Wojna z męskością

Męskość

 
W ciągu ostatniego miesiąca byliśmy świadkami dwóch śmiałych ataków wymierzonych w męskość, które postaram się teraz omówić.

 

Opinia Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego

Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association – APA) wydało w styczniu tego roku opinię, o tym że „tradycyjna męskość jest szkodliwa”. O ile sam mam pewne zastrzeżenia co do niektórych elementów w tradycyjnym podejściu do mężczyzn i wychowywania chłopców, to takie postawienie sprawy zupełnie pomija wiele rzeczy. Np. pozytywne aspekty związane z cechami przypisywanymi mężczyznom, które można bardzo dobrze wykorzystać.

Męski stoicyzm jest bardzo przydatny w sytuacjach wymagających „zachowania zimnej krwi”. Zdrowa rywalizacja odbywająca się bez przemocy (jak jest w gospodarce kapitalistycznej, o czym świetnie pisał wybitny ekonomista Ludwig von Mises w książce „Ludzkie działanie”) jest bardzo korzystna dla rozwoju. Jak to powiedział Dr House: „Gdyby nie konkurencja, bylibyśmy amebami”. Męski umysł, bardziej ścisły i racjonalny ma kolosalne wręcz znaczenie dla rozwoju ludzkości, wystarczy spojrzeć ilu jest mężczyzn wśród wynalazców i noblistów. Cechy męskie i kobiece zawsze były do siebie komplementarne, tak społeczeństwo się dopełnia i może funkcjonować. W raporcie pominięto też w ogóle negatywne aspekty dotyczące cech kobiecych, więc jak zwykle co złego, to zwalić na facetów.

Raport wzbudził zastrzeżenia wielu ekspertów z zakresu psychologii i psychiatrii. Zwłaszcza, że nie został wydany w oparciu o żadne badania. Poniżej odpowiedź w tej sprawie od psychologa klinicznego i terapeuty Rafała Olszaka:

 
A tu z kolei o odpowiedzi ekspertów w USA:

 

Reklama Gillette

Z kolei firma Gillette wypuściła w styczniu tego roku reklamę na temat „toksycznej męskości”, która wygląda tak:

 
Delikatnie mówiąc kampania nie przypadła do gustu wielu mężczyznom, którzy uznali ją za seksistowską i zapowiedzieli bojkot produktów Gillette i całej korporacji Procter & Gamble:
https://www.avoiceformen.com/a-voice-for-men/it-is-time-to-boycott-gillette-and-all-procter-and-gamble-products/

Do bojkotu przyłączyli się także mężczyźni z Polski:
https://czerwonapigulka.pl/gillette-walczy-z-toksyczna-meskoscia-klienci-sa-wsciekli-a-internauci-oglaszaja-bojkot-marki/

Jak widzimy film na YouTube z tą reklamą ma zdecydowanie większość „łapek w dół”. W dodatku wynik może i tak być sztucznie pompowany na plus. Internauci zauważyli takie dziwne zjawiska jak znikające dislajki, czy skokowe wzrosty lajków w krótkim okresie czasu (np. w ciągu godziny). A jeszcze na samym początku, w pierwszych 2 dniach od umieszczenia filmu, przewaga łapek w dół była zdecydowanie większa. Podejrzanym jest również to, że gołym okiem widać, że pod filmem prawie że nie ma pozytywnych komentarzy, znaczna większość jest krytyczna, skąd liczba polubień wydaje się być zawyżona. Więcej o tym do poczytania pod linkiem.

Zwolennicy kampanii próbują tłumaczyć, że reklama w rzeczywistości miała premiować pozytywne wzorce męskości (takie jak np. bycie obrońcą) w kontrze do wzorców i zachowań negatywnych. Tylko problem w tym, że wydźwięk jest taki, jakby z mężczyznami ogólnie rzecz biorąc było coś nie tak i powinni się zmienić, zostać niejako „przeprojektowani”. Firma Gillette zobowiązała się również do przekazywania miliona dolarów rocznie organizacjom feministycznym na walkę z „toksyczną męskością”.

Skoro już mowa o organizacjach feministycznych. Niestety po raz kolejny pokazały nam one swoją hipokryzję. Zawsze krytykujące utrwalania stereotypów na temat kobiet w reklamach tym razem wsparły reklamę seksistowską wobec mężczyzn. Ale to nie wszystko, wparły Gillette, które mówiąc ich własną retoryką stosuje „pink tax” i zawsze przedstawiał w swoich reklamach kobietę jako swego rodzaju dodatek do mężczyzny, nie mówiąc już o takich kwiatkach jak testy na zwierzętach.

Reklama Gillette doczekała się również takiej odpowiedzi od firmy produkującej zegarki, Egard Watches:

 
Mamy w niej pokazane pozytywne cechy męskości takie jak odwaga, kreatywność, rola ojca itd. Jednocześnie mamy też przedstawione wiele danych na temat licznych problemów dotykających w dużej mierze płci męskiej, statystyki wypadków śmiertelnych w pracy, samobójstw, bezdomności, problem alienacji rodzicielskiej itd. Jak widać po lajkach i komentarzach reklama ta została odebrana przez internautów dużo bardziej pozytywnie.

 

Jaka jest prawda z tą męskością?

Prawda jest taka, że mężczyźni, którzy stosują przemoc czy mają problemy psychiczne i emocjonalne to w większości mężczyźni, którzy byli wychowywani bez ojca oraz mieli toksyczne, przemocowe czy nieodpowiedzialne matki. Kolejnym problemem jest też zbytnie sfeminizowanie zawodu nauczyciela, przez co szkoły nie są dostosowane do potrzeb chłopców. Czyli krótko mówiąc problemem nie jest żadna toksyczna męskość, tylko właśnie zanik męskości.

Jedynie prawdą jest, że istnieje problem dotyczący stereotypowego podejścia do mężczyzn, widoczny już od dziecka, typu „chłopaki nie płaczą”, „mężczyzna się nie żali” itd. Co przekłada się potem w dorosłym życiu, na to, że mężczyźni popełniają większość samobójstw, nie szukają pomocy kiedy są ofiarą przemocy domowej, nie chodzą do lekarzy, przez co żyją średnio o 8-10 lat krócej od kobiet itd.

Ale rozwiązaniem tu powinno być odejście od myślenia stereotypowego i pozostawienie wolnego wyboru jednostce. Zastąpienie odgórnie narzuconych wzorców innymi odgórnie narzuconymi wzorcami to żadne rozwiązanie. To byłoby zwykłe psychiczne wykastrowanie mężczyzn i zrobienie z nich tworów kobieto-podobnych ze szkodą dla wszystkich.

