych Badań nad Przemocą w Rodzinie (National Family Violence Survey) przedstawił obserwacje dotyczące ogólnych prawidłowości dotyczących tego rodzaju przemocy. W 1985 roku w jego badaniach okazało się, że na 495 par, w których kobieta zgłaszała co najmniej jeden przypadek przemocy, mężczyzna był jej wyłącznym sprawcą w blisko 26% badanych par, z kolei kobieta – wyłączną sprawczynią w 25,6% par objętych badaniami. W 48,4% z nich do przemocy odwoływali się oboje partnerzy (przemoc fizyczna wzajemna). Autor wywnioskował, że minimalny szacunek przypadków przemocy, które nie mogły być działaniem w obronie własnej, ponieważ w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie przemoc stosowały wyłącznie kobiety, wynosi około 25–30%. Podobne wyniki co do przemocy wyłącznie ze strony kobiet wykazały sondaże przeprowadzone w ramach innego programu badawczego: Ogólnokrajowego Badania Rodzin i Gospodarstw Domowych (National Survey of Families and Households).

Psycholog społeczny z Kalifornijskiego Uniwersytetu Stanowego, Martin S. Fiebert od ponad 30 lat przeprowadza systematyczny przegląd amerykańskich i międzynarodowych badań dotyczących problematyki przemocy stosowanej przez kobiety. Jego metaanaliza nosi tytuł References examining assaults by women on their spouses or male partners: An annotated bibliography (Doniesienia z badań nad aktami przemocy fizycznej kobiet wobec mężów i męskich partnerów: bibliografia z przypisami). Opracowanie to obejmuje lata 1980–2011, omawiając 282 badania akademickie, 218 sondaży zrealizowanych przez inne podmioty niż uczelnie wyższe, a także 64 analizy i recenzje na ten temat. Wspólnym mianownikiem komentowanych przez M.S. Fieberta komunikatów naukowych jest teza, że kobiety w relacjach ze swoimi małżonkami i partnerami dopuszczają się przemocy fizycznej, a nawet bywają bardziej agresywne niż mężczyźni. W dniu 2 maja 2011 r. łączna wielkość próby we wszystkich przywołanych przez M.S. Fieberta badaniach przekroczyła już całe 369 800 osób.

W 1989 roku dwóch kryminologów, D.B. Sugarman i G.T. Hoteling, opublikowało przegląd 21 akademickich badań ankietowych dotyczących przemocy fizycznej wśród par niemieszkających wspólnie. Celem było odkrycie różnic między płciami pod względem inicjowania napaści w takich związkach. Na podstawie dokonanych przez autorów obliczeń okazało się, że średni współczynnik napaści fizycznych ze strony mężczyzn wynosi 329, a w przypadku kobiet – 393 na 1000 związków. Badania wykazały także wyższy w porównaniu z mężczyznami odsetek kobiet, które przyznały się do stosowania przemocy w trakcie randek.

W 2007 roku socjolog Daniel J. Whitaker poinformował o badaniach federalnego ośrodka monitorowania patologii społecznych przeprowadzonych wśród młodych dorosłych na przełomie lat 2006 i 2007. W ich rezultacie ustalono, że połowa wszystkich zbadanych przypadków przemocy partnerskiej miała charakter przemocy wzajemnej. Co ciekawe, okazało się także, że aż w 71% awantur domowych przemocy fizycznej dopuszczały się kobiety.

W książce opisującej postawy mieszkanek schronisk dla maltretowanych kobiet Jean Giles-Sims wykazała, że 50% respondentek przyznało się do napaści na partnerów w ciągu roku poprzedzającego zamieszkanie w schronisku. A także 41,7% deklarowało stosowanie przemocy fizycznej wobec partnera przed upływem pół roku od jego opuszczenia. Z informacji zebranych przez badaczkę w trakcie licznych wywiadów pogłębionych wynika, że wszystkie te akty przemocy nie przybierały formy obrony własnej.

Lenore E. Walker – autorka, która jako pierwsza sformułowała i opisała pojęcie „syndromu maltretowanej kobiety” również badała kobiety trafiające do schronisk dla ofiar przemocy. W swoich badaniach ustaliła, że jedna na cztery kobiety, żyjące w trwałych związkach z mężczyznami „odwoływała się do przemocy fizycznej, aby dostać to, czego chciała”.

 

Badania z Kanady

Najczęściej cytowane w literaturze kanadyjskim badanie na temat przemocy to Ogólne Badanie Społeczne (General Social Survey: GSS) z 1999 roku. Zostało przeprowadzone na reprezentatywnej dla całego kraju grupie kilkunastu tysięcy osób. Każdemu z respondentów zadano 10 pytań dotyczących przemocy ze strony ich obecnych oraz poprzednich małżonków lub partnerów. Chodziło o zdarzenia polegające na agresji fizycznej i psychicznej w trakcie dwunastomiesięcznych i pięcioletnich okresów poprzedzających realizowany wywiad telefoniczny. Analiza uzyskanych odpowiedzi pozwoliła ustalić, że mężczyźni i kobiety w niemal równych proporcjach (odpowiednio: 7% i 8%) byli ofiarami przemocy ze strony partnera.

