O co chodzi z tym straszeniem incelami?

Incele

 
Od jakiegoś czasu w mediach głównego nurtu i na portalach feministycznych można znaleźć wpisy straszące rebelią „inceli”, którzy nienawidzą kobiet przez swoją frustrację seksualną, chcą redystrybucji kobiet przez państwo czy legalizacji gwałtów. Jednocześnie w tych samych artykułach z grupą inceli próbuje się zestawić wszystkie ruchy związane z filozofią The Red Pill, a nawet ruchy związane z obroną praw mężczyzn, czy wręcz wszystkich, którzy nie są entuzjastami feminizmu. O co chodzi w tym szaleństwie? Postaram się pokrótce wytłumaczyć.

 

Kim są incele?

Grupa inceli została pierwotnie dostrzeżona na portalu Reddit. Tu małe wyjaśnienie. Portal ten posiada opcję tzw. subreddit, czyli tworzenia własnych podstron z przedrostkiem r/, a to daje możliwość tworzenia stron tematycznych czy różnych społeczności. Przykładowo: r/gaming, r/cats, r/liberatarian, r/conservative, r/memes, r/history. Oczywiście jest to także bardzo dobre miejsce dla rozwoju manosfery, a więc powstają tam takie grupy jak r/theredpill, r/mra, r/mensrights czy r/mgtow.

Powstała również grupa r/incels, czyli incele. Nazwa pochodzi od „involuntary celibate”, czyli „przymusowy celibat”. A więc była to grupa mężczyzn nie uprawiających seksu przez brak powodzenia u kobiet itd. Ze względu na to, że wśród wypowiedzi cześć z nich zawierała bardzo nienawistne hasła w stosunku do kobiet, czy nawet opisy fantazji o przemocy wobec kobiet czy pochwały pod adresem mordercy Elliota Rodgera cała grupa została zbanowana. No i z grubsza to tyle. Dlaczego zatem ze względu na kilku dawno zbanowanych wariatów albo nawet zwyczajnych trolli media straszą, że nadciąga jakaś rebelia inceli, wieszczą jakąś wielką rewolucję?

 

Stara i oklepana metoda na dyskredytowanie przeciwników politycznych

Odpowiedź na wcześniej zadane pytanie szybko znajdziemy w samym artykułach na temat inceli. W tych samych tekstach próbuje się zestawić w jednej linii inceli ze wszystkimi portalamii i organizacjami poruszający problematykę praw mężczyzn, czy ludzi odwołujących się do metafory „czerwonej pigułki”, czy krytykujących to jak wygląda współczesny feminizm. W zasadzie to dosłownie wszystkich, którzy nie podpisują się pod lewicowo-feministyczną retoryką.

Dochodzi tu już do takich absurdów jak na Krytyce Politycznej, gdzie próbuje się zrównać z incelami  i psychopatami ruchy walczące o prawa ojców, czy osoby sprzeciwiające się bagatelizowaniu męskich ofiar przemocy czy fałszywych oskarżeń o gwałt. Uznając ich za „trochę bardziej poprawnych politycznie” od inceli.

Na jednej z czołowych feministycznych grup w Polsce, czyli Dziewuchy Dziewuchom stwierdzono ostatnio, że osoby odkłamujące fałszywe stereotypy na temat płci i przemocy to „polska mutacja inceli”:

Dziewuchy

(Tak BTW powyższego screena przesłała mi jedna z czytelniczek, wychodzi na to, że kobiety dostrzegające jaka jest prawda, to też są incele :D)

Inna polska feministka napisała o Jordanie Petersonie, że uwaga: „Internet właśnie wypromował faceta, który mężczyzn-nieudaczników zamienia w morderców kobiet”.

I takich absurdalnych tekstów jest oczywiście więcej, wystarczy sobie wygooglować „incele”. W każdym razie, chyba już rozumiecie na czym polega schemat?

 
Taka metoda na ośmieszanie przeciwników politycznych nie jest niczym nowym. Powszechnie stosowało się ją w ustrojach totalitarnych. Bolszewicy każdego kto nie chciał ich poprzeć uznawali za „kontrrewolucjonistów” i „reakcjonistów”. Stalin dodatkowo jeszcze uznawał samych komunistów, którzy nie byli jego zwolennikami z automatu za „trockistów”. Wraz z rozwojem stalinowskiego terroru w ogóle wielu przypadkowych ludzi uznawano za „trockistów” i oskarżono fałszywie o różne akcje dywersyjne i sabotażowe na szkodę ZSRR. W III Rzeszy, każdy kto nie poparł NSDAP stawał się „wrogiem narodu”, czy też „żydowskim spiskowcem”.

Doskonały opis tego typu propagandy możemy odnaleźć także w książkach George’a Orwella. W „Folwarku zwierzęcym” za wszelkie niepowodzenia (jak np. zawalenie się wiatraka) miał odpowiadać Snowball, knur przegoniony przez knura Napoleona, który to przejął całą władzę we Folwarku. Oczywiście każde zwierzę nieprzychylne Napoleonowi było oskarżane o współpracę z wrogim Snowballem.