Zwróćmy też uwagę, że męskość nie jedno ma imię. Mężczyźni przykładowo stanowią nadreprezentację w służbach mundurowych, ale również wśród wynalazców, naukowców, programistów, matematyków, analityków, a także co często się pomija wśród artystów, poetów, czy filozofów. Mężczyźni niby „nie mogą” być wrażliwi, a jednak świat doczekał się tak wielu męskich pisarzy, poetów, malarzy, czy kompozytorów, ciężko znaleźć człowieka, który by nie słyszał o Shakespearze, Goethe, Mickiewiczu, Mozarcie, Chopinie, Van Goghu, czy Salvadorze Dalim. Także w popkulturze wśród męskich postaci podbijających serca widzów można znaleźć zarówno takich twardzieli jak Rambo czy Strażnik Teksasu, jak i intelektualistów jak Dr House czy Sherlock Holmes.

Podsumowując liczy się wolny wybór. Nikola Tesla pewnie nie sprawdziłby się jako komandos, ale to dzięki niemu mamy prąd przemienny w gniazdkach. Niech każdy sam odnajdzie własną ścieżkę.

Reklamy

Sylwia Spurek – Rzeczniczka od (nie)Równego Traktowania

Sylwia Spurek

 
Na jesieni 2015 r. nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich został Adam Bodnar. Człowiek od początku wzbudzający kontrowersje, m. in. zasłynął wypowiedzią: „Musimy pamiętać, że wiele narodów współuczestniczyło w realizowaniu Holokaustu. W tym także naród polski”. Za co później przeprosił.

Z kolei na swojego zastępcę ds. Równego Traktowania mianował feministkę dr Sylwię Spurek, której działanie to praktyczne zaprzeczenie pełnionego przez nią urzędu.

 

„Przemoc ma płeć”

Sylwia Spurek przez pierwsze 2 lata swojej działalności niezbyt zwracała się na siebie uwagę opinii publicznej. W zasadzie mało kto o niej słyszał. Zmieniło się to w 2017 roku. I od razu w negatywny sposób. Zaczęło się od wywiadu dla portalu Onet, gdzie stwierdziła: „Warto powiedzieć o kliku faktach. Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami są mężczyźni”.

Tymczasem każdy rozsądny człowiek, wie że wśród sprawców przemocy w rodzinie są zarówno mężczyźni, jak i kobiety, więc to oczywiste, że przemoc nie ma płci. O tej wypowiedzi z 7 marca 2017 r. mało kto jednak wiedział przez dobre kilka miesięcy. Wieść rozeszła kiedy sam o tym napisałem na swoim Fanpage, wtedy jeszcze mało znanym, ale szczęśliwie w rozpowszechnieniu informacji wsparli mnie twórcy FP Partia Mężczyzn, którzy mieli wówczas dobre 10 tys. fanów. Zbiegło się to wszystko w czasie (jesień 2017 r.), kiedy Sylwia Spurek wsparła kampanię „16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet”, gdzie dodatkowo zaczęła utrwalać fałszywe stereotypy na temat przemocy domowej. I internauci mieli okazję przekonać, kto sprawuje funkcję zastępcy RPO ds. Równego Traktowania i w jaki sposób to czyni.

W kampanii firmowanej przez Sylwię Spurek absurdy były widoczne gołym okiem. Przykładowo w takim spocie. Na wstępie Spurek mówi, że 19% kobiet w Polsce doświadcza przemocy domowej, a potem jak gdyby nigdy nic dodaje, że skala problemu jest tak naprawdę większa, bo tylko 30% kobiet zgłasza to organom ścigania. Jest to całkowita bzdura, ponieważ te 19% to wynik badań przedstawionych przez Agencję Praw Podstawowych, oparty na podstawie anonimowych ankiet, a nie zgłoszonych spraw. W dodatku patrząc na metodologię tamtych badań, gdzie przyjęto bardzo szerokie definicje przemocy wynik tak na dobrą sprawę był zawyżony. Mało tego, pomimo tak restrykcyjnego podejścia, według tych badań Polska i tak odnotowała najmniej przemocy wobec kobiet w całej UE.

Co jeszcze bardziej bije po oczach, to twierdzenie, że 90% ofiar domowej to kobiety. Źródła informacji rzecz jasna brak. Społeczny Rzecznik Praw Mężczyzn pisał nawet w tej sprawie do samego Rzecznika Praw Obywatelskich dr Adama Bodnara z pytaniem o źródło tej informacji. I sam Bodnar nie był w stanie go podać. Jak widzimy w odpowiedzi podał tylko dane oparte na Niebieskich Kartach, wedle których kobiety stanowią 71-73% ofiar.

Tu się chwilę zatrzymajmy. Faktycznie nawet w statystykach NK nie ma żadnej informacji o 90%. Jak podaje nam najnowsze sprawozdanie z 2017 r., kobiety miały stanowić 73,47% ofiar, mężczyźni – 11,92%, małoletni – 14,61%.

Spotykam się czasami z manipulacją mówiącą, że 90% ofiar to „kobiety i dzieci”. Tak jakby dzieci nie miały płci. Tymczasem nawet w powyższym sprawozdaniu NK z 2017 r. mamy informację, że wśród małoletnich ofiar 6800 to dziewczęta, a 6715 to chłopcy.

Z kolei jeśli chodzi o same dorosłe ofiary przemocy domowej, według powyższego sprawozdania kobiety stanowiłyby 86% ofiar, a mężczyźni 14%.

I w końcu najważniejsze. Niebieskie Karty nie oddają nam pełnego obrazu na temat faktycznego rozkładu płci wśród ofiar przemocy domowej. Nawet nam go nie przybliżają, a właściwe to nas od niego oddalają. Po pierwsze mężczyźni rzadziej zgłaszają przemoc będąc ofiarami, bojąc się, że w zemście kobieta wytnie ich z kontaktu z dziećmi, sami padną ofiarą fałszywych oskarżeń albo zwyczajnie odczuwają wstyd, ze względu na panujące w społeczeństwie stereotypy. Sylwia Spurek sama wspomniała o „ciemnej liczbie” wskazując, że tylko 30% kobiet zgłasza przemoc, ale całkowicie pominęła fakt, że tylko 15% mężczyzn zgłasza przemoc.

Po drugie Niebieskie Karty nie wskazują jeszcze kto jest sprawcą przemocy, przedstawiają tylko podejrzenie, że mogło dojść do przemocy. Często są nadużywane, głównie przez kobiety przy sprawach rozwodowych. Co najmniej 30% przypadków założenia Niebieskiej Karty stanowią fałszywe oskarżenia. Tymczasem bardziej rzetelne badania na temat płci i przemocy istnieją i są powszechnie dostępne. Przejdźmy więc do ich omówienia.

 

Co naprawdę mówią badania na temat przemocy w rodzinie?

Wyniki badań TNS OBOP z 2010 r. przygotowane na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej na temat przemocy domowej wskazały, że 61% ofiar to kobiety, a 39% to mężczyźni. Dokładniejsze wyniki możemy poczytać w tym dokumencie.

Do tych samych badań oraz kilku innych nawiązuje również to opracowanie, przygotowane przez Zakład Psychologii Stosowanej, Uniwersytet Medyczny w Lublinie z 2015 r. Poza tym, że mężczyźni stanowią około 39% ofiar, możemy również poczytać o tym, że na przemoc kobiet wobec mężczyzn istnieje większe społeczne przyzwolenie, niż w odwrotnej konfiguracji. Oraz, że dla mężczyzn jest to wstydliwy problem i przejawiają niechęć do zgłaszania takich spraw na policję.

