Jeszcze większa kompromitacja akcji #MeToo

#MeToo

 
Około 2,5 miesiąca temu pisałem o doszczętnej kompromitacji akcji #MeToo, już wtedy akcja wydawała się całkowicie spalona. Jednak wydarzenia, które doszły od tego czasu sprawiają, że to już coś więcej niż kompromitacja. To jest dosłownie masakra. 

 

Rewolucja zjada własne dzieci jak leci

Od samego początku doprawdy tragikomicznym elementem #MeToo jest to, że oskarżenia i to nierzadko bardzo absurdalne i niewiarygodne dosięgają działaczy lewicowych i feministycznych, którzy sami popierali akcję. Przykładami są tu Aziz Ansari, czy Jakub Dymek.

Ostatnio do tego grona dołączył sam premier Kanady Justin Trudeau, który został oskarżony o molestowanie sprzed 18 lat przez dziennikarkę. A do niedawna był gorącym zwolennikiem MeToo, głoszącym takie poglądy: „Molestowanie seksualne to problem systemowy, a kiedy kobiety mówią, mamy obowiązek ich wysłuchać i im wierzyć. Oczywiście moje myśli skierowane są do kobiet, które były molestowane, do ich przyjaciół, rodzin i całej społeczności, solidaryzującej się z nimi”. Wspierał także oskarżenia pod adresem Patricka Browna, które potem okazały się być fałszywe.

 

Wychodzą kłamstwa i nieścisłości w sprawie Harveya Weinsteina

Jak się okazuje nawet w sprawie samego Weinsteina wychodzi na jaw wiele przekłamań. Wpierw okazało się, że Lucia Evans, kobieta która oskarża go o gwałt, w okresie 2013-2017 r. (już po rzekomym gwałcie) wysłała mu ponad 400 e-maili, w których pisze, że go kocha, ma piękne oczy, tęskni za nim, flirtuje z nim itd.

Asia Argento, włoska aktorka, która oskarżyła Weinsteina o gwałt sprzed 20 lat, obecnie sama boryka się z zarzutami wykorzystania seksualnego 17-latka i w ogóle ma wiele złych rzeczy na sumieniu (więcej o tym trochę później). A w sprawie Weinsteina, włoska prasa od początku przedstawiała wątpliwości co do tych zarzutów. Dlaczego Argento opowiada o gwałcie dopiero po 20 latach? I dlaczego już po rzekomym akcie przemocy utrzymywała z nim bardzo przyjacielskie relacje, co zostało uwidocznione na wielu zdjęciach oraz relacjach świadków?

Konserwatywna gazeta „Libero” opublikowała tekst felietonisty Renato Fariny z nagłówkiem: „Najpierw się oddają, a potem biadolą i udają żal”. Dziennikarz Mario Adinolfi stwierdził, że aktorka próbuje „usprawiedliwiać prostytucję w wyższych sferach”. Z kolei polityk i krytyk sztuki Vittorio Sgarbi, przyjaciel byłego męża Argento, „Morgana” Marco Castoldi powtarza za jego zgodą, że ten „ma poczucie, że Weinstein został przez nią zaatakowany”. Morgan ponoć, przez cały czas spędzony z ówczesną żoną nigdy nie odniósł wrażenia, że miałaby ona jakiekolwiek obiekcje do Weinsteina. Był wręcz zdania, że darzyła go pewną sympatią, a stosunki pomiędzy nimi wydawały mu się bardzo poprawne. Argento miała się chwalić, że ten dureń był w niej zakochany, oferował prezenty, a ona go odpychała, ale traktowała to raczej, jako powód do dumy, do potwierdzania swej kobiecej wartości. Według relacji ex partnera Asia to twarda, zimna kobieta, mająca skłonności do przemocy, traktująca bardzo źle związanych z nią mężczyzn. Sam Sgarbi określa ją zarazem, jako bogatą, zdolną do obrony, z uprzywilejowanego środowiska (córka słynnego reżysera, kariera, zachcianki i majątek już od dziecka), a zablokowany przez Argento na Twitterze, pisze:

„Przeżyłem całe moje życie ignorując ją. Cieszę się, że nie muszę dłużej czytać chełpliwej bezsensowności, i nie chodzi denuncjację, ale samozadowolenie z przemocy. Mnóstwo kobiet podziwia współczucie (dla kobiet) i skromność, zupełnie nieobecne w Argento”.

Jedyną odpowiedzią aktorki na to wszystko było obrażenie się na całe Włochy i demonstracyjne opuszczenie kraju.

 

Feministki i liderki #MeToo oskarżone o przemoc seksualną wobec mężczyzn

Asia Argento, która była pierwszą inicjatorką akcji #MeToo poza fałszywym oskarżeniem Weinsteina o gwałt, obecnie sama zaczęła się borykać z zarzutami wykorzystania seksualnego 17-latka, któremu po cichu zapłaciła 380 tys. dolarów w ramach ugody.

O Argento zrobiło się głośno już wcześniej, to prawdopodobnie przez nią jej partner, słynny amerykański szef kuchni, Anthony Burdain popełnił samobójstwo w czerwcu tego roku. Mało tego, w reakcji na zarzuty co do wykorzystania 17-latka skłamała w oświadczeniu, że do niczego między nimi nie doszło, kłamstwo wyszło na jaw dzięki zdjęciom i sms-om z koleżankami. Do tego jeszcze próbowała przerzucić odpowiedzialność co do zapłacenia ugody własnie na Burdaina. Poziom wyrachowania i makiawelizmu tej kobiety przekracza wszelkie granice.