W „Roku 1984” głównymi wrogami byli Emmanuel Goldstein i jego zwolennicy (chociaż nie wiadomo czy ktoś taki jak Goldstein w ogóle istniał, czy nie był tylko elementem propagandy partii rządzącej). Z nimi utożsamiano wszystkich ludzi, którzy próbowali się sprzeciwiać władzy partii. Dlatego regularnym rytuałem w Oceanii były tzw. „Dwie minuty nienawiści”, gdzie prezentowało się film, na którym Emmanuel Goldstein mówi (zgodnie z prawdą) jak naprawdę funkcjonuje ustrój w Oceanii, w jaki sposób władze partii manipulują społeczeństwem. Przekaz sugeruje jednocześnie, że to co mówi Goldstein to herezja, a on sam jest zdrajcą, działającym na rzecz obcych wojsk. W czasie „Dwóch minut nienawiści” wszyscy oglądający spektakl działacze partyjni krzyczą i złorzeczą Goldsteinowi, nazywając go zdrajcą. W ekranizacji powieści rytuał ten wygląda następująco:

Reklamy

Dlaczego feminizm nie oznacza równouprawnienia? – Część pierwsza

Feminizm


Feministki próbują przekonać społeczeństwo, że nie chodzi im o nic więcej niż równouprawnienie płci. Dlaczego zatem ich działanie w praktyce tak często wydaje się temu przeczyć? Dlaczego skoro feminizm miałby oznaczać równouprawnienie, jego nazwa nie pochodzi od słowa równość jak – equality? 
Zasadniczy problem w tym, że ludzie sądzący że feminizm działa na rzecz równouprawnienia nie znają w ogóle historii nurtów feministycznych ani ich genezy, myląc zupełnie określenia emancypantka, sufrażystka i feministka.

Emancypacja – to termin ogólny oznaczający wyzwolenie danej grupy od dyskryminacji czy wykluczenia. W historii mieliśmy do czynienia np. z emancypacją Żydów, począwszy od XVIII w. I oczywiście mieliśmy do czynienia także z emancypacją kobiet. Jest to termin znacznie, znacznie starszy niż pojęcie feminizmu. Sięga on w zasadzie jeszcze średniowiecza, które wbrew powszechnym mitom nie było wcale takie znowu nieprzychylne kobietom. Kobiety miały wówczas więcej praw niż się wielu ludziom wydaje: mogły się uczyć (na czele szkół dla dziewcząt stały kobiety), pracować zarówno na roli, jak i w rzemiośle, handlu, być opatkami, a czasami nawet królowymi rządzącymi w swoich królestwach. Miały prawo do posiadania majątku. Były również obecne w nauce (badania naukowe przeprowadzano wówczas w klasztorach) i sztuce. Dziś mało osób zdaje sobie sprawę z tego że np. XI-wieczne Włochy słynęły z… kobiet lekarek. A np. w XIV-wiecznej Brugii kobiety dosłownie zdominowały miejscowy handel i biznes.

A tak właściwie emancypacja sięga nawet jeszcze wcześniej, bo epoki Starożytnego Egiptu. Kobiety były właścicielkami ziemi, prowadziły interesy, poruszały się swobodnie w miejscach publicznych i uważano je za równe swoim małżonkom. Zdarzało się nawet że rządziły krajem, czego przykładem była słynna królowa Kleopatra

Emancypacja kobiet w czasach nowożytnych uosabiała się z kolei z ideami oświecenia. Duży w niej udział mieli abolicjoniści, który rozszerzali kwestię praw czarnoskórych również na prawa kobiet oraz klasyczni liberałowie. Poza kobietami jak Olimpia de Gouges, Mary Wollstonecraft czy George Sand udział w walce o prawa kobiet mieli także i mężczyźni jak John Stuart Mill czy William Lloyd Garrison. Nie należy również zapominać, że mężczyźni w większości nie byli tacy uprzywilejowani, np. również nie mieli praw wyborczych, które posiadali tylko właściciele ziemscy i bardzo zamożni mężczyźni stanowiący garstkę społeczeństwa, ale to już temat na osobny wpis. A jeśli idzie o to, co tak naprawdę zaważyło na emancypacji kobiet to były to zwykłe zmiany społeczno-gospodarcze. Rewolucja przemysłowa i postęp medycyny w XIX w. znacznie obniżyły umieralność noworodków, przez co kobiety nie musiały już rodzić tylu dzieci (w XX w. rozwinęła się jeszcze antykoncepcja), powstała też masa miejsc pracy przystępnych dla kobiet. A w XX w. dodatkowo doszła śmierć wielu mężczyzn w dwóch wojnach światowych, więc zaczęto zatrudniać masowo kobiety do fabryk, biur, manufaktur itd.

 

Sufrażystki – kim tak naprawdę były?