Inne badanie to wywiad telefoniczny z 1987 roku, obejmujący 356 mężczyzn i 351 kobiet, będący z związkach małżeńskich lub w konkubinacie. Wynik: 12% indagowanych mężczyzn zadeklarowało, że ze strony swoich partnerek doznało przemocy w okresie 12 miesięcy poprzedzających badanie; podobnie 12% kobiet stwierdziło, że doświadczyło fizycznej napaści ze strony swoich partnerów w tym samym okresie czasu. Badacze odnotowali podobne proporcje kobiet i mężczyzn, którzy w awanturach domowych doznali drobnej i ciężkiej przemocy fizycznej.

Biali rycerze – kim są?

Biały rycerz

 
Dzisiaj będzie o sile, która w dużej mierze podtrzymuje cały ten pierdolnik, o którym piszę na blogu. A mianowicie o tzw. białych rycerzach.

 

Czym charakteryzują się biali rycerze?

W skrócie są to mężczyźni, którzy prawie zawsze stają po stronie kobiet, bez względu na kontekst sytuacji. Białego rycerza nie należy mylić z gentlemanem, czy facetem który po prostu szanuje kobiety. Biali rycerze różnią się tu przesadną idealizacją kobiet, uległością wobec nich i niemalże automatyczną reakcją stawania w ich obronie, bezrefleksyjnie.

Przykładem białorycerskiej reakcji jest sytuacja, w której np. kobieta zachowuje się agresywnie wobec mężczyzny, wyzywa go, szturcha, policzkuje itd. Wystarczy, że on np. lekko ją odepchnie i potrafi zebrać się grupka białych rycerzy, oskarżających go o bycie „damskim bokserem”. Innym przykładem białorycerskiego zachowania jest długotrwała chęć zdobycia zainteresowania ze strony danej kobiety, poprzez dawanie jest prezentów, zabieranie jej w różne miejsca, pomimo iż nie przynosi to żadnych rezultatów.

Przyczyny takich zachować mogą być różne. Na poziomie ewolucyjnym mężczyźni mają skłonność do chronienia osób słabszych, w tym kobiet, białorycerstwo jest wypaczoną wersją tej naturalnej skłonności. Istnieje nawet w psychologii takie zjawisko jak Women are wonderful effect, który sprawia, że kobietom przypisuje się więcej pozytywnych cech niż mężczyznom. Kolejna rzecz to kultura, żyjemy w świecie, w którym idealizuje się kobiety oraz nakierowuje się uwagę opinii publicznej głównie na ich problemy, zobacz także: Gynocentryzm. Efekt białego rycerza może również zostać wzmocniony wychowaniem przez samotną matkę, sfeminizowanie zawodów gdzie pracuje się z dziećmi (szkoły, przedszkola itd.) i brakiem męskiego wzorca w wychowaniu.

 

Białorycerstwo nie popłaca

Ironią losu jest to, że biali rycerze w większości przypadków osiągają cel odwrotny od zamierzonego. Dzieje się tak dlatego, że kobiety zwyczajnie nie pożądają uległych i nadskakujących im mężczyzn. Facet zachowujący się w taki sposób może być materiałem do bycia w friendzone, ale prawie nigdy nie udaje mu się w ten sposób dojść do relacji związku uczuciowego i seksualnego. W zasadzie jest dokładnie odwrotnie, kobiety wolą wybierać mężczyzn bardziej asertywnych, niedających sobie wejść na głowę, a nawet mniej lub bardziej dominujących. Nie warto również być białym rycerzem na poziomie społecznym, czego najlepszą laurką są męscy feminiści, którzy zostali fałszywie oskarżenie o molestowanie, a nawet gwałt w ramach akcji #MeToo.

Optymistyczne jest to, że z białorycerstwa da się wyjść. W tej roli świetnie sprawdza się manosfera, zwłaszcza pod tagiem „theredpill”. Mężczyzna popełniający w kółko te same błędy w relacjach z kobietami, w końcu zaczyna szukać informacji, co robi nie tak i trafia na artykuły i filmy, które podają mu wiedzę jak na tacy. Nie jest to niestety jednak takie proste. Biały rycerz, nieposiadający jeszcze chociaż minimum wiedzy, w pierwszej chwili zazwyczaj reaguje agresją i uważa członków manosfery za grupę mizoginów. Rzuca przy tym pod ich adresem mocno emocjonalne inwektywy, nierzadko logicznie sprzeczne, np. uważa jednocześnie, że są incelami i „w głowie im tylko ruchanie” albo twierdzi, że każdego z nich pewnie „skrzywdziła jakaś kobieta”, chociaż sam postrzega kobiety jako chodzące anioły. Jednak z czasem, mając coraz większą wiedzę życiową, taki facet jest w stanie zrozumieć, że to jednak ci „mizogini” mieli w jakimś stopniu rację, a to jego wyobrażenia o relacjach damsko-męskich i funkcjonowaniu społeczeństwa jakoś nie bardzo pokrywają się z rzeczywistością. Dlatego w manosphere nie brakuje byłych białych rycerzy.