Przypadek Asii Argento nie był pierwszy, o molestowanie mężczyzny została wcześniej oskarżona Cristina Garcia, czyli liderka #MeToo z Kalifornii. Czy faktycznie coś było na rzeczy, czy nie? Tego nie wiem, ale widzimy jak bezsensownie wygląda to całe #MeToo, gdzie można oskarżać kogo się chce i osoby, które je promowały, same wpadają we własne sidła.

Feministka Avital Ronell, profesor germanistyki i komparatystyki z nowojorskiego uniwersytetu miała się dopuścić seksualnego wykorzystywania studenta. W tym wypadku nie mamy do czynienia z sytuacją słowo przeciwko słowu, znalazły się dowody winy m.in. w postaci e-maili, zostało w tym celu przeprowadzone kilkumiesięczne śledztwo. Sprawa jest bardzo poważna. Ale mimo to wiele feministek zaczęło bronić wykładowczyni przerzucając winę na ofiarę. Feministyczna hipokryzja znowu daje o sobie znać.

Reklamy

Doszczętna kompromitacja akcji #MeToo

Akcja #MeToo

 

O #MeToo pisałem już we wcześniejszym artykule. Jednak tam skupiłem się głównie na poczynaniach Codziennika Feministycznego. A po za tym minęło już trochę czasu i doszły nowe wydarzenia, o których warto wspomnieć. Stąd dzisiejszy wpis.

MeToo jak każda panika moralna i polowanie na czarownice w historii, po kilku miesiącach swojego funkcjonowania zaczyna powoli kończyć się kompletną klapą. To było nietrudne do przewidzenia. I wiele znanych osób od początku przed tym ostrzegało. Wśród nich znalazły się np. Catherine Deneuve, Brigitte BardotLiam NeesonMichael HanekeMatt DamonMarilyn Manson i wielu innych.

Do krytyków MeToo dołączyły nawet osoby z samego mainstreamu, takie jak Agnieszka Holland, Monika Olejnik, czy Magdalena Cielecka. Wśród nich znalazła się nawet wieloletnia ikona feminizmu, czyli Margaret Atwood.

 

Już kiedyś przerabialiśmy MeToo

Zanim na dobre przejdę do tematu na wstępie przypomnę pewien fakt. Otóż taka akcja wcale nie jest niczym nowym. W USA w okresie na przełomie XIX i XX w. gdzie często dochodziło do linczów na czarnoskórych mieszkańcach kraju, stosowano dokładnie tę samą retorykę, czyli zawsze „wierzyć ofiarom”. Polegało to na tym, że jeśli jakaś biała kobieta oskarżyła czarnoskórego mężczyznę o gwałt lub molestowanie, to należało zawsze uwierzyć jej na słowo. Bez żadnego procesu i udowodnienia winy. W ten sposób zlinczowano tysiące niewinnych ludzi. Tego typu akcje były podsycane przez rasistowskie organizacje, takie jak Ku Klux Klan.

Jedną z najbardziej szokujących spraw była historia Emmetta Tilla z Mississippi. Był to 14-letni, czarnoskóry chłopiec, który został fałszywie oskarżony o molestowanie przez białą kobietę Carolyn Bryant. W następstwie został brutalnie zamordowany. Po wielu latach kobieta przyznała się do kłamstwa. Pamiętajcie o tym, kiedy zobaczycie feministyczny transparent z napisem „Believe women”. Feministki po prostu przejęły metody działania po rasistach, tyle że zamiast w Murzynów, celują w mężczyzn.

 

Poradnik „Jak zniszczyć mężczyznę?”

Pewnej feministce znudziło się udawanie i wydała własną książką pt. „How to Destroy A Man Now (DAMN)”. Jest to książka nawiązująca do akcji #MeToo, opisująca porady w jaki sposób wykorzystać fałszywe oskarżenia do zniszczenia wybranego mężczyzny.

Taka gra w otwarte karty przez feministki nie jest niczym nowym. Wykorzystywanie fałszywych oskarżeń przeciwko mężczyznom w feministycznym slangu nazywa się „polowaniem na skalpy”. W poniższym artykule mamy przykład takiego polowania na programistów z branży open source.

 

Niezła draka w „Kawiarnii Amatorska” – jak feministki przegrały z Wykopem

W kwietniu tego roku doszło do dość kuriozalnej sytuacji w warszawskiej „Kawiarnii Amatorska”. Dwie feministki Patrycja Wieczorkiewicz i Sara Czyż zostały wyproszone z lokalu za agresywne zachowanie. Oficjalny powód wyproszenia to zabawa w rzucanie w ludzi kapslami.

Jednak dziewczyny obrażone na cały świat namówiły swoje feministyczne koleżanki i białorycerskich kolegów do hejtowania kawiarni na Facebooku i wystawiania oceny „1”. W tle poszło oskarżenie o „molestowanie”, którym miało być złapanie za rękę. Ale sprawa została szybko podchwycona przez internautów. Temat znalazł się na Wykopie. Prosty „Wykop efekt” sprawił, że liczba pozytywnych recenzji i ocen „5” znacznie przebiła liczbę feministycznego hejtu.

Przy okazji, te dwie feministki były współautorkami tekstu o „papierowych feministach”. Jego wiarygodność zatem poszła w górę jak nie wiem co. W dodatku Patrycja Wieczorkiewicz to jest dokładnie ta osoba, która atakowała Monikę Płatek w swoim tekście za to, że ośmieliła się stanąć w obronie domniemania niewinności. Jak dla mnie to kolejne potwierdzenie schematu. Feministki, które atakują domniemanie niewinności i naciskają na wierzenie „ofiarom” bez dowodów robią to właśnie po to, aby móc wykorzystywać fałszywe oskarżenia dla własnych prywatnych zemst. I tak przy okazji, nie jestem lekarzem, ale leki, do brania których przyznała się w tym artykule pani Wieczorkiewicz to zdaje się są leki, które bierze się w leczeniu schizofrenii i choroby afektywnej dwubiegunowej. Jeśli się mylę, niech ktoś poprawi mnie w komentarzu.