 
Z kolei badania CBOS z 2012 r. pokazały, że, ze strony swoich partnerów:

  • przemocy fizycznej padło 11% kobiet i 10% mężczyzn
  • przemocy psychicznej padło 16% kobiet i 20% mężczyzn
  • przemocy fizycznej lub psychicznej padało 21% kobiet i 20% mężczyzn

 
W innych krajach zjawisko przemocy wobec mężczyzn zostało zbadane jeszcze dokładniej. Prym wiodą tu zwłaszcza Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, gdzie badania nad przemocą domową z uwzględnieniem obojga płci są przeprowadzane regularnie przez wielu badaczy.

Jednym z najbardziej znanych jest Murray Strauss z Uniwersytetu w New Hampshire, który już  w 1985 r. na podstawie Ogólnokrajowych Badań nad Przemocą w Rodzinie (National Family Violence Survey) przedstawił  obserwacje dotyczące ogólnych prawidłowości dotyczących tego rodzaju przemocy. W 1985 roku okazało się, że na 495 par, w których kobieta zgłaszała co najmniej jeden przypadek przemocy, mężczyzna był jej wyłącznym sprawcą w blisko 26% badanych par, z kolei kobieta – wyłączną sprawczynią w 25,6% par objętych badaniami. W 48,4% z nich do przemocy odwoływali się oboje partnerzy (przemoc fizyczna wzajemna). Autor wywnioskował, że minimalny szacunek przypadków przemocy, które nie mogły być działaniem w obronie własnej, ponieważ w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie przemoc stosowały wyłącznie kobiety, wynosi około 25–30%. Podobne wyniki co do przemocy wyłącznie ze strony kobiet wykazały sondaże przeprowadzone w ramach innego programu badawczego: Ogólnokrajowego Badania Rodzin i Gospodarstw Domowych (National Survey of Families and Households).

Skoro już mowa o przemocy wzajemnej, to przypomnę, że Erin Pizzey, założycielka pierwszego na świecie schroniska dla kobiet doświadczających przemocy w rodzinie w Chiswick podawała, że 62 na pierwsze 100 kobiet, które zgłosiły do jej ośrodka, była równie agresywna, co mężczyźni, od których odeszły. A kiedy ofiarą jest tylko jedna strona, ofiar po stronie kobiet, jak i mężczyzn jest mniej więcej po równo. Pisałem o niej już osobny artykuł.

Suzanne Steinmetz, autorka pojęcia „syndrom maltretowanego męża” w swojej książce „The battered husband syndrome” podała, że w USA co roku około 250 tysięcy mężów jest maltretowanych przez żony. Jej zdaniem mężczyźni równie często co kobiety padają ofiarą przemocy w rodzinie.

Prawdziwym wyjadaczem w temacie jest psycholog społeczny z Kalifornijskiego Uniwersytetu Stanowego, Martin S. Fiebert. Od ponad 30 lat prowadzi systematyczny przegląd amerykańskich i międzynarodowych badań dotyczących problematyki przemocy stosowanej przez kobiety. Jego metaanaliza nosi tytuł References examining assaults by women on their spouses or male partners: An annotated bibliography (Doniesienia z badań nad aktami przemocy fizycznej kobiet wobec mężów i męskich partnerów: bibliografia z przypisami). Opracowanie to obejmuje lata 1980–2011, omawiając 282 badania akademickie, 218 sondaży zrealizowanych przez inne podmioty niż uczelnie wyższe, a także 64 analizy i recenzje na ten temat. Wspólnym mianownikiem komentowanych przez M.S. Fieberta komunikatów naukowych jest teza, że kobiety w relacjach ze swoimi małżonkami i partnerami dopuszczają się przemocy fizycznej, a nawet bywają bardziej agresywne niż mężczyźni. W dniu 2 maja 2011 r. łączna wielkość próby we wszystkich przywołanych przez M.S. Fieberta badaniach przekroczyła już całe 369 800 osób.

Brytyjska organizacja pozarządowa monitorująca zjawiska związane z funkcjonowaniem rodzin, Campaign Group Parity w raporcie z 2010 r. przedstawiła dane, według których przemoc kobiet wobec mężczyzn stanowi więcej niż 40% przypadków przemocy domowej w Anglii. Podobny rezultat pokazują dane Office Home (brytyjski odpowiednik polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) oraz rezultaty ostatnich sondaży przeprowadzonych w ramach British Crime Survey.

Więcej przykładów tego typu badań można znaleźć w książce Mariana Cabalskiego, „Przemoc stosowana przez kobiety. Studium kryminologiczne”.

 

Inne przypały Sylwii Spurek

Będąc zastępczynią RPO ds. Równego Traktowania Sylwia Spurek nieustannie pisze w swoich social mediach pod hasztagiem #trzymamstronekobiet. I to nie tylko w czasie kampanii „16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet”, ale przez cały czas. Trudno o bardziej wymowny przykład kompromitowania sprawowanej przez siebie funkcji.

Mało tego w styczniu tego roku niejaka Karolina Hammer zamieściła swoje zdjęcie na Facebooku z Sylwią Spurek wzywając do wprowadzenia matriarchatu w ciągu 7 lat.

matriarchat

Sylwia Spurek w odpowiedzi pod tym zdjęciem niczego nie zdementowała, nie skrytykowała koleżanki. Odpowiedziała za to bardzo przychylnym komentarzem:

sylwia spurek

 
Spurek wspomina również często o potrzebie „natychmiastowej” izolacji „sprawcy” od „ofiary”. Według niej decyzję w tej sprawie powinien być podejmować nie tylko sąd jak jest teraz, ale także zwykły policjant, wydając nakaz opuszczenie lokalu np. na okres 14 dni. W jaki sposób miałoby się to odbywać, aby nie prowadziło to do nadużyć, gdzie fałszywa ofiara, sama będąca nierzadko sprawcą nie mogła tego wykorzystywać do krzywdzenia partnera „na legalu”? Nie wiadomo, Spurek powiedziała tylko w jednym z wywiadów, że takie rozwiązania byłoby stosowane jedynie „w wyjątkowych okolicznościach” (ale jakie to okoliczności i co je definiuje?) oraz, że takie rozwiązanie jest rzekomo standardem w Austrii.

Próbowałem szukać informacji na temat tego jak działa system przeciwdziałania przemocy domowej w Austrii, ale nic o tym rodzaju izolacji nie znalazłem. W zasadzie to w ogóle pierwsze słyszę żeby gdziekolwiek stosowano takie rozwiązania. W każdym cywilizowanym kraju normą jest sądowa kontrola nad działaniem policji, to jedna z podstaw demokratycznego państwa prawa i praw obywatelskich. To sąd wydaje decyzje w takich sprawach jak eksmisja z mieszkania, zakaz zbliżania czy nakaz przeszukania lokalu.

