A co z kobietami?

Prawa kobiet

 
Zbliża się Dzień Kobiet i z tej okazji postawiłem napisać tym razem o problemach dotykających kobiet.

 

Mówienie tylko o problemach jednej płci jest szkodliwe

Z powyższym zdaniem w zupełności się zgadzam. To jeden z największych błędów jakie popełniają feministki, nawet te które niby są liberalne i niemizoandryczne. Ciągłe skupianie się tylko na jednej stronie medalu sprzyja polaryzacji w myśleniu i fałszuje obraz rzeczywistości. Jak zatem mogę odpowiedzieć na zarzut: „Dlaczego więc sam to robisz”?

Otóż, faktycznie piszę głównie o problemach dotyczących mężczyzn, ale robię to na tym konkretnym blogu. To nie jest jedyna rzecz, którą się zajmuję, ani tym bardziej jedyna rzecz na temat której mam świadomość. Na dobre 4 lata zanim powstał ten blog założyłem bloga Liberum Cerebrum, na którym pisałem i w sumie do tej pory jeszcze piszę (choć już mniej aktywnie jak kiedyś) na temat wolności, praw człowieka i świadomości, obrony przed manipulacją. Tam żadnego podziału na płeć nigdy nie robiłem, wspominam o krzywdach, które ponoszą zarówno mężczyźni jak i kobiety. Z kolei swój profil na portalu Steemit prowadzę w sposób trochę bardziej wielotematyczny niż blog Men’s Rights Polska.

Temat dyskryminacji mężczyzn postanowiłem podjąć jako osobny wątek dlatego, że zorientowałem się, że istnieje taka potrzeba. O męskich problemach mówi się bardzo mało w stosunku do tematyki praw kobiet, a jak to mówią „samo się nie zrobi”. Paul Elam powiedział kiedyś, że celem Ruchu Praw Mężczyzn jest tak naprawdę to, żeby żaden ruch praw mężczyzn czy praw kobiet nie był już potrzebny, żeby wszyscy mieli równe prawa. I zasadniczo mniej więcej o to w tym wszystkim chodzi.

Natomiast nie zmienia to faktu, że mam świadomość co do problemów dotyczących kobiet. Powiedziałbym nawet, że mam świadomość w tematach, które pomijają organizacje feministyczne, jako że nie pasuje im do ideologii, jak np. przemoc kobiet wobec kobiet, czy tego że kobiety również padają ofiarami fałszywych oskarżeń o przemoc (zwłaszcza wobec dzieci). Tak samo mam świadomość, że grup pomijanych i dyskryminowanych jest więcej: dzieci jako ofiary przemocy i alienacji rodzicielskiej, rodzice, którym odebrano dzieci bez powodu, osoby starsze i niepełnosprawne jako ofiary przemocy domowej. Istnieje też np. dyskryminacja osób z depresją, nerwicą, lub fobią społeczną, które są bardzo często nierozumiane przez społeczeństwo.

 

Problemy kobiet i jak im zaradzić?

OK, przejdźmy zatem do tematu. Jak rozwiązać typowe problemy dotyczące kobiet?

 
Niższe zarobki

Co prawda różnice w zarobkach pomiędzy mężczyznami i kobietami wynikają z indywidualnych wyborów (mężczyźni częściej wybierają lepiej płatne zawody, pracują dłużej, biorą więcej nadgodzin, mniej zwolnień itd.), a tzw. wage gap to mit, to istnieje pewne zjawisko, które można by określić terminem „samospełniającej się przepowiedni”. Oznacza ono, że jeśli kobieta sama wierzy, że gorzej wykonuje daną pracę niż mężczyzna, faktycznie zaczyna robić to gorzej. To samo jest z edukacją. Dlatego potrzeba bardziej indywidualnego, nie stereotypowego podejścia do każdego człowieka i większej asertywności, odwagi w działaniu.

Powiedziałbym też, że rodzice powinni uczyć swoje córki zaradności, przedsiębiorczości i finansowej odpowiedzialności, a nie tylko jak zdobyć męża, który ją utrzyma. Rozumiem, że niektórzy są zwolennikami bardziej tradycyjnego modelu rodziny, ale dobrze by było, aby możliwie każda kobieta posiadała choćby samą umiejętność radzenia sobie z zarabianiem pieniędzy, która zawsze może się przydać.

 
Przemoc wobec kobiet

W kwestii przemocy domowej, jednym z większych problemów jest bardzo niska wiedza w społeczeństwie na temat psychologicznego aspektu tego zjawiska. Ludzie zazwyczaj nie mają pojęcia na czym polegają cykle przemocy domowej, syndrom sztokholmski, zespół współuzależnienia czy wyuczona bezradność. Przekłada się to na to, że sprawcom łatwiej jest manipulować ofiarami, a osoby postronne nie rozumieją np. dlaczego ofiara nie chce odejść z przemocowego związku. Utrudnia to wszystko skuteczne przeciwdziałanie przemocy. Dlatego jestem zwolennikiem zwiększenia edukacji z zakresu psychologii w szkołach, możemy również propagować taką wiedzę w społeczeństwie samodzielnie. Kolejna sprawa, trzeba w końcu przełamać błędne koło przemocy, a więc przeciwdziałać przemocy wobec dzieci i prowadzić profilaktykę zdrowia psychicznego, aby dzieci nie wyrastały na sprawców przemocy.

