Aktywistki hiszpańskiej organizacji feministycznej fałszowały dokumenty w celu odbierania ojcom dzieci – działały niczym grupa przestępcza

Przemoc kobiet

 
W ostatnim czasie w Hiszpanii wybuchła afera. Jak pokazuje raport hiszpańskiej policji, aktywistki feministycznej organizacji Infancia Libre (hiszp. Wolne Dzieciństwo), działały jak zorganizowana grupa przestępcza, dopuszczając się fałszowania dokumentów w celu obierania ojcom dzieci.

 

Nakreślenie sprawy w skrócie

Pod koniec lipca br. hiszpańska policja wydała raport według którego działaczki Infancia Libre, feministycznej organizacji powiązanej, z niektórymi politykami lewicowej partii Podemos, dopuściły się w ostatnich latach szeregu fałszerstw służących odebraniu ojcom praw do opieki nad dzieckiem. W procederze pomagali zaprzyjaźnieni prawnicy i lekarze.

Działało to według schematu: kobieta należąca do Infancia Libre lub sympatyzująca z tym stowarzyszeniem fałszywie oskarżała byłego partnera o przemoc domową lub nadużycia seksualne wobec ich dziecka. Następnie przedstawiała sfałszowane dokumenty, np. mające świadczyć o skłonnościach pedofilskich ojca dziecka, wystawione przez zaprzyjaźnionego lekarza.

Policja potwierdza co najmniej 22 przypadki takich oszustw, od kwietnia tego roku zostały aresztowane już cztery członkinie organizacji. Policja w swoim raporcie stwierdziła ponadto, że: „Organizacja funkcjonowała niczym siatka przestępcza skierowana na odbieranie opieki nad dziećmi ich ojcom”.

Więcej o tej sprawie możemy poczytać w artykułach na: dziennik.pl, Superstacji, a także w źródłach anglojęzycznych jak: portal Spain’s News oraz na portalach hiszpańskich: tutaj lub tutaj.

 

Dziecko to wyjątkowo trudny świadek

Działaczki stowarzyszenie Infancia Libre, głosiły hasło: „Dzieci nie kłamią. Gwałciciele tak” podczas gdy były w pełni świadome, że oskarżenia były fałszywe. Jest to oczywiście cyniczna próba wykorzystania ludzkiej empatii wobec dzieci. Tymczasem prawda kształtuje się dokładnie odwrotnie, co podkreślają psychologowie, psychiatrzy, seksuologowie, dzieci są wyjątkowo trudnym świadkiem.

Jak pisałem w tekście o wykorzystywaniu fałszywych oskarżeń o pedofilię w sprawach rozwodowych, dzieci mogą mówić nieprawdę niekoniecznie złośliwie, ale przez manipulację ze strony innego dorosłego, który poinstruował dziecko co ma mówić. Istnieje nawet możliwość wmówienia dziecku, że było molestowane przez implementację fałszywych wspomnień. Dziecko może również konfabulować lub opowiadać zmyślone historie, w celu zwrócenia na siebie uwagi dorosłych, nie zdając sobie sprawy, jakie może to przynieść konsekwencje dla innych ludzi, bo po prostu jest zbyt małe, żeby rozumieć takie rzeczy.

W ostatnim czasie w Polsce mieliśmy tego wymowny przykład. Przez pewien czas opinia publiczna żyła historią 10-letniej Wiktorii, która miała zostać brutalnie pobita przez dwie koleżanki. Jednak jak się okazało, była to całkowicie zmyślona historia, motywacją kłamstwa dziewczynki była chęć zwrócenia na siebie uwagi matki.

Z tego względu biegli psychiatrzy, seksuolodzy, psychologowie itd. starają opracować możliwie najlepsze metody oceny czy zeznania dziecka są prawdziwe, czy fałszywe. Jak wyglądają kryteria oceny wiarygodności zeznań dzieci możemy przykładowo poczytać w niniejszym opracowaniu.

 

Szansa na zmiany w Hiszpanii?

Jak już kiedyś pisałem w Hiszpanii istnieje problem z dyskryminującym mężczyzn prawem dotyczącym przemocy domowej oraz wykorzystywaniem fałszywych oskarżeń przeciwko nim. Pisałem również o tym, że pomimo, iż rząd Zapatero odpowiedzialny za te regulacje utracił władzę w 2011 r., to kolejne rządy (głównie była to chadecka Partia Ludowa (PP)) nie naprawiły sytuacji. Co więcej Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) wróciła do władzy w marcu tego roku.

Jednak z drugiej strony PSOE tworzy obecnie rząd mniejszościowy, były spekulacje, czy zawiążą koalicję z Podemos, do czego nie doszło. Po tej aferze z Ifancia Libre pewnie Podemos, która i tak straciła na poparciu w ostatnich latach, straci jeszcze więcej. A w dodatku coraz większą popularnością w Hiszpanii cieszy się partia Vox, która bierze na sztandar problem dyskryminacji mężczyzn w prawie dotyczącym przemocy domowej i luki systemowej sprzyjającej fałszywym oskarżeniom. Niewątpliwie kraj ten czeka walka ideologiczna pomiędzy poszczególnymi obozami politycznymi, ale problemu fałszywych oskarżeń nie da się dalej unikać i będzie obecny w debacie publicznej.

 

Wykorzystywanie fałszywych oskarżeń na swoją korzyść

Na koniec dodam tylko, że cała ta afera z Infancia Libre pokazuje, że te środowiska feministyczne, które lekceważą fałszywe oskarżenia, naciskają na „wierzenie ofiarom” działają świadomie i z premedytacją. Już wcześniej mieliśmy na to przykłady, od amerykańskich feministek, które próbowały wrabiać w molestowanie lub gwałt, znanych programistów, poprzez wydanie książki „Jak zniszczyć mężczyznę”, po polskie feministki, które też mówiły jak to trzeba „wierzyć ofiarom”, a potem same próbowały wykorzystać oskarżenie o molestowanie w pewnej kawiarni.

Nie tyczy się to tylko feministek, ale również części prawników (zwłaszcza rozwodowych), nieuczciwych psychologów czy lekarzy i wszystkich, którzy chcą mogą zyskać na fałszywych oskarżeniach. Dlatego tak ważne jest domniemanie niewinności, prawo do rzetelnego procesu oraz kary za fałszywe oskarżenia, fabrykowanie dowodów i inne oszustwa.

Reklamy

Jedna z autorek tekstu „Papierowi feminiści” publicznie przeprasza Jakuba Dymka za pomówienie

Jakub Dymek przeprosiny

 
Dawno nie pisałem nic o #MeToo, akcji zainicjowanej na świecie zasadniczo przez dwie aktorki. Rose MCGowan, która już po roku stwierdziła, że cytując jej słowa: „Ruch #MeToo to bullshit i kłamstwo stworzone po to, żeby bogate gwiazdy Hollywood poczuły się lepiej”. Druga to oczywiście Asia Argento, która jak się okazało sama miała wykorzystać seksualnie 17-latka, prawdopodobnie doprowadziła też do samobójstwa byłego partnera, a w oskarżeniu Harveya Weinsteina zwyczajnie kłamała. Pisałem o tym dokładniej w tekście „Jeszcze większa kompromitacja akcji #MeToo”.

Póki co nadal nikt nie został skazany, nikomu nie uwodniono winy, a kolejni oskarżeni zostają oczyszczeni z zarzutów. Za to faktycznym skutkiem #MeToo jest to, że 60% męskich menedżerów stara się unikać kobiet w pracy, co blokuje im (kobietom) awanse i rozwój kariery. Ale wróćmy do sprawy z naszego polskiego podwórka.

 

Dla przypomnienia tło sprawy

Całe zamieszanie zaczęło się od artykułu o „Papierowych feministach”, na Codzienniku Feministycznym, gdzie w absurdalny sposób przemieszano różne zarzuty typu zatrzaśnięcie drzwi przed nosem z oskarżeniami o molestowanie oraz pomówieniem o gwałt. Na nic nie było żadnych dowodów. Jedynie Michał Wybieralski przyznał się do chamskich zachowań i przeprosił wszystkich, którzy poczuli się urażeni. Ale już na oskarżenie o gwałt Jakuba Dymka, nie przedstawiono żadnych dowodów. W dodatku było mocno nielogiczne, była partnerka Dominika Dymińska twierdziła, że po gwałcie jak gdyby nigdy nic weszła w związek ze „sprawcą” i była w nim kilka miesięcy. A Dymek przedstawił opinii publicznej e-maila, w którym był szantażowany zostaniem nową twarzą polskiego #MeToo, który przyszedł z adresu, będącego kontaktem dla ofiar przemocy i został zamieszczony pod tekstem na CF o „papierowych feministach”.