Wiem tylko, że jak w Hiszpanii przekombinowano, tak że niemal automatycznie można każdego zatrzymać na 48h pod zarzutem bycia sprawcą przemocy domowej, doprowadziło to do bardzo dużej liczby fałszywych oskarżeń, o czym pisałem w tym tekście, podobnie stało się również w Izraelu. A w Polsce nawet przy obecnych zasadach fałszywe oskarżenia o przemoc są powszechną zagrywką przy rozwodach, zwaną przez prawników „metodą na bitą żonę”. Takie pomysły jakie prezentuje Sylwia Spurek były już wcześniej przedstawiane przez Centrum Praw Kobiet, nie zostały przyjęte, ani nawet podjęte pod głosowanie nie tylko w czasie rządów PO, ale nawet SLD.

Trzeba również pamiętać, że to mogłoby nie tylko prowadzić do nadużywania fałszywych oskarżeń, ale także do nadużyć policji wobec obywateli. Sprawy Igora Stachowiaka, Tomasza Komendy czy Tomasza Krajewskiego z Nawsia Brzosteckiego pokazują do czego mogą prowadzić nadużycia funkcjonariuszów policji wobec zwykłych ludzi.

Tu też kłania się taka feministyczna „logika”. Według wielu feministek w policji na ogół pracują źli ludzie, podobno źle traktują np. ofiary gwałtów. Ale ci sami „źli ludzie” nie będą nadużywać uprawnień przy wyrzucaniu ludzi z mieszkań. Sama zresztą Sylwia Spurek dość często wrzuca na swoich social mediach informacje, że ktoś został niesłusznie aresztowany albo zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, bo dokładnie takim sprawami zajmuje się biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. A sam Adam Bodnar zaapelował ostatnio do Ministra Sprawiedliwości o potrzebę zmiany prawa, aby ludzie mogli łatwiej uzyskiwać odszkodowanie za niesłuszne oskarżenia.

Takich logicznych nieścisłości w działaniu pani Spurek jest więcej. Przykładowo prowadzi kampanie według których dawanie klapsa dziecku to przemoc. Ale nie przeszkadza jej to w twierdzeniu, że przemoc ma płeć męską, chociaż to matki dają dzieciom klapsy częściej od ojców. Potrafi w tym samym wywiadzie stwierdzić, że wielu mężczyzn nie zgłasza przemocy ze względu na społeczne stereotypy i jednocześnie powołać się na statystyki oparte na zgłoszonych sprawach (w dodatku z błędem, powielając mit 90%). Mówi o tym, że przemocy doświadczają kobiety, jak i dzieci, mężczyźni, osoby starsze i osoby niepełnosprawne. Ale wszystkie kampanie o przemocy domowej z jej strony poświęcone są tylko kobietom jako ofiarom. Potrafi odnieść się do mężczyzn w niby bardziej przyjazny sposób, mówiąc, że większość mężczyzn nie stosuje przemocy i zachęca ich do współdziałania przeciw przemocy, ale potem sama ich dyskryminuje i pomija, i dziwi się, że mężczyźni nie chcą z nią współpracować.

Na koniec dodam taki troszkę mniej istotny fakt. Sylwia Spurek była w przeszłości także wykładowczynią Gender studies na Uniwersytecie Warszawskim oraz w Polskiej Akademii Nauk. O kontrowersjach tyczących się tej dziedziny wiedzy, pisałem w ostatnim artykule.

 

Społeczny odbiór i reakcja na działalność Sylwii Spurek

Jak już pisałem, mniej więcej w końcówce 2017 r. Spurek w końcu zwróciła na siebie uwagę opinii publicznej. Dużo ludzi zareagowało ostrym sprzeciwem. Zarówno w internecie, jak i realnym świecie. Początkowo głosy krytyki można było znaleźć na Facebooku. Następnie temat trafił na bardzo podatny grunt w serwisie Wykop. Znaleziska z nią w roli głównej (w negatywnym tego słowa znaczeniu) biją rekordy popularności. Dla przykładu ten wpis ma już ponad 4100 głosów na plus i zaledwie 34 na minus, a liczba wyświetleń przekroczyła liczbę 84 tys.

Poza internetem zostały również podjęte kroki w świecie rzeczywistym. Sabina Gatti, od lat zajmująca się obalaniem stereotypów dotyczących płci i przemocy domowej napisała list otwarty do samej Sylwii Spurek, a także pisma w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich i Ministra Sprawiedliwości. Następnie napisała również drugi list otwarty do Sylwii Spurek, jako że na pierwszy nie dostała odpowiedzi, pomimo upomnienia w tej sprawie ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości.

Maciej Wójcik, działający jako Społeczny Rzecznik Praw Mężczyzn w Polsce również podjął działanie w tej sprawie pisząc list otwarty do Rzecznika Praw Obywatelskich, z wnioskiem o odwołanie Sylwii Spurek. Adam Bodnar w odpowiedzi odmówił dymisji pani Spurek, udzielił też dość wymijających odpowiedzi na pytania dotyczące dyskryminacji mężczyzn w Polsce, które padły przy okazji.

W sieci można znaleźć również petycję w sprawie odwołania Sylwii Spurek, zachęcam wszystkich do jej podpisania.

Temat w pewnym stopniu przebił się również do mass mediów, wpierw wspomniał o tym dziennikarz RMF FM, a ostatnio o krytyce Spurek przez Społecznego Rzecznika Praw Mężczyzn napisał portal Wirtualna Polska.

 
Z kolei dnia 7 marca 2019 r. w Warszawie odbędzie się Manifestacja w sprawie odwołania Sylwii Spurek ze stanowiska. Więcej szczegółów poniżej:
https://www.facebook.com/events/258592068191344/

Erin Pizzey ujawnia prawdę o przemocy domowej

Erin Pizzey to założycielka pierwszego na świecie schroniska dla kobiet doświadczających przemocy domowej w Chiswick w Londynie w 1971 r. Od początku wiedziała, że kobiety również potrafią stosować przemoc wobec mężczyzn i dzieci, a większość przypadków przemocy domowej to przemoc wzajemna (obie strony stosują przemoc wobec siebie nawzajem), dlatego chciała pomagać również męskim ofiarom. A także zwrócić uwagę, na to że dzieci doświadczające przemocy, gdy dorosną często same stosują przemoc, zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Za głoszenie niewygodnej prawdy od lat jest bojkotowana przez środowiska feministyczne. Za to udało się jej nawiązać owocną w współpracę z ruchami broniącymi praw mężczyzn, w celu wspólnego obalania stereotypów na temat przemocy domowej. Poniższy film to fragment filmu „The Red Pill”, autorstwa Cassie Jaye własnie na ten temat:

 
Polecam także przeczytać moje artykuły: o Erin Pizzey i filmie „The Red Pill”.

