Biali rycerze – kim są?

Biały rycerz

 
Dzisiaj będzie o sile, która w dużej mierze podtrzymuje cały ten pierdolnik, o którym piszę na blogu. A mianowicie o tzw. białych rycerzach.

 

Czym charakteryzują się biali rycerze?

W skrócie są to mężczyźni, którzy prawie zawsze stają po stronie kobiet, bez względu na kontekst sytuacji. Białego rycerza nie należy mylić z gentlemanem, czy facetem który po prostu szanuje kobiety. Biali rycerze różnią się tu przesadną idealizacją kobiet, uległością wobec nich i niemalże automatyczną reakcją stawania w ich obronie, bezrefleksyjnie.

Przykładem białorycerskiej reakcji jest sytuacja, w której np. kobieta zachowuje się agresywnie wobec mężczyzny, wyzywa go, szturcha, policzkuje itd. Wystarczy, że on np. lekko ją odepchnie i potrafi zebrać się grupka białych rycerzy, oskarżających go o bycie „damskim bokserem”. Innym przykładem białorycerskiego zachowania jest długotrwała chęć zdobycia zainteresowania ze strony danej kobiety, poprzez dawanie jest prezentów, zabieranie jej w różne miejsca, pomimo iż nie przynosi to żadnych rezultatów.

Przyczyny takich zachować mogą być różne. Na poziomie ewolucyjnym mężczyźni mają skłonność do chronienia osób słabszych, w tym kobiet, białorycerstwo jest wypaczoną wersją tej naturalnej skłonności. Istnieje nawet w psychologii takie zjawisko jak Women are wonderful effect, który sprawia, że kobietom przypisuje się więcej pozytywnych cech niż mężczyznom. Kolejna rzecz to kultura, żyjemy w świecie, w którym idealizuje się kobiety oraz nakierowuje się uwagę opinii publicznej głównie na ich problemy, zobacz także: Gynocentryzm. Efekt białego rycerza może również zostać wzmocniony wychowaniem przez samotną matkę, sfeminizowanie zawodów gdzie pracuje się z dziećmi (szkoły, przedszkola itd.) i brakiem męskiego wzorca w wychowaniu.

 

Białorycerstwo nie popłaca

Ironią losu jest to, że biali rycerze w większości przypadków osiągają cel odwrotny od zamierzonego. Dzieje się tak dlatego, że kobiety zwyczajnie nie pożądają uległych i nadskakujących im mężczyzn. Facet zachowujący się w taki sposób może być materiałem do bycia w friendzone, ale prawie nigdy nie udaje mu się w ten sposób dojść do relacji związku uczuciowego i seksualnego. W zasadzie jest dokładnie odwrotnie, kobiety wolą wybierać mężczyzn bardziej asertywnych, niedających sobie wejść na głowę, a nawet mniej lub bardziej dominujących. Nie warto również być białym rycerzem na poziomie społecznym, czego najlepszą laurką są męscy feminiści, którzy zostali fałszywie oskarżenie o molestowanie, a nawet gwałt w ramach akcji #MeToo.

Optymistyczne jest to, że z białorycerstwa da się wyjść. W tej roli świetnie sprawdza się manosfera, zwłaszcza pod tagiem „theredpill”. Mężczyzna popełniający w kółko te same błędy w relacjach z kobietami, w końcu zaczyna szukać informacji, co robi nie tak i trafia na artykuły i filmy, które podają mu wiedzę jak na tacy. Nie jest to niestety jednak takie proste. Biały rycerz, nieposiadający jeszcze chociaż minimum wiedzy, w pierwszej chwili zazwyczaj reaguje agresją i uważa członków manosfery za grupę mizoginów. Rzuca przy tym pod ich adresem mocno emocjonalne inwektywy, nierzadko logicznie sprzeczne, np. uważa jednocześnie, że są incelami i „w głowie im tylko ruchanie” albo twierdzi, że każdego z nich pewnie „skrzywdziła jakaś kobieta”, chociaż sam postrzega kobiety jako chodzące anioły. Jednak z czasem, mając coraz większą wiedzę życiową, taki facet jest w stanie zrozumieć, że to jednak ci „mizogini” mieli w jakimś stopniu rację, a to jego wyobrażenia o relacjach damsko-męskich i funkcjonowaniu społeczeństwa jakoś nie bardzo pokrywają się z rzeczywistością. Dlatego w manosphere nie brakuje byłych białych rycerzy.

Reklamy