Kolejnym akcentem było to, że dwie z autorek artykułu o „papierowych feministach”, Patrycja Wieczorkiewicz i Sara Czyż były później bohaterkami zamieszania w Kawiarni Amatorska, gdzie zostały wyproszone za agresywne zachowanie (oficjalny powód wyproszenia to rzucanie w ludzi kapslami), a potem namawiały znajomych do wystawiania kawiarni ocen „1” na Facebooku i wysnuły oskarżenie o molestowanie, którym miało być złapanie za rękę. Przegrały jednak z „Wykop efektem”.

Równolegle sprawą „papierowych feministów” zajęła się prokuratura. Dlatego z tekstu na CF zniknął fragment z oskarżeniem o gwałt. Po rocznym śledztwie i przesłuchaniu stu świadków, obaj panowie zostali oczyszczeni z zarzutów.

Pisałem o tych wszystkim aspektach sprawy w tekstach: „Sprawa Jakuba Dymka, #MeToo i kompromitacja Codziennika Feministycznego”, „Doszczętna kompromitacja akcji #MeToo” oraz „Koniec polskiego #MeToo”.

 

Agnieszka Ziółkowska, jedna z autorek tekstu „Papierowi feminiści” publicznie przeprasza Jakuba Dymka

Jakub Dymek został oczyszczony z zarzutu gwałtu przez prokuraturę po rocznym śledztwie i przesłuchaniu blisko stu świadków. A w zasadzie to przez cały czas śledztwa występował jako świadek, a nie podejrzany. Prokuraturze nie udało się nawet postawić mu zarzutów. Innymi słowy on nie tylko jest niewinny w świetle prawa, ale nie był nawet osobą podejrzaną o gwałt. Co najwyżej można powiedzieć, że o gwałt został pomówiony.

Zakończenie śledztwa prokuratorskiego nie kończy sprawy. Dymek walczy również w procesach cywilnych w sprawie naruszenia jego dobrego imienia. Póki co udało mu się w ramach ugody uzyskać przeprosiny od Agnieszki Ziółkowskiej, jednej z autorek tekstu o „papierowych feministach”. W treści przeprosin autorka stwierdziła, że część jej listu użyta w tekście „Papierowi feminiści. O hipokryzji na lewicy i nowych twarzach polskiego #metoo” nie odnosiła się do osoby Jakuba Dymka oraz że przeprasza, za wszelkie sformułowania jej autorstwa, które mogłby godzić w jego dobre imię.

Przeprosiny możemy zobaczyć na screenie poniżej:

Jakub Dymek przeprosiny

Treść przeprosin została umieszczona także w artykule na Onecie. O sprawie napisano także na portalu Wirtualne Media oraz na press.pl.

Na zawarcie ugody nie zgodziły się pozostałe autorki tekstu, ani redaktor naczelna Codziennika Feministycznego Kamila Kuryło. Dlatego będą kolejne rozprawy sądowe w tej sprawie. O ich wynikach będę informował możliwie na bieżąco. Jakub Dymek udzielił niedawno także wywiadu dla tygodnika Polityka, gdzie opowiada o kulisach swojej sprawy, jednak aby go przeczytać potrzebna jest cyfrowa prenumerata tego portalu.

„Natychmiastowa izolacja sprawcy od ofiary” – groźny projekt Ministerstwa Sprawiedliwości

Izolacja sprawcy od ofiary

 
W czerwcu br. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawił projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej. A w niej m.in. propozycję nadania policji nowych uprawnień, a mianowicie możliwość wydania natychmiastowego nakazu opuszczenia lokalu przez potencjalnego sprawcę przemocy na okres 14 dni. Dziś omówię jakie zagrożenia mogą nieść ze sobą takie przepisy, gdyby weszły w życie.

 

O co w tym wszystkim chodzi?

Obecnie nakaz opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej na okres do 3 miesięcy jest możliwy do wydania przez decyzję sądu lub w niektórych sytuacjach przez prokuraturę jako środek zapobiegawczy. Taki nakaz jest wydawany w sytuacji, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że podejrzany ponownie popełni przestępstwo z użyciem przemocy wobec osoby z którą mieszka, zwłaszcza gdy popełnieniem takiego przestępstwa groził.

Jest to logiczne, decyzję może podjąć sąd po przeprowadzeniu procesu lub w szczególnych przypadkach zagrożenia prokurator. Środek zapobiegawczy nie może natomiast być zastosowany w stosunku do osoby, której nawet nie postawiono zarzutów, nie ma dowodów, ani wiarygodnych przesłanek, że jest winna. Z drugiej strony niektórzy wskazują na to, że rozpatrywanie wniosku o wydanie nakazu przez sąd trwa zbyt długo, z kolei prokuratura nie może go wydać, jeśli sprawa nie trafiła na drogę prawną.

Stąd pojawiła się propozycja, aby to policja na interwencji, jeśli uzna, że zachodzi zagrożenie dla zdrowia lub życia ofiary mogła wydawać tymczasowy nakaz opuszczenie lokalu przez sprawcę na okres 14 dni, zostałby on skierowany do miejsca noclegowego na ten czas. Nakaz ten mógłby zostać zaskarżony do sądu, przez osobę, którą został objęty, nie miałby też żadnego wpływu na kwestie własności. Teoretycznie wydaje się to być słuszna inicjatywa, istnieją jednak poważne zastrzeżenia i zagrożenia takiej zmiany przepisów, które teraz przedstawię.

 

Zastrzeżenia, zagrożenia i doświadczenia innych krajów

Zagrożenia jakie przyniosłaby zmiana przepisów, gdyby doszła do skutku są chyba oczywiste. A mianowicie wykorzystywanie fałszywych oskarżeń, przy sprawach rozwodowych, w celu stosowania alienacji rodzicielskiej (izolowanie drugiego rodzica od dzieci), jako forma przemocy (celowe wyrzucenie domownika z mieszkania), jako próba przejęcie mieszkania (np. celowe fałszywe zgłoszenia wiele razy pod rząd), czy po prostu w celu zemsty na partnerze.

Kłania się tu podstawowe pytanie. Czy zwykli policjanci posiadają wystarczające kwalifikacje aby odróżnić prawdziwe oskarżenie o przemoc od fałszywego i prawidłowo ocenić sytuację zagrożenia? A co z przypadkami nadużywania uprawnień przez samych policjantów? Sama możliwość zaskarżenie wydanego nakazu do sądu wydaje się być niewystarczająca. Jeśli już powinny być jasno określone kryteria, kiedy policja może wydać taki nakaz, jak również konkretne kary za fałszywe oskarżenia oraz rażące błędy i przekroczenia uprawnień przez policjantów.

Doprawdy rozbrajające jest to, że w artykułach chwalących projekt ustawy przytacza się inne kraje, gdzie obowiązują podobne przepisy, a wśród nich Hiszpanię. Czyli kraj, w którym 90% oskarżeń o przemoc domową to fałszywe oskarżenia, gdzie wystarczy fałszywe oskarżenie, żeby wyrzucić partnera z mieszkania, a nawet go aresztować. Pisałem już o tym w niniejszym tekście, polecam także artykuł na ten temat na Honey Badger Brigade oraz anglojęzyczny film dokumentalny, także w tym temacie.

 
Nieco lepiej wygląda powoływanie się na przykład Austrii. Zapis tamtejszych przepisów stanowi: „Jeśli na podstawie niezaprzeczalnych faktów, szczególnie wziąwszy pod uwagę poprzednie niebezpieczne napaści (ataki), istnieje niebezpieczeństwo zagrożenia życia, ciała lub naruszenia wolności drugiej osoby, to organy publicznych służb bezpieczeństwa są upoważnione do wydania osobie powodującej zagrożenie nakazu opuszczenia mieszkania, które zamieszkuje osoba zagrożona, oraz jego najbliższej okolicy. Osobie wydalanej z mieszkania zostaje przedstawiony do wiadomości zakres działania nakazu opuszczenia mieszkania; zakres ten jest określony w taki sposób, aby umożliwiał rzeczywistą i skuteczną ochronę (profilaktyka) przed podobnymi zdarzeniami”.