 

Netta Barzilai zwycięża w konkursie Eurowizji

Tegoroczną Eurowizję wygrała reprezentantka Izraela z piosenką, o wyjątkowo mizoandrycznej treści. Można zobaczyć sobie tłumaczenie na język polski na portalu tekstowo.pl. Jeśli chodzi o wykonanie…. cóż, oceńcie sami:

 
Jakim więc sposobem taki gniot wygrał? Powodem jest to, że Netta Barzilai jest feministką. A sama piosenka nawiązuje do akcji #MeToo. Barzilai jako twarz MeToo? No cóż, jaka akcja, taka twarz.

Po raz kolejny widzimy też, że Eurowizja to żaden konkurs muzyczny, a zwykły polityczny folwark. Netta Barzlilai w dodatku postanowiła dodatkowo zaszokować tekstem: „Za rok w Jerozolimie”. Co było naprawdę bardzo „rozsądne” zważywszy na obecnie napiętą sytuację w tym regionie świata.

 

Fałszywe oskarżenie Morgana Freemana o molestowanie

Z całego repertuaru wymyślnych oskarżeń typu „właśnie sobie przypomniałam, że ten pan 20 lat temu poklepał mnie po plecach” w ostatnich dniach istny szczyt żenady osiągnęło oskarżenie wystosowane w stosunku do Morgana Freemana. Rzekome „molestowanie” wyglądało tak:

 
W dodatku telewizja CNN do całej sprawy dołożyła własnego fake newsa. Inne kobiety, które rzekomo miały być ofiarami molestowania, same temu zaprzeczyły. Teraz Morgan Freeman będzie się domagał od CNN przeprosin i być może odszkodowania.

W sprawie Morgana Freemana dochodzi jeszcze motyw polityczny. Freeman to czarnoskóry, ceniony aktor, który znany jest ze swojego sprzeciwu wobec poprawności politycznej i lewicowej retoryki.

 
Tak właśnie wygląda MeToo w praktyce, próba niszczenia niewygodnych ludzi. I tu możemy już postawić kropkę.

Erin Pizzey ujawnia prawdę o przemocy domowej

Erin Pizzey to założycielka pierwszego na świecie schroniska dla kobiet doświadczających przemocy domowej w Chiswick w Londynie w 1971 r. Od początku wiedziała, że kobiety również potrafią stosować przemoc wobec mężczyzn i dzieci, a większość przypadków przemocy domowej to przemoc wzajemna (obie strony stosują przemoc wobec siebie nawzajem), dlatego chciała pomagać również męskim ofiarom. A także zwrócić uwagę, na to że dzieci doświadczające przemocy, gdy dorosną często same stosują przemoc, zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Za głoszenie niewygodnej prawdy od lat jest bojkotowana przez środowiska feministyczne. Za to udało się jej nawiązać owocną w współpracę z ruchami broniącymi praw mężczyzn, w celu wspólnego obalania stereotypów na temat przemocy domowej. Poniższy film to fragment filmu „The Red Pill”, autorstwa Cassie Jaye własnie na ten temat:

 
Polecam także przeczytać moje artykuły: o Erin Pizzey i filmie „The Red Pill”.

Oszukanie na ojcostwie

Alimenty na nieswoje dziecko

 

Według szacunków doktora Rafała Płoskiego, kierownika pracowni genetycznej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie, co dwunasty ojciec w Polsce (ponad 8 %), nieświadomie wychowuje cudze dzieci – spłodzone przez innego mężczyznę. Ale to nie koniec szokujących faktów związanych z tym tematem.

 

Domniemanie ojcostwa w małżeństwie i problemy z jego zaprzeczeniem

Według prawa w Polsce za ojca dziecka uznaje się automatycznie męża kobiety, która urodziła. A także, co ciekawe, w czasie 300 dni od rozwiązania małżeństwa. Mężczyzna może zaprzeczyć ojcostwa, ale ma na to tylko 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę. Czyli krótko mówiąc w czasie kiedy zazwyczaj nie podejrzewał jeszcze zdrady żony.

Po upływie tego terminu wniosek o zaprzeczenie ojcostwa może wnieść już tylko prokurator. Ale wcale nie musi tego zrobić. Może także odmówić wzięcia sprawy ze względu na rzekome „dobro dziecka”. I pozamiatane, mężczyzna wie że nie jest ojcem, np. dzięki testowi DNA, ale prawnie nie ma ruchu. Alimenty trzeba płacić, chociaż to kobieta jest winna sytuacji, to ona zdradzała i oszukiwała. Brzmi strasznie? Witajcie w Polsce. I poznajcie historie: pana Ireneusza, pana Pawła, pana Darka, pana Bartka i wielu innych. Sprawę komplikują tu bardzo niejasne przepisy, żeby prokurator wystąpił z wnioskiem o zaprzeczenie ojcostwa, trzeba uzasadnić to tym, że tego wymaga dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego. Jak widać na przykładach te sprawy to prawdziwa loteria. 

 

Jak to wygląda przy dziecku pozamałżeńskim?

Co ciekawe tu sprawa wygląda prościej. Jeśli mężczyzna uznał dziecko w urzędzie, które okazuje się nie być jego, wówczas może zaprzeczyć ojcostwo w terminie 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się, że nie jest biologicznym ojcem. Z tymże nie nazywa się to wówczas zaprzeczeniem ojcostwa, tylko ustaleniem bezskuteczności uznania ojcostwa.  