Wirtualna Kampania przeciwko przemocy kobiet wobec mężczyzn i dzieci – Sabina Gatti przełamuje temat tabu

Wirtualna Kampania przeciwko przemocy kobiet wobec mężczyzn i dzieci

 

Sabina Gatti, kobieta posiadająca dużą wiedzę i doświadczenie w temacie przemocy w rodzinie (i nie tylko), znana z poruszania tematu tabu jakim jest przemoc kobiet wobec mężczyzn i dzieci w ostatnim czasie rozpoczęła swój nowy projekt.

 
Wirtualna kampania przeciwko przemocy kobiet wobec mężczyzn i dzieci, którą możemy śledzić na Facebooku zbiera fakty na temat przemocy stosowanej przez kobiety zarówno wobec mężczyzn, jak i wobec dzieci.

 
Cytując u źródła celem kampanii jest dostarczenie społeczeństwu wiedzy, o tym że:

 
-Przemoc nie ma płci:

http://mediumpubliczne.pl/2017/04/feminizm-a-prawda-o-przemocy-domowej-wobec-mezczyzn/

 
-Problem przemocy nie zaczyna się dopiero w związku osób dorosłych, ale ma swoje korzenie w dzieciństwie partnerów:

https://mediacje-rodzinne.eu/2016/07/22/dziecinstwo-a-wybor-partnera-w-zyciu-doroslym/

https://www.youtube.com/watch?v=GlvsYebSu9Q

https://sabinagatti.blogspot.com/2015/04/tak-bylismy-kochani-i-tak-nadal-kocha.html

 
Celem kampanii jest również obalenie stereotypów o kobietach i mężczyznach, bo tylko znając prawdę o obu płciach a nie tylko jednej, możemy zacząć przerywać błędne koło przemocy, o którym pisała Alice Miller , i wyeliminować przemoc w rodzinie:

https://mediarodzina.pl/autorzy/281/Alice-Miller

https://sabinagatti.blogspot.com/2013/12/z-forum-alice-miller.html

 
Przemoc można wyeliminować tylko, jeżeli będziemy starali się jej zapobiegać, a nie leczyć jej skutki. Ta kampania ma na celu zwrócenie uwagi na konieczność wprowadzenia profilaktyki zdrowia psychicznego dorosłych i dzieci:

https://sabinagatti.blogspot.com/2017/06/wczoraj-by-dzien-dziecka.html

https://www.facebook.com/Trauma-z-dzieciństwa-choroby-w-dorosłym-życiu-Sabina-Gatti-757241914403491/

 
Kampania nie jest nagonką na kobiety tylko przedstawia prawdę o kobietach. O mężczyznach wiemy już wszystko o kobietach bardzo mało i cały czas nie chcemy, żeby o niej głośno mówiono.

W rodzinie sprawców przemocy jest dwóch a nie jeden. Intensywne nagłaśnianie tylko i wyłącznie przemocy jednego sprawcy , to znaczy tego płci męskiej, a milczenie o tej płci żeńskiej, jest równoznaczne z dawaniem cichego przyzwolenia kobietom do stosowania bezkarnie przemocy wobec mężczyzn i dzieci.

Celem kampanii jest dostarczenie WIEDZY, przedstawienie PRAWDY i ROZWIĄZAŃ jak przerwać błędne koło przemocy i wyeliminować przemoc w naszym społeczeństwie:

https://www.youtube.com/watch?v=H9B5mYfBPlY

http://fundacja22.org/pl/czy-powszechne-ksztalcenie-przyszlych-rodzicow-moze-byc-droga-do-ewolucji-mentalnej-spoleczenstwa/

Dyskryminacja osób LGBT a dyskryminacja mężczyzn

dyskryminacja osób LGBT

 

Chyba nikt przede mną nie podjął tego tematu w takim kontekście, więc niech będę pierwszy. Na wstępie zaznaczam, że coś takiego jak dyskryminacja osób LGBT faktycznie istnieje i jest poważnym problemem społecznym. I to, że nie przepadam za lewicą i Social Justice Warriors (SJW) nie oznacza, że takowego problemu nie dostrzegam. Należy odróżniać kwestie praw człowieka i wolności osobistej od poprawności politycznej i różnych odpałów jak tzw. Oppression Olympics. 

Po za tym lewica nie ma żadnego monopolu na tę kwestię, wśród wolnościowców (do których się zaliczam), a nawet bywa, że i na prawicy także można znaleźć poparcie dla osobistych wyborów człowieka, choćby uchodziły one za kontrowersyjne. Można nawet w tych środowiskach odnaleźć także i osoby LGBT. Jak np. Milo Yiannopoulos, prawicowo-libertariański bloger, który jest gejem; Alice Weidel stojąca na czele niemieckiej prawicowej partii AfD, będąca lesbijką; czy niejaki Derrick, transseksualista, będący przyjacielem ShoeOnHead, wolnościowo-egalitarystycznej YouTuberki znanej z krytyki SJW i feminizmu. Ale odłóżmy politykowanie na bok i wracajmy do tematu. O co chodzi z dyskryminacją mężczyzn w tym kontekście?

 

Homoseksualni mężczyźni są postrzegani gorzej niż homoseksualne kobiety

Sprawa dość prosta, nie wymagająca specjalnie długiego tłumaczenia. Para lesbijek jest postrzegana przez społeczeństwo bardziej „estetycznie”, a nawet „podniecająco”, niż para gejów. W dodatku homoseksualni mężczyźni padają ofiarami wielu stereotypów, np. niektórzy postrzegają ich jako słabych i niemęskich.  

 

Mężczyzna w spódnicy vs kobieta w spodniach

Nikogo nie dziwi kiedy kobieta zamiast spódnicy założy spodnie, garnitur, a nawet mundur wojskowy. W drugą stronę to tak łatwo nie działa. Mężczyzna w spódnicy i na obcasach? Ludzie patrzą na niego jak na dziwaka. Nietrudno zgadnąć jak przekłada się to na życie transwestytów, nie mówiąc już o transseksualistach, będących w trakcie zmiany płci, bo nie da się tego zrobić bez co najmniej kilku operacji. 

A nawet nie trzeba być transwestytą, wystarczy uchodzić z jakiegoś powodu za mężczyznę „zniewieściałego” i już można spotkać się z szykanami, a nawet agresją ze strony innych ludzi. Czasem już wystarczy, że np. ma się długie włosy, bardzo łagodne rysy twarzy i smukłą sylwetkę. Choć akurat kobiet zbyt „męskich” też się to tyczy, stąd padają określenia typu „babochłop”. Tyle, że znowu „kobiety nie bije się nawet kwiatkiem”. W przypadku faceta na samych szykanach może się nie skończyć, może zostać także pobity.

Kobieca pedofilia – istnieje i zdarza się częściej, niż się powszechnie wydaje

Kobieca pedofilia

 

Pedofilem może być nie tylko mężczyzna, ale również kobieta. Jednak temat wykorzystania seksualnego dzieci przez kobiety był przez lata marginalizowany nawet przez samych seksuologów, psychologów i psychiatrów. Najnowsze badania seksuologiczne są tu jednak jednoznaczne: kobieca pedofilia nie jest dużo rzadszym zjawiskiem niż męska pedofilia. Pedofilki są po prostu rzadziej wyłapywane i dłużej działają bezkarnie. Przez lata pokutowało tu błędne koło, seksuolodzy sugerowali się statystykami sądowymi (wyroków skazujących), z kolei sądy przez długi czas nie dowierzały że pedofilem może być kobieta, sugerując się badaniami seksuologów. Przez to właśnie zjawisko kobiecej pedofilii pozostawało drastycznie niedoszacowane. 