A teraz parę słów o tzw. sufrażystkach do których tak lubią odwoływać się współczesne feministki, twierdząc jak to wywalczyły kobietom prawa wyborcze, prawo do edukacji i pracy. Z tymże po pierwsze te kobiety nazywały siebie właśnie sufrażystkami a nie feministkami. A po drugie sufrażystki wcale nie były takie super fajne, jak się wielu ludziom wydaje. Zacznijmy od tego, że sufrażystki były zainteresowane jedynie interesem własnej grupy, czyli białych kobiet z klasy średniej i arystokracji, kompletnie olewając los kobiet z klasy robotniczej i kobiet czarnoskórych.

Metody stosowane przez sufrażystki były czystej wody metodami terrorystycznymi: podpalanie budynków, podkładanie bomb, ataki na ludzkie życie, niszczenie mienia, wandalizm.

Sufrażystki były również skrajnymi mizoandryczkami. Poza głoszeniem anty-męskich haseł brały one również udział w wręczaniu białego piórka mężczyznom (symbol tchórzostwa), którzy nie chcieli iść na wojnę w czasie I wojny światowej. Sufrażystki wyjątkowo mocno kompromitowały się wręczając białe pióra wszystkim mężczyznom bez munduru, w tym niepełnoletnich, inwalidów wojennych i żołnierzy na przepustce, w tym nawet weteranów wojennych. Dodatkowo lobbowały za wprowadzeniem przymusowego poboru tych mężczyzn, którzy nie mieli prawa do głosowania ze względu na zbyt młody wiek lub nie posiadanie nieruchomości. Ciężko to nazwać walką o równouprawnienie.

Kolejna sprawa to głoszenie rasistowskich poglądów, poniżej możemy zobaczyć cytaty znanych sufrażystek, których nie powstydzili by się członkowie Ku Klux Klanu:
https://womenagainstfeminismuk.wordpress.com/2017/01/24/who-said-that-suffragists-ku-klux-klan-or-feminazis/

Sufrażystki w USA przelobowały również wprowadzenie prohibicji na alkohol, co jak wiemy z historii zaskutkowało powstaniem wielkich fortun mafijnych. Sprzeciwiały się one również legalnej aborcji, więc dziwnym jest, że współczesne feministki głoszące przeciwstawne poglądy tak bezrefleksyjnie się na nie powołują.

 

Druga fala feminizmu – czyli rodzi się prawdziwy feminizm

Feminizm rozwinął się tak na dobrą sprawę na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku. Stało się tak głównie z powodu tego, że lewica zdała sobie sprawę, że żadnego komunizmu nie uda się zbudować. Potrzebne było więc coś nowego. W miejsce proletariatu wstawiono kobiety, w miejsce kapitalizmu, jako systemu z którym trzeba walczyć wstawiono „patriarchat”, a w miejsce burżujów jako wrogów wstawiono mężczyzn. Dokładniej mówi o tym w wywiadach i wykładach Erin Pizzey, która pamięta dobrze początki ruchów feministycznych na zachodzie. Pomimo że była ona kobietą, która założyła pierwszy ośrodek pomocy dla kobiet doświadczających przemocy domowej została całkowicie zbojkotowana i zastraszona (dostawała pogróżki i groźby śmierci) przez środowiska feministyczne dlatego, że chciała pomagać również mężczyznom doświadczającym przemocy. To też historia na osobny wpis, który na pewno kiedyś powstanie.

Żeby pojąć jak mocno nurt był przesiąknięty zarówno mizoandrią jak i socjalizmem polecam garść cytatów jego czołowych przedstawicielek, tylko dla ludzi o mocnych nerwach:
http://demotywatory.pl/4361010/Najglupsze-i-najbardziej-obrazliwe-cytaty-feministek

 

Feminizm trzeciej fali – czyli dzisiejszy

Czy współczesny feminizm służy równości? A czy równouprawnieniem można nazwać?:

  • głoszenie przez polskie feministki haseł typu „przemoc ma płeć”
  • kara więzienia za wykonanie testu na ojcostwo we Francji
  • kary więzienia dla klientów prostytutek w krajach skandynawskich
  • sprzeciwianie się brytyjskich feministek nadaniu anonimowości mężczyznom fałszywie oskarżonym o gwałt
  • polowanie na czarownice w sprawie oskarżenia o gwałt na amerykańskich kampusach (sądy kangurowe, zasada przewagi dowodów, saga Emmy Sulkowicz itd.)
  • feministyczne porządki w Hiszpanii (automatyczne aresztowania itd.), które zrodziły ponad 120 tys. fałszywych oskarżeń o przemoc domową rocznie 
  • sprzeciw indyjskich feministek w zmianie prawa aby mężczyzna również mógł zostać uznany ofiarą gwałtu, jak i przemocy domowej
  • luka prawna w Izraelu, która do niedawna sprawiała że kraj ten był uważany za światową stolicę fałszywych oskarżeń o gwałt

Niech każdy czytelnik i czytelniczka odpowiedzą sobie sami. Cdn.