Być może nie wszyscy o tym wiedzą, ale istnieje również coś takiego jak domniemanie ojcostwa dziecka pozamałżeńskiego. Za ojca dziecka uznaje się mężczyznę, który obcował z matką dziecka nie wcześniej niż w 300 dniu oraz nie później niż w dniu 181 przed narodzinami. Obalić to może udowadniając, że nie uprawiał seksu z matką dziecka w tym okresie lub że ona uprawiała seks z innym mężczyzną, którego ojcostwo jest bardziej prawdopodobne albo po prostu poprzez poddanie się badaniu DNA. 

Dyskryminacja osób LGBT a dyskryminacja mężczyzn

dyskryminacja osób LGBT

 

Chyba nikt przede mną nie podjął tego tematu w takim kontekście, więc niech będę pierwszy. Na wstępie zaznaczam, że coś takiego jak dyskryminacja osób LGBT faktycznie istnieje i jest poważnym problemem społecznym. I to, że nie przepadam za lewicą i Social Justice Warriors (SJW) nie oznacza, że takowego problemu nie dostrzegam. Należy odróżniać kwestie praw człowieka i wolności osobistej od poprawności politycznej i różnych odpałów jak tzw. Oppression Olympics. 

Po za tym lewica nie ma żadnego monopolu na tę kwestię, wśród wolnościowców (do których się zaliczam), a nawet bywa, że i na prawicy także można znaleźć poparcie dla osobistych wyborów człowieka, choćby uchodziły one za kontrowersyjne. Można nawet w tych środowiskach odnaleźć także i osoby LGBT. Jak np. Milo Yiannopoulos, prawicowo-libertariański bloger, który jest gejem; Alice Weidel stojąca na czele niemieckiej prawicowej partii AfD, będąca lesbijką; czy niejaki Derrick, transseksualista, będący przyjacielem ShoeOnHead, wolnościowo-egalitarystycznej YouTuberki znanej z krytyki SJW i feminizmu. Ale odłóżmy politykowanie na bok i wracajmy do tematu. O co chodzi z dyskryminacją mężczyzn w tym kontekście?

 

Homoseksualni mężczyźni są postrzegani gorzej niż homoseksualne kobiety

Sprawa dość prosta, nie wymagająca specjalnie długiego tłumaczenia. Para lesbijek jest postrzegana przez społeczeństwo bardziej „estetycznie”, a nawet „podniecająco”, niż para gejów. W dodatku homoseksualni mężczyźni padają ofiarami wielu stereotypów, np. niektórzy postrzegają ich jako słabych i niemęskich.  

 

Mężczyzna w spódnicy vs kobieta w spodniach

Nikogo nie dziwi kiedy kobieta zamiast spódnicy założy spodnie, garnitur, a nawet mundur wojskowy. W drugą stronę to tak łatwo nie działa. Mężczyzna w spódnicy i na obcasach? Ludzie patrzą na niego jak na dziwaka. Nietrudno zgadnąć jak przekłada się to na życie transwestytów, nie mówiąc już o transseksualistach, będących w trakcie zmiany płci, bo nie da się tego zrobić bez co najmniej kilku operacji. 

A nawet nie trzeba być transwestytą, wystarczy uchodzić z jakiegoś powodu za mężczyznę „zniewieściałego” i już można spotkać się z szykanami, a nawet agresją ze strony innych ludzi. Czasem już wystarczy, że np. ma się długie włosy, bardzo łagodne rysy twarzy i smukłą sylwetkę. Choć akurat kobiet zbyt „męskich” też się to tyczy, stąd padają określenia typu „babochłop”. Tyle, że znowu „kobiety nie bije się nawet kwiatkiem”. W przypadku faceta na samych szykanach może się nie skończyć, może zostać także pobity.

Kobieca pedofilia – istnieje i zdarza się częściej, niż się powszechnie wydaje

Kobieca pedofilia

 

Pedofilem może być nie tylko mężczyzna, ale również kobieta. Jednak temat wykorzystania seksualnego dzieci przez kobiety był przez lata marginalizowany nawet przez samych seksuologów, psychologów i psychiatrów. Najnowsze badania seksuologiczne są tu jednak jednoznaczne: kobieca pedofilia nie jest dużo rzadszym zjawiskiem niż męska pedofilia. Pedofilki są po prostu rzadziej wyłapywane i dłużej działają bezkarnie. Przez lata pokutowało tu błędne koło, seksuolodzy sugerowali się statystykami sądowymi (wyroków skazujących), z kolei sądy przez długi czas nie dowierzały że pedofilem może być kobieta, sugerując się badaniami seksuologów. Przez to właśnie zjawisko kobiecej pedofilii pozostawało drastycznie niedoszacowane. 

 

Przełomowe odkrycie Michele Elliott

Michele Elliott to znana i ceniona brytyjska psycholog dziecięca specjalizująca się w temacie przemocy seksualnej wobec dzieci. Jest także założycielką Kidscape, organizacji charytatywnej zajmującej się ochroną dzieci przed przemocą, której programy nauczania trafiają do tysięcy szkół i innych organizacji. Za swojej zasługi dla pomocy dzieciom Michele Elliott odbierała z rąk brytyjskiej królowej Order Imperium Brytyjskiego.

Początkowo Elliott pisała głównie o męskiej pedofilii. Jednak pewnego dnia w czasie audycji radiowej prezenter poprosił ją aby powiedziała coś o przemocy seksualnej stosowanej przez kobiety. Dość niespodziewanie do radia zaczęła napływać ogromna ilość telefonów od dorosłych ludzi, którzy byli ofiarą kobiecej przemocy seksualnej w dzieciństwie. Po powrocie do biura pani Elliott odebrała kolejną falę zgłoszeń w tej sprawie, obie płcie informowały, że były molestowane przez matkę, ciocię, zakonnicę, czy nauczycielkę. Zdała sobie wówczas sprawę, że problem kobiecej pedofilii jest dużo powszechniejszy niż mogłoby się wydać na pierwszy rzut oka. Postawiła dokładniej zbadać ten temat.