 

Przełomowe odkrycie Michele Elliott

Michele Elliott to znana i ceniona brytyjska psycholog dziecięca specjalizująca się w temacie przemocy seksualnej wobec dzieci. Jest także założycielką Kidscape, organizacji charytatywnej zajmującej się ochroną dzieci przed przemocą, której programy nauczania trafiają do tysięcy szkół i innych organizacji. Za swojej zasługi dla pomocy dzieciom Michele Elliott odbierała z rąk brytyjskiej królowej Order Imperium Brytyjskiego.

Początkowo Elliott pisała głównie o męskiej pedofilii. Jednak pewnego dnia w czasie audycji radiowej prezenter poprosił ją aby powiedziała coś o przemocy seksualnej stosowanej przez kobiety. Dość niespodziewanie do radia zaczęła napływać ogromna ilość telefonów od dorosłych ludzi, którzy byli ofiarą kobiecej przemocy seksualnej w dzieciństwie. Po powrocie do biura pani Elliott odebrała kolejną falę zgłoszeń w tej sprawie, obie płcie informowały, że były molestowane przez matkę, ciocię, zakonnicę, czy nauczycielkę. Zdała sobie wówczas sprawę, że problem kobiecej pedofilii jest dużo powszechniejszy niż mogłoby się wydać na pierwszy rzut oka. Postawiła dokładniej zbadać ten temat.

O wynikach swoich badań i lat doświadczeń w sprawie zgłębiania tematu nad kobiecą pedofilią opowiedziała w poniższym wywiadzie (napisy PL):


Najważniejszy wniosek jaki nasuwa się z powyższego materiału to to, że kobieca pedofilia praktycznie niczym nie różni się od męskiej pedofilii. W obu przypadkach mamy do czynienia dokładnie z tą samą przyczyną, czyli zarówno pedofile, jak i pedofilki w większości przypadków sami doświadczali przemocy w swoim dzieciństwie. Czysto logicznym i matematycznym wnioskiem jest zatem to, że męskich pedofilów nie może być zdecydowanie więcej niż kobiecych. 

Kolejna sprawa, jak mówi Michele Elliott powszechne stereotypy sprawiają, że pedofilki są dużo bardziej bezkarne. Dłużej działają niezauważone. Pedofilki bardzo często wybierają pracę z dziećmi jako przedszkolanki, nauczycielki, opiekunki, pielęgniarki. Społeczeństwo same daje im tę broń, jaką jest praca z dziećmi, jako że prawie nikt nie podejrzewa kobiet o czyny pedofilskie. Najwięcej jednak ofiar kobiecej przemocy seksualnej to ofiary własnej matki. Kolejną bronią pedofilek jest tu powszechny stereotyp, że „każda matka kocha swoje dziecko”.

Jak widzimy na filmie, badania Michele Elliott są bardzo nie na rękę feministkom, jako że psuje im to teorie o rzekomej korelacji między płcią i przemocą, dlatego starają się bojkotować panią Elliott, która sama kiedyś uważała się za feministkę. Bardzo podobny schemat jak z Erin Pizzey. Więcej w temacie kobiecej pedofilli można przeczytać w książce Michele Elliott: „Female Sexual Abuse of Children The Last Taboo”

 

Inne badania również potwierdzają, że kobieca pedofilia występuje częściej niż się powszechnie wydaje

Na szczęście Wielka Brytania to niejedyny kraj, w którym przełamano ten temat tabu. Doszło do tego również w Niemczech, gdzie powstał wyemitowany przez tamtejszą telewizję publiczną ARD, film dokumentalny, pt. „Mamo przestań”, opowiadający o ludziach, którzy padli w dzieciństwie ofiarą przemocy seksualnej ze strony kobiety. 

To że kobieca pedofilia jest dużo powszechniejsza niż się wydaje opinii publicznej potwierdzają także znawcy tematu z Polski. Z tej strony polecam świetny wywiad z seksuologiem i biegłym sądowym Krzysztofem Koroną, specjalizującym się właśnie w temacie żeńskiej pedofilii.

Obszerny zbiór danych i faktów na temat kobiecej pedofilii, możemy również znaleźć w raporcie Charlotte Philby.

 

Błędne koło przemocy

Przypomnę parę podstawowych faktów. Według badań z Kanady, około 93% męskich gwałcicieli, którzy na swoje ofiary wybierają kobiety sami w przeszłości, zazwyczaj jeszcze w dzieciństwie byli ofiarami przemocy seksualnej ze strony kobiety, najczęściej własnej matki

Według badań z Włoch, około 78% męskich pedofilów było wykorzystywanych w dzieciństwie przez kobiety, także głównie swoje matki.

Kolejne badanie, tym razem z Polski: „Z badań przeprowadzonych w polskich więzieniach wypływa szokujący wniosek: dorośli mężczyźni, którzy w dzieciństwie byli molestowani seksualnie i nie zostali poddani terapii, później sami krzywdzili dzieci. Tylko dwóch na 50 gwałcicieli nie było ofiarami molestowania w dzieciństwie.” (tu również chodzi głównie o przemoc ze strony kobiet, polecam zresztą przeczytać cały artykuł). 

Jak mówiła Michele Elliott gwałcicielki i pedofilki to również są w większości kobiety, które padły w dzieciństwie ofiarą przemocy. Tak właśnie przemoc rodzi przemoc. 

Dlatego tak ważne jest aby starać się przełamywać te błędne koło. O ile męska pedofilia przestaje być tematem tabu, o tyle w kwestii uświadamiania społeczeństwa w temacie kobiecej pedofilii jest jeszcze wiele do zrobienia.

Gwałty na mężczyznach – temat tabu

Zgwałceni mężczyźni

 

Zazwyczaj kiedy mowa o ofierze gwałtu ludzie automatycznie myślą o kobiecie, koniecznie zgwałconej przez mężczyznę. Tymczasem temat jest dużo bardziej skomplikowany, istnieje również gwałt kobiety na mężczyźnie, mężczyzny na mężczyźnie, jak i kobiety na kobiecie. Dziś pozwolę sobie wziąć na tapetę wyjątkowy temat tabu jakim są męskie ofiary gwałtów

 

Gwałty na mężczyznach to mocno niedoszacowane zjawisko

Podobnie jak z pozostałymi tematami dotyczącymi przemocy wobec mężczyzn mamy problem z niedoszacowaniem zjawiska w oficjalnych statystykach policyjnych i to w wersji skrajnej. Mężczyźni będący ofiarami gwałtów mają ogromne problemy zarówno w zgłaszaniu gwałtów homoseksualnych, jak i heteroseksualnych. To jedne z największych tematów tabu jakie funkcjonują w naszym społeczeństwie.