Nakaz opuszczenie mieszkania wydaje policja na okres 10 dni. Tu jak widać mamy jasno określone kryteria kiedy taki nakaz może zostać wydany. Pytanie tylko, na jakiej podstawie policjanci oceniają sytuację zagrożenie, czy przepisy nie są nadużywane? Czy najpierw dokładnie przesłuchuje się strony, sprawdza dowody itd.? Niestety nie znam zbytnio sytuacji w Austrii, więc trudno mi coś więcej powiedzieć, jeśli ktoś ma więcej informacji na ten temat, proszę o kontakt, można pisać w komentarzu pod tekstem, na skrzynkę odbiorczą bloga (zakładka „Kontakt”) lub na Facebooku.

 
Zastrzeżenia i wątpliwości co do propozycji Ziobry wyrażają także polscy prawnicy ds. rozwodowych, którzy dobrze znają realia wykorzystywania fałszywych oskarżeń do rozgrywek rozwodowych:
https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/nakaz-opuszczenia-lokalu-bedzie-wykorzystywany-przy-rozwodach,447602.html

 

Czy zmiana przepisów jest w ogóle potrzebna?

W chwili obecnej nakaz opuszczenie lokalu potencjalnemu sprawcy przemocy domowej może wydać sąd lub prokurator. Jeśli te sprawy trwają zbyt długo, można by je po prostu uprościć i przyspieszyć. Sam Ziobro mówi o tym, że taka procedura może działać bardzo szybko, jeśli pisma procesowe będą doręczane również za pośrednictwem policji, a nie jedynie przez pocztę. Policja z kolei byłaby zobowiązana do udzielania sądowi wszelkiej pomocy, niezbędnej do szybkiego zakończenia sprawy, np. do ustalenia adresu zamieszkania świadka.

W przypadku zagrożenia zdrowia lub życia ofiary, czy kiedy sprawca zachowuje się w sposób agresywny, policja już teraz może go zatrzymać na „dołek” na 48 godzin i przesłuchać, zgodnie z art. 15a ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2016 r. poz. 1782). Policja ma też prawo zatrzymać osobę podejrzaną, jeżeli istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniła ona przestępstwo z użyciem przemocy na szkodę osoby wspólnie zamieszkującej, a zachodzi obawa, że ponownie popełni przestępstwo z użyciem przemocy wobec tej osoby, zwłaszcza gdy popełnieniem takiego przestępstwa grozi, zgodnie z art. 244 § 1a k.p.k.. Policja ma również nawet nie tyle prawo, co obowiązek do zatrzymania sprawcy, jeśli przestępstwo przemocy w rodzinie zostało popełnione z użyciem niebezpiecznego przedmiotu lub zachodzi obawa, że ponownie popełni przestępstwo z użyciem przemocy wobec osoby, z którą mieszka, zwłaszcza jeśli popełnieniem tego przestępstwa grozi. Mówi o tym art. 244 § 1b k.p.k..

Mało tego, jeśli sprawa jest poważna (wysokie prawdopodobieństwo winy oskarżonego), prokurator skieruje wniosek do sąd o tymczasowe aresztowanie podejrzanego (do 3 miesięcy) lub objęcie go dozorem policyjnym (dozór policyjny zamiast tymczasowego aresztowania jest możliwy tylko, jeśli podejrzany opuści wspólnie zajmowany lokal i wskaże swoje miejsce pobytu). Więcej o tym, co może policja na interwencji w przypadku przemocy domowej, do poczytania tutaj.

Kolejnym środkiem jaki może zostać zastosowany jest uzyskanie sądowego zakazu zbliżania się. Taki zakaz może zostać także wydany przez prokuratora jeszcze na etapie śledztwa, stosuje się go łącznie ze wspomnianym wcześniej nakazie opuszczenie lokalu.

Dodam na koniec, że samo Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze dwa lata temu na interpelację Pani Poseł Moniki Wielichowskiej w sprawie izolacji sprawcy od ofiary przemocy domowej odpowiadało, że istniejące procedury stanowią realną gwarancję ochrony prawnej osób pokrzywdzonych przemocą domową:
http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=42159987

Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.5, Afryka

Przemoc wobec mężczyzn

 
Część piąta serii, w której przedstawiam wyniki badań nad zjawiskiem przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn, przeprowadzone w różnych krajach świata, które to można znaleźć w książce Mariana Cabalskiego „Przemoc stosowana przez kobiety”. W tej części będzie o badaniach z krajów afrykańskich.

 

Badania z RPA

Interesujące wyniki badań na temat przemocy kobiet wobec mężczyzn przyniósł sondaż przeprowadzony w Transkei w 1998 roku. Przepytano grupę 219 studentów wyższej uczelni z tego miasta (138 kobiet i 81 mężczyzn) na temat, czy byli świadkami przemocy stosowanej przez kobiety wobec mężczyzn. Jedynie 2% badanych przyznało, że byli świadkami bicia ojca przez matkę, 18% widziało lub słyszało, jak ich krewne biły swoich mężów, ale aż 26% widziało lub słyszało, jak sąsiadki używały przemocy fizycznej wobec swoich mężów. Wyniki pokazują, że badani niechętnie wspominali o przemocy w najbliżej rodzinie, chętniej natomiast mówili o takich zachowaniach u dalszych krewnych i sąsiadów.

W 2002 roku w Republice Południowej Afryki przeprowadzono sondaż na temat poziomu agresji między nastolatkami obojga płci na randkach. Badaniami objęto 918 uczniów z siedmiu szkół średnich (494 dziewcząt i 424 chłopców). Wyniki sondażu pokazały, że 35,3% chłopców i 43,5% dziewcząt przyznało się do użycia przemoc fizycznej podczas randek w okresie 12 miesięcy poprzedzających badanie.

 

Badania z Botswany

W 2011 roku w Botswanie zainteresowano się tematem wzajemnego używania przemocy wśród młodych par heteroseksualnych. Badaniami objęto reprezentatywną dla młodego pokolenia grupę 562 studentów obojga płci. W wynikach nie stwierdzono istotnych różnic między kobietami i mężczyznami w częstotliwości stosowania przemocy fizycznej.

 

Badania z Jordanii, Namibii, Suazi i Zambii

Badanie kondycji psychofizycznej uczniów przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia w Jordanii, Namibii, Suazi i Zambii miało za zadanie wskazać występowanie czynników ryzyka przemocy fizycznej wśród chłopców i dziewcząt w wieku od 13 do 15 lat. Uczniowie obojga płci z wcześniej wymienionych krajów, z grupy stanowiącej próbę reprezentatywną dla swojego pokolenia udzielili spontanicznych odpowiedzi na pytanie, czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy zostali uderzeni albo w inny sposób skrzywdzeni fizycznie przez rówieśnika płci przeciwnej. Chłopcy okazali się być ofiarami agresji fizycznej ze strony dziewcząt częściej niż dziewczęta ze strony chłopców.

Dokładniej wyniki prezentowały się następująco. Odsetek badanych odpowiadających twierdząco na powyższe pytanie:

Jordania: chłopcy – 29%, dziewczęta – 15%
Namibia: chłopcy – 16%, dziewczęta – 9%
Suazi: chłopcy – 8%, dziewczęta – 6%
Zambia: chłopcy – 23%, dziewczęta – 18%

Ps. Jordania akurat nie leży w Afryce, znalazła się w zestawieniu przy okazji, jako że badania WHO były przeprowadzane także tam.

 

Bibliografia

-Marian Cabalski, Przemoc stosowana przez kobiety
-Tuntufye S. Mwamwenda, Reports of husband battering from an undergraduate sample in Umtata, „Psychological Reports” 1998, nr 82
-Lu-Anne Swart, Garth Stevens, Izabel Ricardo, Violence in adolescent’ romantic relationships: Findings from a survey amongst school-going youth in a South African community, „Journal of Adolescence” 2002, nr 25
-Odireleng Jankey, Moisés Próspero, Peter Fawson, Mutually violent attitudes: Effects on intimate partner violence and mental health symptoms among couples in Botswana, Africa, „Journal of Aggression, Conflict and Peace Research” 2011, nr 3
-Murray A. Straus, Dominance and symmetry in partner violence by male and female university students in 32 nations, “Children and Youth Services Review” 2008, nr 30

Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.4, Azja

Przemoc wobec mężczyzn

 
Część czwarta serii, w której przedstawiam wyniki badań nad zjawiskiem przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn, przeprowadzone w różnych krajach świata, które to można znaleźć w książce Mariana Cabalskiego „Przemoc stosowana przez kobiety”. W tej części będzie o badaniach z krajów azjatyckich.