W kwestii przemocy seksualnej, wbrew pozorom ofiary w Polsce mają dużo praw. Ale nie zawsze mają tego świadomość. Np. ma się prawo wymagać aby przesłuchujący był osobą tej samej płci, czy obecności psychologa przy przesłuchaniu. Poniżej można się zapoznać jak wygląda procedura i jakie prawa przysługują ofiarom:
http://www.siedlce.po.gov.pl/przesluchanie-w-sprawach-o-zgwalcenie-lub-seksualne-wykorzystanie-art-197-199-kk-,120.html?sLang=pl

Oczywiście ważna jest również edukacja, zapobieganie przemocy, dokładnie to samo co pisałem powyżej na temat przemocy domowej.

 
Fałszywe stereotypy na temat kobiet

Na seksizm wobec kobiet, generalizowanie itd. sam staram się zawsze reagować i wszystkich do tego również namawiam. Polecam także mój stary artykuł w sprawie sprzeciwu wobec mizoginii.

Istnieją również stereotypy dotyczące np. kobiet wykonujących „męskie” zawody. Takie stereotypy najlepiej przełamywać własnym przykładem. Jeśli ludzi przestaje dziwić, że można spotkać kobietę w zawodzie X, to dlatego, że sami spotkali się już z tym wcześniej. Byle tylko robić to dobrze, nie pakować się na siłę do czegoś do czego się nie nadajemy, tu trzeba mieć pewność, że faktycznie wybrało się dla siebie odpowiednią ścieżkę.

Reklamy

Nienawiść do kobiet – błąd którego nie wolno popełniać

Mężczyzna i kobieta

 

Wraz z tematyką sprzeciwu wobec dyskryminacji mężczyzn nieustannie jak bumerang powraca pewien problem. Otóż wśród mężczyzn słusznie zauważających niesprawiedliwe traktowanie płci męskiej można znaleźć facetów przelewających wszelkie złe emocje na wszystkie kobiety. Są również mężczyźni, którzy po swoich negatywnych doświadczeniach z kobietami, wyrabiają sobie negatywny obraz kobiety, każdej kobiety. No i właśnie o tym dziś będzie, dlaczego takie podejście jest złe i szkodliwe, i trzeba się mu przeciwstawiać.

 

Nie obwiniajmy kobiet (wszystkich)

Zacznę od tego, że wina za to, że istnieje dyskryminacja mężczyzn nie leży w tym, że jakiś kolektyw kobiet sprzysiągł się przeciwko kolektywowi mężczyzn, żeby ich uciskać. To taki sam mit, jak rozpowszechniany przez feministki mit, o tym, że mężczyznom na niczym innym nie zależy tylko na rządzeniu, kontrolowaniu i krzywdzeniu kobiet.

Przyczyną dyskryminacji mężczyzn jest gynocentryzm oraz luka empatii. A więc przyczyny czysto psychologiczne i kulturowe, które sprawiają, że społeczeństwo przykłada większą wagę do problemów kobiet niż mężczyzn. Ten błąd popełniają przedstawiciele obojga płci, zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Grunt to potrafić dostrzec te zjawiska i nie popełniać tych samych błędów logicznych i poznawczych, co niektórzy ludzie. I jak to mówi prof. Janice Fiamengo zamknąć tę lukę empatii płci. To uświadomić może sobie zarówno mężczyzna, jak i kobieta.

Oczywiście swoje dokładają również feministki. Tyle, że feminizm to prostu polityczne przedłużenie gynocentryzmu. Feministki zwyczajnie wykorzystują te mechanizmy psychologiczne i błędy poznawcze w myśleniu wiele ludzi na swoją korzyść. No i nie wszystkie kobiety popierają feminizm. A niektóre z nich popierają go, dlatego że wierzą, że naprawdę oznacza on równość płci. O istnieniu mężczyzn, którzy popierają i finansują organizacje feministyczne w celu manipulowaniu społeczeństwem też wszyscy wiemy.

 

Nienawiść do kobiet jest bardzo niezdrowa i obciążająca dla psychiki

Zbierając w sobie negatywne emocje wobec kobiet sam sobie szkodzisz. Będzie się to odbijać na twoim życiu uczuciowym i seksualnym (chyba że akurat jesteś gejem), ale to nie wszystko. Kobiety stanowią połowę społeczeństwa i wszędzie jest ich pełno. I w twojej rodzinie, pracy, na uczelni i wszystkich miejscach, które codziennie mijasz. Wystarczy, że wyjdziesz na zewnątrz na zwykły spacer, a po drodze miniesz wiele niewiast. Mając negatywne skojarzenia z kobiecą istotą można sobie naprawdę „zryć banię”.