O wynikach swoich badań i lat doświadczeń w sprawie zgłębiania tematu nad kobiecą pedofilią opowiedziała w poniższym wywiadzie (napisy PL):

 

Najważniejszy wniosek jaki nasuwa się z powyższego materiału to to, że kobieca pedofilia praktycznie niczym nie różni się od męskiej pedofilii. W obu przypadkach mamy do czynienia dokładnie z tą samą przyczyną, czyli zarówno pedofile, jak i pedofilki w większości przypadków sami doświadczali przemocy w swoim dzieciństwie. Czysto logicznym i matematycznym wnioskiem jest zatem to, że męskich pedofilów nie może być zdecydowanie więcej niż kobiecych. 

Kolejna sprawa, jak mówi Michele Elliott powszechne stereotypy sprawiają, że pedofilki są dużo bardziej bezkarne. Dłużej działają niezauważone. Pedofilki bardzo często wybierają pracę z dziećmi jako przedszkolanki, nauczycielki, opiekunki, pielęgniarki. Społeczeństwo same daje im tę broń, jaką jest praca z dziećmi, jako że prawie nikt nie podejrzewa kobiet o czyny pedofilskie. Najwięcej jednak ofiar kobiecej przemocy seksualnej to ofiary własnej matki. Kolejną bronią pedofilek jest tu powszechny stereotyp, że „każda matka kocha swoje dziecko”.

Jak widzimy na filmie, badania Michele Elliott są bardzo nie na rękę feministkom, jako że psuje im to teorie o rzekomej korelacji między płcią i przemocą, dlatego starają się bojkotować panią Elliott, która sama kiedyś uważała się za feministkę. Bardzo podobny schemat jak z Erin Pizzey. Więcej w temacie kobiecej pedofilli można przeczytać w książce Michele Elliott: „Female Sexual Abuse of Children The Last Taboo”

 

Inne badania również potwierdzają, że kobieca pedofilia występuje częściej niż się powszechnie wydaje

Na szczęście Wielka Brytania to niejedyny kraj, w którym przełamano ten temat tabu. Doszło do tego również w Niemczech, gdzie powstał wyemitowany przez tamtejszą telewizję publiczną ARD, film dokumentalny, pt. „Mamo przestań”, opowiadający o ludziach, którzy padli w dzieciństwie ofiarą przemocy seksualnej ze strony kobiety. 

To że kobieca pedofilia jest dużo powszechniejsza niż się wydaje opinii publicznej potwierdzają także znawcy tematu z Polski. Z tej strony polecam świetny wywiad z seksuologiem i biegłym sądowym Krzysztofem Koroną, specjalizującym się właśnie w temacie żeńskiej pedofilii.

Obszerny zbiór danych i faktów na temat kobiecej pedofilii, możemy również znaleźć w raporcie Charlotte Philby.

 

Błędne koło przemocy

Przypomnę parę podstawowych faktów. Według badań z Kanady, około 93% męskich gwałcicieli, którzy na swoje ofiary wybierają kobiety sami w przeszłości, zazwyczaj jeszcze w dzieciństwie byli ofiarami przemocy seksualnej ze strony kobiety, najczęściej własnej matki

Według badań z Włoch, około 78% męskich pedofilów było wykorzystywanych w dzieciństwie przez kobiety, także głównie swoje matki.

Kolejne badanie, tym razem z Polski: „Z badań przeprowadzonych w polskich więzieniach wypływa szokujący wniosek: dorośli mężczyźni, którzy w dzieciństwie byli molestowani seksualnie i nie zostali poddani terapii, później sami krzywdzili dzieci. Tylko dwóch na 50 gwałcicieli nie było ofiarami molestowania w dzieciństwie.” (tu również chodzi głównie o przemoc ze strony kobiet, polecam zresztą przeczytać cały artykuł). 

Jak mówiła Michele Elliott gwałcicielki i pedofilki to również są w większości kobiety, które padły w dzieciństwie ofiarą przemocy. Tak właśnie przemoc rodzi przemoc. 

Dlatego tak ważne jest aby starać się przełamywać te błędne koło. O ile męska pedofilia przestaje być tematem tabu, o tyle w kwestii uświadamiania społeczeństwa w temacie kobiecej pedofilii jest jeszcze wiele do zrobienia.  

Gwałty na mężczyznach – temat tabu

Zgwałceni mężczyźni

 

Zazwyczaj kiedy mowa o ofierze gwałtu ludzie automatycznie myślą o kobiecie, koniecznie zgwałconej przez mężczyznę. Tymczasem temat jest dużo bardziej skomplikowany, istnieje również gwałt kobiety na mężczyźnie, mężczyzny na mężczyźnie, jak i kobiety na kobiecie. Dziś pozwolę sobie wziąć na tapetę wyjątkowy temat tabu jakim są męskie ofiary gwałtów

 

Gwałty na mężczyznach to mocno niedoszacowane zjawisko

Podobnie jak z pozostałymi tematami dotyczącymi przemocy wobec mężczyzn mamy problem z niedoszacowaniem zjawiska w oficjalnych statystykach policyjnych i to w wersji skrajnej. Mężczyźni będący ofiarami gwałtów mają ogromne problemy zarówno w zgłaszaniu gwałtów homoseksualnych, jak i heteroseksualnych. To jedne z największych tematów tabu jakie funkcjonują w naszym społeczeństwie.