 

Badania z Indii

Przemoc kobiet wobec mężczyzn w Indii była przedmiotem badań w 2007 roku. Badacze uzyskali odpowiedzi od 1650 mężczyzn w wieku pomiędzy 15 a 49 lat, którzy w chwili badania znajdowali się w związkach małżeńskich lub związkach partnerskich. Jaka wykazała analiza rezultatów badania, 25,2% respondentów było ofiarami przemocy fizycznej ze strony swoich partnerek.

W 2008 roku w ramach zainicjowanego przez USA międzynarodowego programu badań nad przemocą wobec mężczyzn ponownie przeanalizowano rozmiary zjawiska wśród hinduskich mężczyzn. Obiektem badań była reprezentatywna grupa mężczyzn, przedstawicieli klasy średniej, będących w związkach małżeńskich. Badani pochodzili ze wszystkich części Indii. Jako metodę badawczą, zastosowano tu zmodyfikowaną dla potrzeb studium wersję amerykańskiego kwestionariusza Conflict Tactics Scales (CTS), czyli skali taktyki konfliktu. Jak się okazało,  25,1% mężów zgłosiło ankieterom co najmniej jeden incydent przemocy fizycznej ze strony małżonki, który wydarzył się w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie.

 

Badania z Pakistanu

Przedmiotem badań, przeprowadzonych w Pakistanie w 2002 roku były akty przemocy domowej ze strony przedstawicieli obu płci. W tym celu zrealizowano ankietę, obejmującą 140 osób (70 kobiet i 70 mężczyzn). Wszyscy badani byli pacjentami ambulatoriów medycznych w Karaczi. Wśród nich 19 mężczyzn (27% badanej grupy) i 30 kobiet (43%), oznajmiło, że byli ofiarami przemocy fizycznej w swoich związkach małżeńskich.

 

Badania z Korei Południowej

W 1992 roku w Korei Południowej przeprowadzono badania sondażowe dotyczące przemocy w związkach małżeńskich. W tym celu indagowano 1316 dorosłych osób (707 kobiet i 609 mężczyzn). Jak się okazało, w porównaniu do wyników z badań par amerykańskich, koreańscy mężczyźni doznawali przemocy fizycznej ze strony żon dwa razy częściej niż amerykańscy mężczyźni, a koreańskie kobiety doświadczały tego rodzaju przemocy trzy razy częściej niż kobiety w USA.

W 2003 roku, przeprowadzono badania na reprezentatywnej grupie 1500 mieszkańców Korei Południowej. Do stosowania fizycznej przemocy wobec żony przyznało się 27,8% badanych mężczyzn, z kolei do fizycznych ataków na męża przyznało się 15,8% indagowanych kobiet.

 

Badania z Hong Kongu

W 1994 roku 382 studentów (246 kobiet i 136 mężczyzn) Chińskiego Uniwersytetu w Hong Kongu wzięło udział w badaniu na temat konfliktów i agresji między ich rodzicami. 14% z nich oznajmiło, że ojcowie i matki dopuszczali się przemocy fizycznej wobec siebie. Na podstawie sondażu badacze wysnuli wniosek, że „matki w takim samym stopniu jak ojcowie używają siły fizycznej podczas kłótni i domowych awantur”.

Ci sami autorzy przeprowadzili w 1999 roku ankietę dotyczącą przemocy interpersonalnej w rodzinach mieszkających w Hong Kongu. Badaniu kwestionariuszem CTS indagowano 1270 rodzin (518 mężczyzn i 752 kobiety). W konkluzji stwierdzono, iż kobiety były bardziej skłonne do popełniania drobnych aktów przemocy wobec mężów niż odwrotnie. Jednocześnie nie odnotowano wyraźnych różnic w częstotliwości i intensywności przypadków ciężkiej przemocy.

 

Bibliografia

-Marian Cabalski, Przemoc stosowana przez kobiety
-Sarkar Swaroop, Rudolph Dsouza, Violence a home truth for India husband
-S. Sarlar, R. Dsouza, A. Dasgupta, M. S. Fiebert, Men as victims of domestic violence in India. Poster session presented at the annual meeting of the Western Psychological Association, Irvine, 2008
-U. Niaz, S. Hassan, Q. Tariq, Psychological consequences of intimate partner violence: Forms of domestic abuse in both genders, „Pakistan Journal of Medical Science” 2002, nr 18
-Kwag-iel Kim, Youn-gyu Cho, Epidemiological survey of spousal abuse in Korea [in:] E.C. Viano (ed.), Intimate violence: Interdisciplinary perspectives, Taylor and Francis, Bristol, PA 1992
-Jae Yop Kim, Clifton Emery, Marital power, conflict, norm consensus, and marital violence in a nationally representative sample of Korean couples, „Journal of Interpersonal Violence” 2003, nr 18
-Catherine So-kum Tang, Prevalence of spouse aggression in Hong Kong, „Journal of Family Violence” 1994, nr 9
-Catherine So-kum Tang, Marital power and aggression in a community sample of Hong Kong Chinese families, „Journal of Interpersonal Violence” 1999, nr 14

Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.3, Australia i Nowa Zelandia

Przemoc wobec mężczyzn

 
Część trzecia serii, w której przedstawiam wyniki badań nad zjawiskiem przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn, przeprowadzone w różnych krajach świata, które to można znaleźć w książce Mariana Cabalskiego „Przemoc stosowana przez kobiety”. W tej części będzie o badaniach z regionu Australii i Nowej Zelandii.

 

Badania z Australii

Na podstawie wyników International Social Science Survey (Międzynarodowe Badania Nauk Społecznych), przeprowadzonych na przełomie lat 1996/1997, Bruce Headey, Dorothy Scott, i David de Vaus opublikowali studium poświęcone tematowi przemocy domowej w Australii. Próba badawcza obejmowała 1643 respondentów (804 mężczyzn i 839 kobiet). Wyniki były następuje: W ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie, ofiarą przemocy z użyciem siły fizycznej padło 5,7% mężczyzn i 3,7% kobiet. W odniesieniu do stwierdzonych urazów badanie pokazało, że kobiety zadają poważne obrażenia co najmniej tak samo często, jak mężczyźni. Dla przykładu: 1,8% mężczyzn i 1,2% kobiet oświadczyło, iż odniesione przez nich obrażenia wymagały udzielenia pierwszej pomocy medycznej, a 1,5% mężczyzn i 1,1% kobiet ujawniło, że konieczna była interwencja lekarza lub pielęgniarki.

 
W 2001 roku w ramach sondażu The Crime Prevention Survey australijscy kryminolodzy zbadali opinie młodych ludzi w wieku od 12 do 20 lat na temat konfliktów w ich rodzinach. Uzyskano następujące wyniki:

  • 23% młodych ludzi było świadomych występowania przemocy wobec matek lub macoch dokonywanej przez ojców lub ojczymów oraz niemal tyle samo młodych ludzi (22%) zdawało sobie sprawę z przemocy matek i macoch stosowanej wobec ojców i ojczymów
  • Prawie tyle samo młodych kobiet (16%) i mężczyzn (15%) oświadczyło, że doświadczyli przemocy domowej
  • Zbliżony odsetek młodych kobiet (6%) i mężczyzn (5%) ujawniło, że byli siłą zmuszani do uprawiania seksu

 
W 2005 roku The NSW Bureau of Crime Statistics and Research ogłosiło, iż według statystyk policji australijskiej w latach 1997–2004 mężczyźni stanowili 28,9% ofiar przemocy fizycznej w rodzinie. Z późniejszych, bo pochodzących z 2010 roku, wniosków tego samego ośrodka wynika, że zjawisko to wykazuje nieznaczną tendencje wzrostową. Bowiem w latach 2005–2010 mężczyźni stanowili 30,8% ofiar fizycznych napaści zarejestrowanych przez jednostki policji jako przestępstwa związane z przemocą domową.