Tymczasem jak pokazują badania z USA, w samych tylko więzieniach więcej mężczyzn pada ofiarą gwałtu w ciągu roku, niż kobiet w całym społeczeństwie. A to dopiero wierzchołek góry lodowej, gwałty nie zdarzają się przecież tylko w więzieniach.

Jak się jednak okazuje głównymi sprawcami gwałtów na mężczyznach nie są inni mężczyźni, tylko kobiety. Odsyłam do bardzo interesujących badań przeprowadzonych przez Larę Stemple, prodziekan na wydziale prawa w Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. 

„Stemple w swoich badaniach od dłuższego czasu skupia się na tym, jak często przemoc seksualna wobec mężczyzn pozostaje utajona. W 2014 roku opublikowała pracę na temat męskich ofiar napaści, w której poddała analizie kilka ogólnokrajowych ankiet. Odkryła, że jeśli wziąć pod uwagę przypadki, gdy mężczyzna został „zmuszony do spenetrowania” drugiej osoby, wskaźniki kontaktów seksualnych odbytych bez obopólnej zgody były niemal takie same u obu płci. 1,267 miliona mężczyzn przyznało, że padło ofiarami przemocy seksualnej, w porównaniu do 1,270 miliona kobiet.

Kategoria „zmuszony do penetracji” nie przychodzi od razu na myśl, gdy mowa o napaści na tle seksualnym, jak napisała Hanna Rosin z magazynu „Slate” w komentarzu od pracy Stemple w 2014 roku. Może jednak nieść podobne psychologiczne i fizyczne skutki, w tym seksualne dysfunkcje, depresję, utratę poczucia własnej wartości i długoterminowe problemy z nawiązywaniem międzyludzkich relacji.” 

„Nowe, szeroko zakrojone studium Stemple ukazuje wyniki ostatniej telefonicznej ankiety CDC, która wykazała, że 68,6 procent męskich ofiar przemocy seksualnej jako sprawców wskazuje kobiety. Tak samo w przypadku 79,2 procent mężczyzn zmuszonych do penetracji (czyli „tej formy seksu przy braku obopólnej zgody, jakiej mężczyźni doświadczają w swoim życiu”, jak można przeczytać w pracy).”

Dalej w przytoczonym artykule na Vice.com na temat badań Lary Stemple możemy przeczytać, że więźniowie płci żeńskiej dużo częściej są wykorzystywane seksualnie przez współwięźniarki, niż mężczyzn zatrudnionych w więzieniu. W dodatku, pośród osadzonych mężczyzn zgłaszających nadużycia na tle seksualnym ze strony personelu, 80 procent wskazało jako sprawców wyłącznie kobiety, a w przypadku nieletnich ten odsetek wynosił aż 89,3 procent. Kolejny dowód na to, że gwałcicieli płci żeńskiej jest dużo więcej niż się powszechnie wydaje.

Przypominam również o badaniach z Kanady, które przytaczałem w artykule o błędnym kole przemocy. Otóż około 93% męskich gwałcicieli w przeszłości padło ofiarą przemocy seksualnej ze strony kobiety. Jest zatem matematycznie niemożliwe ażeby sprawców przemocy seksualnej było zdecydowanie więcej wśród płci męskiej, niż żeńskiej.  

 

Dlaczego kwestia gwałtu kobiety na mężczyźnie to tak wielki temat tabu?

Problemem jest to, że wielu ludzi (w tym również samych mężczyzn) nie bardzo potrafi sobie wyobrazić jak kobieta może zgwałcić mężczyznę. Pokutuje tu brak wiedzy o podstawowym fakcie, otóż większość gwałtów nie jest dokonywanych „dla seksu” tylko w celu skrzywdzenia i poniżenia ofiary. Tak samo jest z gwałtami dokonywanymi na kobietach, jak i na mężczyznach.

Większość gwałtów na mężczyznach ze strony kobiet ma charakter brutalny. W sytuacji gdy sprawcą gwałtu jest kobieta, 95,7% męskich ofiar i 47% kobiecych ofiar odnosi poważne obrażenia. Wynika to z faktu, że mężczyźni są silniejsi. Kiedy kobieta decyduje się na gwałt na mężczyźnie używa do tego czynu narzędzi. Więcej na ten temat w artykule na Newsweeku, a w nim dokładne ujęcie tematu przez znanego seksuologa prof. Lwa-Starowicza i kryminologa prof. Brunona Hołysta

Erin Pizzey – kobieta walcząca od 40 lat z mitami dotyczącymi przemocy domowej

Erin Pizzey

 

Erin Pizzey to brytyjska pisarka i działaczka na rzecz walki z przemocą domową. W 1971 r. założyła w Chiswick (okolice Londynu) pierwsze na świecie schronisko dla kobiet padających ofiarą przemocy domowej. Prowadząc ośrodek zauważyła coś bardzo interesującego. Wśród pierwszych 100 kobiet, które zgłosiło się do jej ośrodka 62 było bardzo agresywnych. Niektóre nawet bardziej od swoich partnerów. 

Pizzey zdała sobie sprawę, że kobiety również potrafią być agresywne. Poza tym, że kobieta może być ofiarą w związku z ręki mężczyzny, występuje również przemoc wzajemna, gdzie obie strony stosują przemoc, jak i sytuacja gdzie to kobieta jest sprawcą a mężczyzna tylko ofiarą. I należy odróżnić autentycznie maltretowane kobiety, od kobiet skłonnych do przemocy. Przeprowadzając wspólne badanie wraz z Johnem Gayfordem z Warlingham Hospital udało jej się ustalić, że w około 62% przypadków mamy do czynienia właśnie z przemocą wzajemną.

Erin Pizzey udało się również ustalić, że mężczyźni padają ofiarą przemocy ze strony kobiet niemal równie często co kobiety ze strony mężczyzn. Dlatego podjęła działania na rzecz założenia takiego samego ośrodka dla męskich ofiar. Okazało się to być jednak o wiele trudniejsze, prawie nikt nie chciał poprzeć tego projektu finansowo itd.

Pizzey zauważyła również, że mało kto pochyla się nad zagadnieniem, jakie są przyczyny tego, że niektórzy ludzie dopuszczają się przemocy. W swojej książce „Prone to Violence” opisała dokładnie w jaki sposób ludzkie hormony, wyuczone wzorce z domu rodzinnego i traumy z dzieciństwa wpływają na ludzką skłonność do agresji i stosowania przemocy. Dotyczy to oczywiście ludzi obojga płci.

Jako że badania i działania Erin Pizzey były bardzo nie na rękę silnie rozwijających się ruchów feministycznych, została przez nie całkowicie zbojkotowana i zaszczuta. Zabroniono jej publicznie przemawiać, jej książki były bojkotowane, zabrano jej ośrodek z Chiswick, a nawet zaczęła dostawać listy z pogróżkami, w tym grożenie jej śmiercią.