Tymczasem jak pokazują badania z USA, w samych tylko więzieniach więcej mężczyzn pada ofiarą gwałtu w ciągu roku, niż kobiet w całym społeczeństwie. A to dopiero wierzchołek góry lodowej, gwałty nie zdarzają się przecież tylko w więzieniach.

Jak się jednak okazuje głównymi sprawcami gwałtów na mężczyznach nie są inni mężczyźni, tylko kobiety. Odsyłam do bardzo interesujących badań przeprowadzonych przez Larę Stemple, prodziekan na wydziale prawa w Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. 

„Stemple w swoich badaniach od dłuższego czasu skupia się na tym, jak często przemoc seksualna wobec mężczyzn pozostaje utajona. W 2014 roku opublikowała pracę na temat męskich ofiar napaści, w której poddała analizie kilka ogólnokrajowych ankiet. Odkryła, że jeśli wziąć pod uwagę przypadki, gdy mężczyzna został „zmuszony do spenetrowania” drugiej osoby, wskaźniki kontaktów seksualnych odbytych bez obopólnej zgody były niemal takie same u obu płci. 1,267 miliona mężczyzn przyznało, że padło ofiarami przemocy seksualnej, w porównaniu do 1,270 miliona kobiet.

Kategoria „zmuszony do penetracji” nie przychodzi od razu na myśl, gdy mowa o napaści na tle seksualnym, jak napisała Hanna Rosin z magazynu „Slate” w komentarzu od pracy Stemple w 2014 roku. Może jednak nieść podobne psychologiczne i fizyczne skutki, w tym seksualne dysfunkcje, depresję, utratę poczucia własnej wartości i długoterminowe problemy z nawiązywaniem międzyludzkich relacji.” 

„Nowe, szeroko zakrojone studium Stemple ukazuje wyniki ostatniej telefonicznej ankiety CDC, która wykazała, że 68,6 procent męskich ofiar przemocy seksualnej jako sprawców wskazuje kobiety. Tak samo w przypadku 79,2 procent mężczyzn zmuszonych do penetracji (czyli „tej formy seksu przy braku obopólnej zgody, jakiej mężczyźni doświadczają w swoim życiu”, jak można przeczytać w pracy).”

Dalej w przytoczonym artykule na Vice.com na temat badań Lary Stemple możemy przeczytać, że więźniowie płci żeńskiej dużo częściej są wykorzystywane seksualnie przez współwięźniarki, niż mężczyzn zatrudnionych w więzieniu. W dodatku, pośród osadzonych mężczyzn zgłaszających nadużycia na tle seksualnym ze strony personelu, 80 procent wskazało jako sprawców wyłącznie kobiety, a w przypadku nieletnich ten odsetek wynosił aż 89,3 procent. Kolejny dowód na to, że gwałcicieli płci żeńskiej jest dużo więcej niż się powszechnie wydaje.

Przypominam również o badaniach z Kanady, które przytaczałem w artykule o błędnym kole przemocy. Otóż około 93% męskich gwałcicieli w przeszłości padło ofiarą przemocy seksualnej ze strony kobiety. Jest zatem matematycznie niemożliwe ażeby sprawców przemocy seksualnej było zdecydowanie więcej wśród płci męskiej, niż żeńskiej.  

 

Dlaczego kwestia gwałtu kobiety na mężczyźnie to tak wielki temat tabu?

Problemem jest to, że wielu ludzi (w tym również samych mężczyzn) nie bardzo potrafi sobie wyobrazić jak kobieta może zgwałcić mężczyznę. Pokutuje tu brak wiedzy o podstawowym fakcie, otóż większość gwałtów nie jest dokonywanych „dla seksu” tylko w celu skrzywdzenia i poniżenia ofiary. Tak samo jest z gwałtami dokonywanymi na kobietach, jak i na mężczyznach.

Większość gwałtów na mężczyznach ze strony kobiet ma charakter brutalny. W sytuacji gdy sprawcą gwałtu jest kobieta, 95,7% męskich ofiar i 47% kobiecych ofiar odnosi poważne obrażenia. Wynika to z faktu, że mężczyźni są silniejsi. Kiedy kobieta decyduje się na gwałt na mężczyźnie używa do tego czynu narzędzi. Więcej na ten temat w artykule na Newsweeku, a w nim dokładne ujęcie tematu przez znanego seksuologa prof. Lwa-Starowicza i kryminologa prof. Brunona Hołysta

Sprawa Boko Haram

Sprawa Boko Haram

 

Dziś pokażę wam wyjątkowo brutalne i obrzydliwe oblicze gynocentryzmu i feminizmu. Otóż rzecz ma się o Boko Haram, czyli organizacji terrorystycznej tworzonej przez islamskich ekstremistów,  którzy regularnie dokonują zamachów terrorystycznych na chrześcijan w Nigerii. 

O czym konkretnie będzie mowa? Oddaję głos Karen Straughan, poniżej w moim zdaniem najlepszym fragmencie filmu „The Red Pill” (polskie napisy): 


Pani Karen opisuje tutaj sprawę porwania 200 dziewczynek przez Boko Haram. Wówczas reakcja świata zachodniego była gwałtowna, w sprawę zaangażowali się Barack Obama, Michael Obama, ONZ, rząd Wielkiej Brytanii, Minister obrony Kanady, media, celebryci, feministki itd. 