Najobszerniejsze badania dotyczące przemocy doświadczanej przez australijskich mężczyzn zostały przeprowadzone w 2006 roku przez Australijskie Biuro Statystyki w sprawie Bezpieczeństwa Osobistego (The Australian Bureau of Statistics Personal Safety). Ich wyniki brzmiały następująco:

  • 29,8% ofiar przemocy ze strony aktualnego partnera stanowili mężczyźni w wieku 15 lat i więcej
  • 24,4% ofiar przemocy ze strony poprzedniego partnera stanowili mężczyźni w wieku 15 lat i więcej
  • 29,4% ofiar napaści na tle seksualnym w okresie 12 miesięcy poprzedzających badanie stanowili mężczyźni
  • 26,1% ofiar przemocy seksualnej stanowią chłopcy przed osiągnięciem 15-tego roku życia

 
W 2008 roku The Victorian Victims Support Agency podała, iż w ostatnich dwóch latach mężczyźni stanowili 31% pacjentów przyjętych do szpitali publicznych w wyniku obrażeń cielesnych odniesionych na skutek przemocy ze strony żony.

 

Badania z Nowej Zelandii

W 1997 roku grupa psychologów z Nowej Zelandii objęła badaniami ankietowymi 861 osób w wieku 21 lat (436 mężczyzn i 425 kobiet). W badanej grupie 37,2% kobiet oraz 21,8% mężczyzn przyznało się, że w okresie ostatnich 12 miesięcy w trakcie sprzeczek i kłótni w związku stosowało różnorodne formy fizycznej przemocy wobec partnera, w tym 18,6% kobiet i 5,7% mężczyzn oceniło, iż były to przypadki ciężkiej przemocy.

W innym nowozelandzkim badaniu, przeprowadzonym w 2005 roku na grupie 828 osób w wieku 25 lat (437 kobiet i 391 mężczyzn), ustalono, że „mężczyźni byli narażeni na ataki fizyczne w tym samym stopniu, co kobiety”. Wskaźniki dotyczące aktów przemocy fizycznej w postaci umiarkowanej i średniej były zbliżone dla mężczyzn i kobiet. Bycie ofiarą przemocy fizycznej stosowanej częściej niż trzy razy w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie zasygnalizowało 39,4% kobiet i 30,9% mężczyzn. Badacze podali też, że mężczyźni i kobiety zgłaszali zbliżone wskaźniki urazów fizycznych: 3,9% w przypadku kobiet i 3,3% w przypadku mężczyzn. Do inicjowania aktów przemocy fizycznej w stronę partnera przyznało się 34% kobiet i 12% mężczyzn.

 

Bibliografia

-Marian Cabalski, Przemoc stosowana przez kobiety
-Bruce Heady, Dorothy Scott, David de Vaus, Domestic violence in Australia: Are women and men equally violent?, Melbourne Institute of Applied Economic and Social Research, Melbourne 1999
Crime Research Centre (University of Western Australia) and Donovan Research 2001, Young Australians and Domestic Violence
-Julie People, Trends and patterns in domestic violence assaults, „Crime and Justice Bulletin” 2005, nr 89
-Bureau of Crime Statistics and Research (2010)
Australian Bureau of Statistics 2006, Personal Safety Survey, Australia, 2005, cat. no 4906.0, ABS, Canberra
-Victims Support Agency (2008), Victorian family violence database (volume 3): Seven year trend analysis report, Victorian Government Department of Justice, Melbourne. Retrieved October 29, 2009
-Lynn Magdol et al., Gender differences in partner violence in a birth cohort of 21 year olds: Bridging the gap between clinical and epidemiological approaches, „Journal of Consulting and Clinical Psychology” 1997, nr 65
-David M. Fergusson, L. John Horwood, Elizabeth M. Ridder, Partner violence and mental health outcomes in a New Zealand birth cohort, „Journal of Marriage and Family” 2005, nr 67

Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.2, Europa (w tym Polska)

Przemoc wobec mężczyzn

 
Część druga serii, w której przedstawiam wyniki badań nad zjawiskiem przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn, przeprowadzone w różnych krajach świata, które to można znaleźć w książce Mariana Cabalskiego „Przemoc stosowana przez kobiety”. W tej części będzie o badaniach z krajów europejskich, w tym również z Polski.

 

Badania z Wielkiej Brytanii

Psycholog John Archer z University of Central Lancashire w opracowaniu Sex differences in aggression beetween heterosexual partners: A meta-analytic review, opisującym wyniki kilkudziesięciu badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii przez ostatnie 40 lat ubiegłego wieku, wyraził przekonanie, że wszystkie one stanowią wystarczające uzasadnienie powszechnie przyjmowanej tezy, iż w związkach heteroseksualnych kobiety są skłonne do stosowania przemocy fizycznej tak jak mężczyźni, a nawet nieco częściej niż oni. Jednocześnie jednak autor zauważył, że w świetle jego przeglądu kobiety dwa razy częściej niż mężczyźni odnoszą rany lub są pozbawiane życia w rezultacie aktów przemocy małżeńskiej.

W 1996 roku po przeprowadzeniu badań nad przemocą w brytyjskich małżeństwach heteroseksualnych (reprezentatywna próba 894 mężczyzn i 971 kobiet) grupa socjologów stwierdziła, że 18% mężczyzn i 13% kobiet było ofiarami przemocy fizycznej ze strony partnerki lub partnera.

W 2004 roku, w badaniu populacji dorosłych Brytyjczyków dotyczących używania alkoholu i agresji w związkach małżeńskich, ustalono, że w ciągu dwuletniego okresu poprzedzającego przeprowadzenie sondażu 16% kobiet stosowało przemoc fizyczną wobec swoich partnerów, a 13% mężczyzn dopuszczało się jej wobec swoich partnerek.

Autorzy referatu przedstawionego w 2005 roku na IX Dorocznej Konferencji Badań Nad Przemocą w Rodzinie w Portsmouth, podali, że w przeprowadzonych przez kilka lat badaniach do stosowania przemocy wobec partnerów przyznało się 29% respondentek i 17% respondentów.

Brytyjska organizacja pozarządowa zajmująca się monitorowaniem zjawisk związanych z funkcjonowaniem rodzin, Campaign Group Parity w raporcie z 2010 roku przedstawiła estymację, w świetle której przemoc kobiet wobec mężczyzn stanowi więcej niż 40% przypadków przemocy domowej w Angli. Zbliżony rezultat (mężczyźni stanowią około 40% ofiar) pokazują dane Office Home (brytyjski odpowiednik polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) oraz wyniki ostatnich sondaży przeprowadzonych w ramach British Crime Survey.

 

Badania z Niemiec

W latach 2003–2004 z inicjatywy Federalnego Ministerstwa ds. Rodziny, Seniorów, Kobiet i Młodzieży przeprowadzono pilotażowe badania „Violence against men. Men’s experiences of interpersonal violence in German”. Jak podają autorzy sprawozdania opublikowanego w 2004 roku, były to pierwsze ogólnoniemieckie sondaże dotyczące interpersonalnej przemocy wobec mężczyzn, obejmujące ich dzieciństwo, młodość oraz życie dorosłe. Dotyczyło to doświadczanie przemocy ze strony obojga płci, w przypadku przemocy ze strony kobiet, była to głównie przemoc domowa.

W kwestii przemocy fizycznej:

  • Co czwarty z respondentów stwierdził, że doznał aktu przemocy ze strony partnerki co najmniej raz, a w niektórych przypadkach kilka razy. Z reguły – jak stwierdzali badani – były to drobne przejawy agresji fizycznej, których nie uznawali za przejawy stosowania przemocy
  • Co szósty z respondentów oświadczył, że został przez rozgniewaną partnerkę odepchnięty raz lub kilka razy
  • Co dziesiąty badany wyznał, że został „uderzony lekko”
  • Co dwudziesty, oświadczył, że partnerka „ugryzła go lub boleśnie podrapała, silnie kopnęła, pchnęła lub chwyciła” albo „rzucała w niego domowymi przedmiotami w taki sposób, że mógł zostać poraniony”
  • Około 5% respondentów doznało kontuzji na skutek przemocy małżeńskiej. Taki sam odsetek mężczyzn obawiał się, iż w jednej lub kilku awanturach domowych odniesie poważne lub zagrażające życiu obrażenia cielesne
  • Żaden z badanych, którzy stwierdzili, że doświadczali przemocy fizycznej ze strony partnerki, nie wezwał policji, chociaż niektórzy uważali, że sprawczynie przemocy powinny być ukarane za czyny, których się wobec nich dopuściły

Częściej odnotowano przypadki przemocy psychicznej, szczegółowe wyniki prezentowały się następująco:

  • Co piąty z badanych mężczyzn oświadczył, że jego partnerka jest o niego zazdrosna i aktywnie ogranicza mu kontakty z innymi ludźmi
  • Co szósty indagowany stwierdził, że jego partnerka sprawdza dokąd idzie, z kim się spotyka, co robi i kiedy wróci do domu
  • Co szesnasty respondent ujawnił, że partnerka przegląda jego korespondencję pocztową, monitoruje połączenia telefoniczne i e-mailowe w celu uniemożliwienia mu kontaktów z jego rodziną i znajomymi
  • Co dwudziesty przyznał, że jego partnerka decyduje za niego, co powinien robić, a czego mu nie wolno
  • Z nieco niższą częstotliwością odnotowano także inne formy przemocy psychicznej jak: stosowanie wyzwisk i przekleństw; dokuczliwe wypowiedzi; poniżanie w obecności osób trzecich; podważanie poczucia własnej godności partnera; okazywanie gniewu i złości; przymuszanie do akceptowania decyzji; stosowanie gróźb aby wymusić posłuch; wywieranie innych form silnej presji psychicznej

 

Badania z Ukrainy

Badania na temat przemocy na Ukrainie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1116 osób pozostających w związkach małżeńskich lub konkubinatach (558 mężczyzn i 558 kobiet). Badacze posłużyli się zmodyfikowanym dla potrzeb sondażu kwestionariuszem CTS. Wyniki wykazały, że praktycznie taka sama liczba mężczyzn i kobiet dopuściła się kiedykolwiek przemocy fizycznej wobec swojego współpartnera (odpowiednio: 18,7% i 18,5%). Także, niemal identyczna liczba przedstawicieli obu płci przyznała się do użycia tego rodzaju przemocy w ciągu roku poprzedzającym badanie (11,4% mężczyzn i 11,3% kobiet).

 

Badania z Polski

W 2004 roku Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego na zlecenie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy wykonał badania dotyczące przemocy domowej pośród mieszkańców stolicy. Sondażem objęto reprezentatywną próbę 1000 dorosłych mieszkańców Warszawy.

Wyniki prezentowały się następująco:

  • Wśród ogółu badanych 8% kobiet oraz 5% mężczyzn podczas kłótni małżeńskich było policzkowanych przez partnera
  • 16% kobiet oraz 16% mężczyzn doznawało ze strony partnera popychania i szarpania
  • 7% badanych obojga płci było bitych przez osobę najbliższą (męża lub żonę), w tym 8% kobiet i 4% mężczyzn

 
W 2010 roku Ośrodek Badania Opinii Publicznej w Warszawie (TNS OBOP) przeprowadził w dniach od 8 do 22 listopada badania pod nazwą „Diagnoza zjawiska przemocy w rodzinie w Polsce wobec kobiet i wobec mężczyzn” na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Przebadano reprezentatywną grupę 3000 dorosłych Polaków (1500 kobiet i 1500 mężczyzn). Wyniki badania prezentują się następująco:

  • 39% ofiar przemocy domowej stanowili mężczyźni, 61% – kobiety. W przypadku przemocy fizycznej w rodzinie kobiety stanowiły 63% ogółu ofiar, mężczyźni – 37%. Wśród ofiar przemocy psychicznej: 64% stanowiły kobiety, a 36% mężczyźni. W przypadku ofiar przemocy ekonomicznej kobiet było 70%, a mężczyzn 30%
  • Mężczyźni stanowili 70% ogółu sprawców przemocy w rodzinie, kobiety 30%. Gdy ofiarą jest kobieta, mężczyźni stanowili 79% sprawców, kobiety 21%. Gdy ofiarą jest mężczyzna, sprawcami byli w 53% mężczyźni, w 47% kobiety
  • Przemoc kobiet wobec mężczyzn jest częściej akceptowana niż przemoc mężczyzn wobec kobiet

 

Bibliografia

-Marian Cabalski, Przemoc stosowana przez kobiety
-John Archer, Sex differences in aggression between heterosexual partners: A meta-analytic review, „Psychological Bulletin” 1999
-Michelle Carrado et al., Aggression in British heterosexual relationships: A descriptive analysis, „Aggressive Behavior” 1996
-Kathryn Graham, Moira Plant, Martin Plant, Alcohol, gender and partner aggression: A general population study of British adults, „Addiction Research and Theory” 2004
-Nicola Graham-Kevan, John Archer, Using Johnson’s domestic violence typology to classify men and women in a non-selected sample, Paper presented at the 9th Annual Family Violence Research Conference, Portsmouth, July 2005, NH.
-Denis Campbell, More than 40% of domestic violence victims are male, „The Observer” 2010
Federal Ministry for Family Affairs, Senior Citizens, Women and Youth, Violence against men: Men’s experiences of interpersonal violence in Germany. Results of the pilot study
-K. Daniel O’Leary et al., Descriptive epidemiology of intimate partner aggression in Ukraine, „Social Psychiatry and Psychiatric Epidemiology” 2008, nr 43
-Małgorzata Przybysz-Zaremba, (Prze)moc kobiet – (nie)moc mężczyzn, „Szkice Humanistyczne Olsztyńskiej Szkoły Wyższej” 2008, Tom VIII, nr 2
Diagnoza zjawiska przemocy w rodzinie w Polsce wobec kobiet i wobec mężczyzn (raport z badań ogólnopolskich dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej), listopad 2010

Międzynarodowe badania nad przemocą domową kobiet wobec mężczyzn – Cz.1, USA i Kanada

Przemoc wobec mężczyzn

 
Chociaż temat przemocy kobiet wobec mężczyzn jest tematem tabu dla opinii publicznej, nieco inaczej wygląda to w świecie nauki. Od lat 70-tych XX. to zjawisko doczekało się licznych badań. Sporo z nich możemy znaleźć książce Mariana Cabalskiego pt. „Przemoc stosowana przez kobiety”. Pozwolę sobie przedstawić wyniki najważniejszych z nich. Artykuł zostanie podzielony na kilka części, w pierwszej będzie o badaniach z USA i Kanady.

 

Badania ze Stanów Zjednoczonych

Jednym z pierwszych badaczy tematu przemocy domowej kobiet wobec mężczyzn była Suzanne Steinmetz, autorka określenia „syndrom maltretowanego męża”. W swojej książce „The battered husband syndrome” podała, że w Stanach Zjednoczonych co roku około 250 tysięcy mężów jest maltretowanych przez żony. Jej zdaniem mężczyźni równie często jak kobiety padają ofiarą przemocy w rodzinie.

Z tezą na temat symetrii pod względem płci zgadzają inni amerykańscy badacze: Clifton P. Flynn, Murray A. Straus, Richard J. Gelles, John Scansoni, Andrea Tyree,  Jean Malone, Martin S. Fiebert.

Murray A. Strauss, dyrektor Laboratorium Badań nad Rodziną Uniwersytetu New Hampshire (Family Research Laboratory University of New Hampshire) temat przemocy w rodzinie bada od lat 80-tych, należąc do grona największych ekspertów na świecie. Na podstawie Ogólnokrajowych Badań nad Przemocą w Rodzinie (National Family Violence Survey) przedstawił obserwacje dotyczące ogólnych prawidłowości dotyczących tego rodzaju przemocy. W 1985 roku w jego badaniach okazało się, że na 495 par, w których kobieta zgłaszała co najmniej jeden przypadek przemocy, mężczyzna był jej wyłącznym sprawcą w blisko 26% badanych par, z kolei kobieta – wyłączną sprawczynią w 25,6% par objętych badaniami. W 48,4% z nich do przemocy odwoływali się oboje partnerzy (przemoc fizyczna wzajemna). Autor wywnioskował, że minimalny szacunek przypadków przemocy, które nie mogły być działaniem w obronie własnej, ponieważ w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie przemoc stosowały wyłącznie kobiety, wynosi około 25–30%. Podobne wyniki co do przemocy wyłącznie ze strony kobiet wykazały sondaże przeprowadzone w ramach innego programu badawczego: Ogólnokrajowego Badania Rodzin i Gospodarstw Domowych (National Survey of Families and Households).

Psycholog społeczny z Kalifornijskiego Uniwersytetu Stanowego, Martin S. Fiebert od ponad 30 lat przeprowadza systematyczny przegląd amerykańskich i międzynarodowych badań dotyczących problematyki przemocy stosowanej przez kobiety. Jego metaanaliza nosi tytuł References examining assaults by women on their spouses or male partners: An annotated bibliography (Doniesienia z badań nad aktami przemocy fizycznej kobiet wobec mężów i męskich partnerów: bibliografia z przypisami). Opracowanie to obejmuje lata 1980–2011, omawiając 282 badania akademickie, 218 sondaży zrealizowanych przez inne podmioty niż uczelnie wyższe, a także 64 analizy i recenzje na ten temat. Wspólnym mianownikiem komentowanych przez M.S. Fieberta komunikatów naukowych jest teza, że kobiety w relacjach ze swoimi małżonkami i partnerami dopuszczają się przemocy fizycznej, a nawet bywają bardziej agresywne niż mężczyźni. W dniu 2 maja 2011 r. łączna wielkość próby we wszystkich przywołanych przez M.S. Fieberta badaniach przekroczyła już całe 369 800 osób.