Kolejna sprawa, zawsze powinniśmy oceniać konkretne jednostki, a nie grupę. Jeśli ktoś (konkretna osoba) nie zrobił nam nic złego, nie powinnyśmy go negatywnie oceniać, dopóki to się nie zmieni. Na tym w końcu także polega domniemanie niewinności, którego chcemy bronić, prawda?

Na koniec zostaje kwestia czysto emocjonalna. Wiem, że niektóre fakty naprawdę szokują. Np. ponad 126 tys. rocznie fałszywych oskarżeń o przemoc domową w Hiszpanii, czy 25 tys. spraw rocznie w sprawie alienacji rodzicielskiej na biurku Rzecznika Praw Dzieci w Polsce. Ale pomyślmy z czego to wynika?

Pewna część społeczeństwa (obojga płci), jakieś kilka procent to psychopaci. Kolejne kilka procent to osoby z borderline, kolejna grupa to np. osoby z chorobą afektywną dwubiegunową itd. W dodatku złe rzeczy czynią nie tylko osoby z zaburzeniami osobowości, dochodzą również inne czynniki. Przyjmijmy, że łącznie tak pi razy drzwi 20% kobiet to kobiety bardzo toksyczne. Jeśli w danym kraju mieszka np. 20 mln kobiet, to już mamy 4 mln kobiet, które mogą czynić niegodne czyny. Jeśli taka grupa ludzi otrzymuje możliwość wykorzystania systemu na swoją korzyść, efekt będzie widoczny.

A w dodatku dobrzy ludzie również mogą się demoralizować w określonych warunkach. Psycholodzy nazywają to efektem Lucyfera. Nie dość, że nikt nie ma wypisane na twarzy kim jest (psychopaci i osoby z borderline potrafią oszukiwać nawet wykwalifikowanych psychiatrów) to jeszcze nie wiadomo, komu co nagle „odwali”. Jak wiemy z historii np. państw totalitarnych, wśród mężczyzn również można było znaleźć ludzi, czyniących zło, jeśli system na to pozwalał. To jest dokładnie ten sam schemat. 

Zwyczajnie nie da się funkcjonować w systemie, który nie gwarantuje praworządności, równości wobec prawa dla wszystkich, praw człowieka, domniemania niewinności, rzetelności procesów sądowych, swobód obywatelskich itd. W ZSRR było normą, że sąsiad donosił na sąsiada, a nawet dzieci na własnych rodziców. Obraz totalnej nędzy i rozpaczy, całkowity rozpad społeczeństwa. Ale nie tyczy się to tylko państw totalitarnych. W każdym ułomnym systemie pojawią się te same problemy: niesprawiedliwość, rozpad więzi międzyludzkich, wzajemna nienawiść, wrogość i nieufność, a ostatecznie upadek społeczeństwa. Wówczas jedyne wyjście to zmiana systemu. I na tym powinniśmy się koncentrować.

 

Kobiety to nasz sojusznik, a nie wróg

Jako płeć męska stanowimy tylko połowę społeczeństwa. W dodatku wśród mężczyzn można znaleźć tzw. białych rycerzy, czyli facetów, którzy zawsze stają po stronie kobiety, bez względu na to, czy jest to zgodne z obiektywną prawdą i sprawiedliwością w danej sytuacji. Dlatego z czysto matematycznego punktu widzenia potrzebujemy, aby jakaś widoczna część kobiet również dostrzegała problemy dotyczące mężczyzn i nas poparła.

Jeśli ktoś mnie zapyta, czy kobiety faktycznie mogą to robić, odpowiem, że kobiety już to robią. O takich paniach, już kiedyś pisałem osobny artykuł.

Fakty są takie, że osobą która jako pierwsza przełamała temat tabu, przemocy kobiet wobec mężczyzn, była kobieta – Erin Pizzey. To że kobieca pedofilia występuje niemal równie często co męska, odkryła również kobieta – Michele Elliott. Z wieloma mitami na temat przemocy domowej itd. rozprawia się również wiele innych kobiet jak np. Bettina Arndt.

W 2016 r. powstały dwa ważne filmy dokumentalne na temat dyskryminacji mężczyzn. „Martyrs of Marriage” w Indiach i „The Red Pill” w Stanach Zjednoczonych. Oba stworzone przez kobiety, Deepikę Bhardwaj i Cassie Jaye.

Także i w swojej działalności dostałem kobiece wsparcie. Kiedy założyłem Fanpage tego bloga, w jego rozpromowaniu na samym początku pomogły mi dwie panie. Wpierw była to Sabina Gatti, a zaraz potem Katarzyna Tryzno, znana też jako Antyfeministyczna. Wśród moich czytelników również można znaleźć kobiety, które tak samo jak mężczyźni dadzą lajka, napiszą komentarz, udostępnią post na Facebooku itd. Nie tylko płeć męska jest tu odbiorcą.

Oczywiście pozostaje jeszcze ten problem, że u przedstawicieli obojga płci znajdą się osobniki, które traktują relacje męsko-damskie w jakiś żałosny sposób jako grę o sumie zerowej. I ciężko ich przekonać do współpracy na rzecz autentycznego równouprawnienia obojga płci. No cóż, najlepsze co można zrobić, to po prostu nie być jednym z nich.