Tyle, że ci sami terroryści wcześniej dokonywali całe mnóstwo ataków, w czasie których ofiarami byli głównie mężczyźni i chłopcy. Podczas poprzednich ataków na szkoły, to dziewczynki były wypuszczane na wolność, a chłopców brutalnie zamordowano poprzez spalenie żywcem. Wówczas mało kto z zachodnich mediów w ogóle o tym wspominał. Ba, jak słusznie zauważa Karen Straughan terroryści zaatakowali dziewczynki właśnie dlatego, że zdali sobie sprawę, że krzywdzenie chłopców nie wzbudza aż takiej uwagi zachodu, żeby zyskać rozgłos musieli uderzyć w płeć żeńską.

Polecam również artykuły w temacie:
https://www.mediaite.com/online/why-did-kidnapping-girls-but-not-burning-boys-alive-wake-media-up-to-boko-haram/
https://www.pbs.org/newshour/show/happened-10000-boys-kidnapped-boko-haram

The Red Pill (film)

The Red Pill film

 

„The Red Pill”, z ang. „Czerwona Pigułka” to film dokumentalny autorstwa Cassie Jaye o amerykańskim Men’s Rights Movement (ruchu na rzecz praw mężczyzn) i w ogóle o tematyce dyskryminacji mężczyzn. 

Zanim przejdę do tematyki filmu pozwolę sobie wspomnieć jego niesamowitą genezę. Otóż jego autorka, Cassie Jaye będąca feministką, przeglądała sobie strony internetowe szukając w Google informacji o „rape culture”. Przypadkiem natrafiła na portal A Voice for Men, czyli czołowy portal MRA na temat dyskryminacji i praw mężczyzn. Treści artykułów zaintrygowały ją na tyle, że postanowiła się spotkać z działaczami MRA w cztery oczy i nagrać z nimi serię wywiadów. Tu warto podkreślić, że Cassie była z początku do nich w sposób skrajny uprzedzona. Sądziła że są oni grupą nienawidzących kobiet mizoginów, bo tak zawsze wmawiano jej w kręgach feministycznych, w których się obracała.

Tymczasem poznała zupełnie normalnych ludzi, przedstawiających konkretne argumenty jak to ilu mężczyzn rocznie popełnia samobójstwo, jak duży odsetek stanowią mężczyźni wśród bezdomnych, jak dyskryminuje się ojców, jak mężczyźni praktycznie nie mają na nic wpływu w kwestii praw reprodukcyjnych, jak wrabia się mężczyzn w ojcostwo, a nawet w wychowanie nieswoich dzieci. Jak wykorzystuje się fałszywe oskarżenia o gwałt/przemoc przeciwko mężczyznom. Jak wielu facetów pracuje w najtrudniejszych zawodach i ulega wypadkom w pracy, jak znaczną część mężczyźni stanowią wśród ofiar wojen, jak lekceważy się męskie ofiary przemocy domowej i ofiary gwałtów. Jak mężczyźni dostają wyższe wyroki za to samo przestępstwo co kobiety i wiele innych spraw.

Autorka była zaskoczona, nie spodziewała się, że produkcja filmu tak mocno podważy jej dotychczasowe poglądy. W filmie pomiędzy scenami wywiadów widzimy również video-pamiętnik Cassie gdzie opisuje swoje refleksje, spostrzeżenia i wahania. Widać w nich dużo emocji i chęć dotarcia do prawdy. Dlatego postanawia badać temat dalej.

Żeby było uczciwie, postanawia również przeprowadzić szereg wywiadów ze znanymi działaczkami (i działaczami) feministycznymi aby przedstawić argumenty przytaczane przez MRA i pozwolić im się do nich ustosunkować. Spotyka się również z kobietami popierającymi i wspierającymi MRA. Każda ze stron ma prawo przedstawić swoje racje. Film jest godny uwagi także dlatego, że abstrahując od tematyki jest zrobiony bardzo profesjonalnie i rzeczowo, zawiera ogromną ilość faktów, danych, informacji, oraz mamy w nim wywiady z ludźmi z każdej strony barykady. Są tu działacze MRA jak Warren Farrell, Paul Elam, Harry Crouch czy Fred Hayward, feministki jak Katherine Spillar, Chanty Binx (znana jako Big Red), Darrah De Jour, męscy feminiści jak Michael Kimmel, kobiety w kręgach MRA: Erin Pizzey, Karen Straughan czy kobiety z Honey Badger Brigade.

Im dalej w las, tym Cassie coraz bardziej zaczyna rozumieć działaczy na rzecz praw mężczyzn i problemy dotyczący dyskryminacji mężczyzn, dlatego tytuł filmu nawiązuje do czerwonej pigułki, metafory wyjścia z Matriksa. Autorka swoją przygodę z kręceniem filmu nazywa również „podróżą do króliczej nory”, stąd na plakacie mamy wizerunek kobiety wpadającej do dołu.

 

Trailer filmu:

 

Odbiór filmu

Film „The Red Pill” spotkał się z dwojakim odbiorem: jednym bardzo pozytywnym i drugim bardzo negatywnym. Zacznę od tego drugiego. 

Negatywny odbiór wypłynął oczywiście ze strony środowisk feministycznych i sprzyjającym im mainstreamowych mediów. Film był nazywany „kontrowersyjnym” kiedy jeszcze był w fazie jego tworzenia. Na samym filmie można zobaczyć, że feministki w rozmowie nie są w stanie w sposób merytoryczny odeprzeć argumentów męskich działaczy. Kiedy film został już ukończony, zaczęło się jego bojkotowanie i to najczęściej przez osoby, które jak same przyznają nigdy go nie oglądały. To właśnie tak negatywny odbiór ze strony feministek sprawił, że Cassie Jaye przestała być feministką, zdała sobie sprawę, że feminizm nie oznacza żadnego równouprawnienia. Poniżej opisuje swoją historię:

 
Jednocześnie jednak film spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem internautów i ludzi, którzy go widzieli. Na IMDb ocena wynosi całe 8,5; na Filmwebie 7,8. W necie można znaleźć mnóstwo pozytywnych komentarzy na jego temat. Cassie dostała również duże wsparcie ze strony wielu blogerów i youtuberów w promowaniu swojego dzieła. 