W 1989 roku dwóch kryminologów, David B. Sugarman i G.T. Hotaling, opublikowało przegląd 21 akademickich badań ankietowych dotyczących przemocy fizycznej wśród par niemieszkających wspólnie. Celem było odkrycie różnic między płciami pod względem inicjowania napaści w takich związkach. Na podstawie dokonanych przez autorów obliczeń okazało się, że średni współczynnik napaści fizycznych ze strony mężczyzn wynosi 329, a w przypadku kobiet – 393 na 1000 związków. Badania wykazały także wyższy w porównaniu z mężczyznami odsetek kobiet, które przyznały się do stosowania przemocy w trakcie randek.

W 2007 roku socjolog Daniel J. Whitaker poinformował o badaniach federalnego ośrodka monitorowania patologii społecznych przeprowadzonych wśród młodych dorosłych na przełomie lat 2006 i 2007. W ich rezultacie ustalono, że połowa wszystkich zbadanych przypadków przemocy partnerskiej miała charakter przemocy wzajemnej. Co ciekawe, okazało się także, że aż w 71% awantur domowych przemocy fizycznej dopuszczały się kobiety.

W książce opisującej postawy mieszkanek schronisk dla maltretowanych kobiet Jean Giles-Sims wykazała, że 50% respondentek przyznało się do napaści na partnerów w ciągu roku poprzedzającego zamieszkanie w schronisku. A także 41,7% deklarowało stosowanie przemocy fizycznej wobec partnera przed upływem pół roku od jego opuszczenia. Z informacji zebranych przez badaczkę w trakcie licznych wywiadów pogłębionych wynika, że wszystkie te akty przemocy nie przybierały formy obrony własnej.

Lenore E. Walker – autorka, która jako pierwsza sformułowała i opisała pojęcie „syndromu maltretowanej kobiety” również badała kobiety trafiające do schronisk dla ofiar przemocy. W swoich badaniach ustaliła, że jedna na cztery kobiety, żyjące w trwałych związkach z mężczyznami „odwoływała się do przemocy fizycznej, aby dostać to, czego chciała”.

 

Badania z Kanady

Najczęściej cytowane w literaturze kanadyjskim badanie na temat przemocy to Ogólne Badanie Społeczne (General Social Survey: GSS) z 1999 roku. Zostało przeprowadzone na reprezentatywnej dla całego kraju grupie kilkunastu tysięcy osób. Każdemu z respondentów zadano 10 pytań dotyczących przemocy ze strony ich obecnych oraz poprzednich małżonków lub partnerów. Chodziło o zdarzenia polegające na agresji fizycznej i psychicznej w trakcie dwunastomiesięcznych i pięcioletnich okresów poprzedzających realizowany wywiad telefoniczny. Analiza uzyskanych odpowiedzi pozwoliła ustalić, że mężczyźni i kobiety w niemal równych proporcjach (odpowiednio: 7% i 8%) byli ofiarami przemocy ze strony partnera.

Inne badanie to wywiad telefoniczny z 1987 roku, obejmujący 356 mężczyzn i 351 kobiet, będący z związkach małżeńskich lub w konkubinacie. Wynik: 12% indagowanych mężczyzn zadeklarowało, że ze strony swoich partnerek doznało przemocy w okresie 12 miesięcy poprzedzających badanie; podobnie 12% kobiet stwierdziło, że doświadczyło fizycznej napaści ze strony swoich partnerów w tym samym okresie czasu. Badacze odnotowali podobne proporcje kobiet i mężczyzn, którzy w awanturach domowych doznali drobnej i ciężkiej przemocy fizycznej.

 

Bibliografia

-Marian Cabalski, Przemoc stosowana przez kobiety
-Susanne Steinmetz, The battered husband syndrome
-Clifton P. Flynn, Relationship violence by women: Issues and implications, „Family Relations” 1990
-Murray. A. Straus, Przemoc fizyczna kobiet wobec partnerów [w:] M.R. Walsh (red.), Kobiety, mężczyźni i płeć: debata w toku, Wyd. IFiS PAN, Warszawa 2003
-Murray A. Straus, Richard. J. Gelles (ed.), Physical violence in American families: Risk factors and adaptations to violence in 8, 145 families, Transaction, New Brunswick, 1990
-John Scanzoni, Sex roles, women’s work and marital conflict: A study of family, Lexington Books, Toronto 1978
-Andrea Tyree, Jean Malone, How can it be that wives hit husband as much as husband hit wives and none of us knew it?, Paper presented at the annual meeting of the American Sociological Association 1991
-Lisa D. Brush, Violent acts and injurious outcomes in married couples: Methodological issues in the National Survey of Families and Household, „Gender and Society” 1990, nr 4
-Martin S. Fiebert, References examining assaults by women on their spouses or male partners: An annotated bibliography
-David B. Sugarman, George T. Hotaling, Dating violence: Prevalence, context and risk markers [in:] M.A. Pirog-Good, J.E. Stets (ed.), Violence in dating relationships: Emegring social issues, Praeger, New York 1989
-Daniel J. Whitaker, Differences in frequency of violence and reported injury between relationships with reciprocal and nonreciprocal intimate partner violence, „American Journal of Public Health” 2007
-Jean Giles-Sims, Wife battering: A systems theory approach, Guilford, New York 1983
-Lenore E. Walker, The battered woman syndrome, Springer, New York 1984
-Canadian Centre for Justice Statistics Family Violence in Canada: A Statistical Profile 2000 (Ottawa: Statistics Canada; Catalogue no. 85-224-XIE, 2000)

Biali rycerze – kim są?

Biały rycerz

 
Dzisiaj będzie o sile, która w dużej mierze podtrzymuje cały ten pierdolnik, o którym piszę na blogu. A mianowicie o tzw. białych rycerzach.

 

Czym charakteryzują się biali rycerze?

W skrócie są to mężczyźni, którzy prawie zawsze stają po stronie kobiet, bez względu na kontekst sytuacji. Białego rycerza nie należy mylić z gentlemanem, czy facetem który po prostu szanuje kobiety. Biali rycerze różnią się tu przesadną idealizacją kobiet, uległością wobec nich i niemalże automatyczną reakcją stawania w ich obronie, bezrefleksyjnie.

Przykładem białorycerskiej reakcji jest sytuacja, w której np. kobieta zachowuje się agresywnie wobec mężczyzny, wyzywa go, szturcha, policzkuje itd. Wystarczy, że on np. lekko ją odepchnie i potrafi zebrać się grupka białych rycerzy, oskarżających go o bycie „damskim bokserem”. Innym przykładem białorycerskiego zachowania jest długotrwała chęć zdobycia zainteresowania ze strony danej kobiety, poprzez dawanie jest prezentów, zabieranie jej w różne miejsca, pomimo iż nie przynosi to żadnych rezultatów.

Przyczyny takich zachować mogą być różne. Na poziomie ewolucyjnym mężczyźni mają skłonność do chronienia osób słabszych, w tym kobiet, białorycerstwo jest wypaczoną wersją tej naturalnej skłonności. Istnieje nawet w psychologii takie zjawisko jak Women are wonderful effect, który sprawia, że kobietom przypisuje się więcej pozytywnych cech niż mężczyznom. Kolejna rzecz to kultura, żyjemy w świecie, w którym idealizuje się kobiety oraz nakierowuje się uwagę opinii publicznej głównie na ich problemy, zobacz także: Gynocentryzm. Efekt białego rycerza może również zostać wzmocniony wychowaniem przez samotną matkę, sfeminizowanie zawodów gdzie pracuje się z dziećmi (szkoły, przedszkola itd.) i brakiem męskiego wzorca w wychowaniu.

 

Białorycerstwo nie popłaca

Ironią losu jest to, że biali rycerze w większości przypadków osiągają cel odwrotny od zamierzonego. Dzieje się tak dlatego, że kobiety zwyczajnie nie pożądają uległych i nadskakujących im mężczyzn. Facet zachowujący się w taki sposób może być materiałem do bycia w friendzone, ale prawie nigdy nie udaje mu się w ten sposób dojść do relacji związku uczuciowego i seksualnego. W zasadzie jest dokładnie odwrotnie, kobiety wolą wybierać mężczyzn bardziej asertywnych, niedających sobie wejść na głowę, a nawet mniej lub bardziej dominujących. Nie warto również być białym rycerzem na poziomie społecznym, czego najlepszą laurką są męscy feminiści, którzy zostali fałszywie oskarżenie o molestowanie, a nawet gwałt w ramach akcji #MeToo.

Optymistyczne jest to, że z białorycerstwa da się wyjść. W tej roli świetnie sprawdza się manosfera, zwłaszcza pod tagiem „theredpill”. Mężczyzna popełniający w kółko te same błędy w relacjach z kobietami, w końcu zaczyna szukać informacji, co robi nie tak i trafia na artykuły i filmy, które podają mu wiedzę jak na tacy. Nie jest to niestety jednak takie proste. Biały rycerz, nieposiadający jeszcze chociaż minimum wiedzy, w pierwszej chwili zazwyczaj reaguje agresją i uważa członków manosfery za grupę mizoginów. Rzuca przy tym pod ich adresem mocno emocjonalne inwektywy, nierzadko logicznie sprzeczne, np. uważa jednocześnie, że są incelami i „w głowie im tylko ruchanie” albo twierdzi, że każdego z nich pewnie „skrzywdziła jakaś kobieta”, chociaż sam postrzega kobiety jako chodzące anioły. Jednak z czasem, mając coraz większą wiedzę życiową, taki facet jest w stanie zrozumieć, że to jednak ci „mizogini” mieli w jakimś stopniu rację, a to jego wyobrażenia o relacjach damsko-męskich i funkcjonowaniu społeczeństwa jakoś nie bardzo pokrywają się z rzeczywistością. Dlatego w manosphere nie brakuje byłych białych rycerzy.

Obalamy feministyczne mity: Kobiety boją się mężczyzn?

Strach przed przemocą

 
Dawno nie było nic z tej serii, no to przyszła pora na kolejny mit do obalenia. Czy kobiety naprawdę boją się na prawie każdym kroku męskiej przemocy, jak sugeruje wiele feministycznych przekazów? Przyjrzyjmy się faktom.

 

Co mówią na ten temat badania?

Z badań Agencji Praw Podstawowych, przeprowadzonych na 42 tys. kobiet z 28 krajów wynika, że Polki czują się bezpiecznie. Tylko 3% odczuwało często lęk przed staniem się ofiarą przemocy fizycznej lub seksualnej, a aż 86% nigdy się tego nie bało. Większość z nich (ponad 60%) nie unika określonych miejsc i sytuacji z powodu strachu przed staniem się ofiarą takich czynów.

 
Na przełomie października i listopada 2018 r. feministyczny Fanpage 3WF-Third Wave Feminism utworzył ankietę z pytaniem: „Czy ty też boisz się zostać sama z mężczyzną w pokoju?” Oto wyniki:

Ankieta

 
Jak widzimy, 78% odpowiedziało, że się nie boi. Liczba głosów w ankiecie to 8,5 tys. Taki wynik został uzyskany na stronie feministycznej. Gdyby to była strona bardziej neutralna (a pytanie mniej sugestywne), pewnie odsetek głosów na „nie” byłby nawet wyższy.

Skoro mowa o feminizmie. Wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji na Facebooku, kiedy kobieta wypowiedziała się w jakieś znanej feministycznej grupie jak np. „Dziewuchy Dziewuchom” w taki mniej więcej sposób: „Jestem kobietą i nigdy nie byłam ofiarą seksizmu ani molestowania” lub „Nie czuję się ofiarą, sama pracuję w bardzo męskim zawodzie i panowie zawsze traktowali mnie z szacunkiem”. I reakcją jest… usunięcie posta i zablokowanie takiej kobiety na grupie. Nie odpowiedź na post, po prostu bah, i zamknięcie ust babie, bo jej poglądy nie pasują do ideologii. W Polsce tylko 5% kobiet utożsamia się feminizmem, ale ta grupa lubi się wypowiadać za pozostałe 95%.

 

Dlaczego jeśli już, to mężczyźni mają większe powody do obaw?

Na wstępie zaznaczam, że nie namawiam nikogo do strachu. Ale przypominam o kwestii, że to mężczyźni są główną ofiarą przestępstw z użyciem przemocy, stanowią średnio dobre 70-80% ofiar. W całym tym gadaniu o tym, że trzeba zatrzymać przemoc wobec kobiet, dość łatwo zapomina się, że jeśli mężczyzna już jest sprawcą, to jego ofiarą częściej jest drugi mężczyzna niż kobieta. To wynik zarówno naszej biologii, jak i kultury. Kobiety jako słabsze fizyczne są nie tylko pod ochroną prawną, ale także jakby pod dodatkową ochroną: „kobiety nie bije się nawet kwiatkiem”. Nawet wśród przestępców sprawcy przemocy wobec kobiet (i dzieci) są na najniższym szczeblu hierarchii.

Z kolei jeśli chodzi o przemoc kobiet wobec mężczyzn, tu mamy do czynienia z większym lekceważeniem ofiar, niż w odwrotnej konfiguracji, co wykorzystują niektóre panie, będąc bardziej bezkarnymi.

 
A teraz trochę statystyk. W praktycznie wszystkich krajach mężczyźni stanowią około 70%-80% ofiar zabójstw, średnia światowa to 78,7%, w Polsce jest to 73,2%.

Z kolei to zestawienie danych z Kanady, pokazuje że mężczyźni stanowią 80% ofiar przemocy ze strony nieznajomych. W tym mężczyźni są dwukrotnie bardziej narażeni na napaść drugiego stopnia oraz trzykrotnie bardziej narażeni na napaść trzeciego stopnia, niż kobiety. Młodzi mężczyźni poniżej 18 roku życia są 1,5 razy bardziej narażeni na fizyczną napaść niż młode dziewczyny.

Mężczyźni stanowią również 65% ofiar napadów rabunkowych oraz 74% ofiar zabójstw. Mężczyźni okazują się również być 2,5 razy bardziej narażeni na napaści seksualne w środowisku instytucjonalnym (szkoła, instytucje publiczne itp.) niż kobiety. To ostatnie może akurat zaskakiwać, ale prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że kobiety częściej są ofiarami przemocy ze strony członków rodziny, niż obcych ludzi, a u mężczyzn jest na odwrót, częściej są oni ofiarami ze strony nieznajomych, a do tego męskie ofiary przemocy seksualnej rzadziej to zgłaszają niż kobiety.

Panowie mogą się również obawiać fałszywych oskarżeń o przemoc. Jest to specyficzna forma ataku nie wprost, bez udziału ofiary, przez co nie ma żadnej możliwości obrony bezpośredniej jak np. posiadanie gazu pieprzowego, czy unikanie niebezpiecznych okolic po zmroku. Po prostu kobieta może oskarżyć mężczyznę i nie da się tego powstrzymać. Można już tylko liczyć na to, że wymiar sprawiedliwości i otoczenie zachowają się zgodnie z zasadami domniemania niewinności i rzetelnego procesu. Tak samo mężczyźni mogą się bać niesprawiedliwego potraktowania w sądzie rodzinnym, jak i zostania ofiarą alienacji rodzicielskiej. Do tego dochodzą jeszcze różne inne obawy w związku z relacjami z kobietami, takie jak np. oszukanie na ojcostwie, oszukanie na antykoncepcji i tym podobne.

 
Na koniec dodam tylko, że na zachodzie co raz popularniejszy staje się ruch Men Going Their Own Way (MGTOW), czyli Mężczyźni Podążający Własną Drogą. Polega on głównie na unikaniu małżeństw oraz w dużej mierze na możliwym unikaniu kontaktów z kobietami, ograniczenie ich do absolutnego minimum. Osobiście nie popieram MGTOW, ponieważ mam pewne zastrzeżenia co do podglądów głoszących przez jego czołowych przedstawicieli, ale sama postawa „Men on Strike”, w ogóle mnie nie dziwi. Pozostaje takie pytanie: Skoro to kobiety boją się mężczyzn, to dlaczego nie istnieje żeński odpowiednik MGTOW? Dlaczego to nie kobiety zaczynają unikać mężczyzn, tylko to mężczyźni zaczynają unikać kobiet?