Film doczekał się także wielu nagród: 

Louisiana International Film Festival: „Best Documentary Feature”; Idyllwild International Festival of Cinema: „Best of Festival”, „Excellence in Directing a Documentary”, „Excellence in Producing a Documentary”; Digital Hollywood Conference: „Women In Film”.

 

Cassie Jaye w TEDx Talks:

Ruchy, organizacje i społeczności na rzecz praw mężczyzn

Prawa mężczyzn

 
Od czasu do czasu spotykam się z takim zdaniem: Skoro jest tak źle, czemu mężczyźni nie zakładają organizacji w obronie ich praw, czemu nie walczą o swoje?

Otóż tak się składa, że takie organizacje jak najbardziej istnieją, tylko nie mówi się o nich w mainstreamowych mediach, nie daje się im państwowych dotacji itd. (Swoją drogą to kolejny dowód na to w jakim to żyjemy strasznym „patriarchacie”). A w dodatku działają w nich również kobiety. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów takich organizacji. 

 

Organizacje z Polski

Fundacja Masculinum – Jedna z najbardziej rozpoznawanych męskich organizacji w Polsce. Porusza sprawy męskości, męskich problemów, czy stereotypów dotyczących płci, np. tego że mężczyzna również może być ofiarą przemocy domowej

 

Organizacje walczące o prawa ojców:

Dzielny Tata – Najbardziej „medialna” i najsilniejsza, chociaż niekiedy kontrowersyjna w swoim działaniu

Forum Matek Przeciw Dyskryminacji Ojców – Działająca przy Dzielnym Tacie organizacja tworzona przez kobiety, których synowie walczą z dyskryminowaniem ojców w sądach rodzinnych. Jako babcie walczą również o prawo do kontaktu ze swoim wnukami, jako że same również padają ofiarą alienacji rodzicielskiej

Narodowe Centrum Ojcostwa – Kolejna organizacja walcząca o prawa ojców

Centralne Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca i Dziecka – Jak wyżej

 

Portale i społeczności internetowe:

Bracia Samcy – Bardzo rozbudowane męskie forum, na którym poruszane są różne tematy, w tym również m. in. kwestie dyskryminacji mężczyzn. Założyciel forum Marek Kotoński prowadzi również swój kanał na YouTubeRadio Samiec, oraz kanał na Vimeo

No Co ty Tato? – Portal o tematyce dyskryminacji i praw ojców

W stronę ojca – Forum powyższego portalu, gdzie ojcowie mogą dzielić się radami, wspierać w walce o swoje dzieci i swoje prawa itd.

Partia Mężczyzn – Całkiem poczytny fanpage, będący satyrą na feminizm, można znaleźć na nim także treści dotyczące mężczyzn i ich praw.  

Męski Głos – Blog o podobnej tematyce jak mój 🙂

Swiadomosc-zwiazkow.pl – Portal o świadomości związków i relacji międzyludzkich

Społeczny Rzecznik Praw Mężczyzn – Nieoficjalny rzecznik praw mężczyzn w Polsce

 

Organizacje zagraniczne

Men’s Rights Movement – Czyli po prostu „Ruch na rzecz praw mężczyzn”. Zainicjowana głównie przez Dr Warrena Farrella i Paula Elama amerykańska organizacja walcząca z dyskryminacją mężczyzn we wszelakich dziedzinach jak: prawa ojców, męskie ofiary przemocy domowej, fałszywe oskarżenia o gwałt czy przemoc, oszukanie na ojcostwie, mizoandryczna kultura, męskie samobójstwa itd. Ruch ten ma także swoje odpowiedniki w innych krajach jak Kanada, Wielka Brytania, Australia, Izrael. Stąd pochodzi nazwa MRA – Men’s Rights Activist – aktywista na rzecz praw mężczyzn

Justice for Men and Boys – Brytyjski odpowiednik MRM

Canadian Association for Equality – Kanadyjska organizacja walcząca o autentyczne równouprawnienie obojga płci. Działa na rzecz m.in. budowy ośrodków dla męskich ofiar przemocy domowej, podnoszenia świadomości co do tego, że mężczyzna również może być ofiarą przemocy, jak również np. tematykę praw ojców

Save Indian Family – Indyjska fundacja działająca na rzecz praw mężczyzn. Powstała głównie w celu obrony przed falą fałszywych oskarżeń o tzw. zabójstwa posagowe, i drakońskim przepisom prawa, które przez lata sprawiały że wystarczyło samo oskarżenie przez żonę bez dowodu aby mężczyzna wraz z całą rodziną trafił do aresztu, aż do roku 2014 r. gdy Sąd Najwyższy zakazał aresztowania bez dowodów. Fundacja porusza również problem innych antymęskich przepisów indyjskiego prawa, jak np. to że mężczyznę nie można uznać za ofiarę gwałtu czy ofiarę przemocy domowej. 

 

Portale internetowe:

A Voice for Men – Założony przez Paula Elama czołowy portal o tematyce praw mężczyzn, dyskryminacji mężczyzn itd. 

RealSexism.com – Strona zbierająca fakty i dane na temat dyskryminacji mężczyzn

False Rape Society – Strona o tematyce fałszywych oskarżeń o gwałt 

Oczywiście istnieje również cała masa portali, blogów i forów o tematyce MRA, The Red Pill, MGTOW itp., ale to już każdy może sobie poszukać w Google.

PS. Następny wpis będzie o kobietach wspierających prawa mężczyzn i walkę z ich dyskryminacją.