 

Wyprowadzka do USA

W 1981 r. Erin Pizzey przeprowadziła się do Santa Fe w Nowym Meksyku, tam również działała na rzecz walki z przemocą, a także w zwalczanie przestępców seksualnych i pedofilów. W swoich badaniach dokonała kolejnego odkrycia, jak się okazało kobiet pedofilów jest prawie tyle samo co mężczyzn pedofilów, jednak ze względu na powszechne stereotypy pedofilki dłużej pozostają bezkarne, ich liczba pozostaje w dużej mierze niedoszacowana w oficjalnych statystykach. Tu również działalność pani Pizzey spotkała się z negatywnym odbiorem ze strony feministek i innych nieprzychylnych jej osób. Z tego względu przeprowadziła się wpierw do Cayman Brac na Kajmanach, a następnie do Sieny we Włoszech. 

 

Powrót do Londynu i wsparcie dla ruchów Men’s Rights

Erin Pizzey wróciła do Londynu pod koniec lat 90-tych. Nadal działa na rzecz walki z przemocą. Od 2004 roku jest patronką ManKind Initiative, organizacji pomagającej męskim ofiarom przemocy domowej. W marcu 2007 r. wzięła udział jako gość w ceremonii otwarcia pierwszego arabskiego schroniska dla ofiar przemocy domowej w Bahrajnie. W latach 2007-2011 pisała dla gazety Daily Mail. Od 2013 r. należy do redakcji A Voice for Men i ogólnie mocno wspiera działanie organizacji typu Men’s Rights w zwalczaniu mitów dotyczących płci i przemocy. O swojej historii, temacie przemocy domowej i prawach mężczyzn opowiedziała również w filmie „The Red Pill”. Prowadzi także stronę Honest-ribbon.org/

 

Polecam również zajrzeć:

Erin Pizzey na Wikipedii (ang.)

Wywiad z Erin Pizzey

Rozmowa Cassie Jaye z Erin Pizzey: 

Dlaczego będąc kobietą również powinnaś wspierać prawa mężczyzn?

mężczyzna i kobieta

 

Tekst tym razem skierowany bezpośrednio do Pań. W ostatnim wpisie podawałem przykłady kobiet walczących z dyskryminacją mężczyzn. Dziś podam argumenty za tym, dlatego warto iść tą drogą:

  1. Moralność i empatia – Mężczyzna to człowiek, czująca istota, więc trzeba go traktować jak człowieka. Nic nie usprawiedliwia łamania praw człowieka, bez względu na jego płeć, wiek, pochodzenie, czy cokolwiek innego. 
  2. Pomyśl o męskich członkach swojej rodziny i przyjaciół – Z pewnością masz jakichś mężczyzn w swoim życiu, którzy są dla Ciebie ważni: ojciec, syn, mąż, brat, wujek, chłopak, dziadek, bliski znajomy, szwagier. Nie chciałabyś chyba ich krzywdy prawda?
  3. Dyskryminacja mężczyzn to broń obosieczna – Tak jak pisałem w temacie o „błędnym kole przemocy”, dyskryminacja ojców niszczy życie dzieciom, którzy potem zostają członkami naszego społeczeństwa. Przyzwolenie na przemoc matek wobec dzieci, zwiększa liczba patologii i przestępstw, w tym np. gwałcicieli i sprawców przemocy wobec kobiet. Fałszywe oskarżenia o gwałt czy przemoc domową z kolei obniżają wiarygodność prawdziwych ofiar. A np. alienacja rodzicielska może kiedyś dopaść i Ciebie, kiedy zostaniesz babcią.
  4. Na dyskryminacji mężczyzn tracimy wszyscy, Ty również  – Pomyśl ile firm nie powstało, albo upadło przez niesprawiedliwe potraktowanie mężczyzny przy sprawie rozwodowej? Ile miejsc pracy poleciało z tego tytułu, ile ciekawych towarów i wynalazków nie weszło z tego powodu na rynek? Ilu wybitnych ludzi mogło się znaleźć wśród samobójców, którzy są głównie płci męskiej? Może był wśród nich ktoś kto np. wynalazłby lek na jedną z nieuleczalnych chorób? Tego się nigdy już nie dowiemy. W dodatku mężczyźni coraz częściej nie chcą się żenić ani mieć dzieci. Pomyśl jak to wpływa na niż demograficzny? Pomyśl jak nakręcanie „polowania na czarownice” w sprawie oskarżeń o gwałt czy molestowanie może zdemotywować mężczyzn do robienia kariery w poważnych i potrzebnych zawodach, których zwyczajnie nie będzie warto podejmować, kiedy można wszystko stracić w jednej chwili. Odpowiedz sobie na pytanie: Czy chcesz żyć w społeczeństwie bez lekarzy, inżynierów, naukowców, policjantów, strażaków, o zawodach gdzie pracuje się z dziećmi nie wspominając?
  5. Wojna płci rani obie strony – Nie ma nic gorszego niż relację obojga płci traktować jak grę o sumie zerowej. Jeśli tego nie powstrzymamy dosłownie wyginiemy, bo zwyczajnie nie będą rodzić się dzieci w nowych pokoleniach. Poza tym wyobraź sobie taki świat, gdzie facet boi się do Ciebie podejść na ulicy, obawiając się oskarżenia o molestowanie, a przed seksem trzeba podpisać kontrakt w dwóch egzemplarzach. Atrakcyjna wizja? Nie sądzę. Poza tym przez całe te feministyczne pomysły, rośnie w coraz większej ilości mężczyzn, niechęć, nieufność, a nawet nienawiść w stosunku do kobiet. Nic w tym miłego ani fajnego, prawda? Mężczyźni i kobiety powinni przecież żyć w zgodzie, jedynym zwycięstwem jest tu remis. 
  6. Pomyśl o swoich dzieciach – Czy chciałabyś żeby Twój syn został fałszywie oskarżony o gwałt albo płacił alimenty na nieswoje dziecko? Czy chciałabyś żeby Twoja córka była postrzegana przez wielu jako zło wcielone, któremu nie można ufać, dlatego że jest kobietą? Tak jak już pisałem, to jak będzie funkcjonowało społeczeństwo w przyszłości, zależy od nas, ludzi żyjących tu i teraz  

Na koniec dodam, że pierwszy punkt z wyżej wymienionych powinien być najważniejszy. Chociaż punkt drugi i szósty wydają się być naturalne, a pozostałe logiczne, to nigdy nie może być tak, że coś obchodzi nas dopiero jak dotknie nas to osobiście, lub naszej rodziny i bliskich. Poczucie sprawiedliwości i empatia w stosunku do innych ludzi mają wartość uniwersalną i tak powinny być traktowane.

Ktoś mógłby mnie teraz spytać, a czy mężczyźni powinni wspierać prawa kobiet? Owszem powinni, wszyscy ludzie powinni stawać zawsze po stronie praw człowieka.


Kobiety wspierające walkę z dyskryminacją mężczyzn

Cassie Jaye

 

Zgodnie z obietnicą dzisiejszy wpis będzie o znanych kobietach, które również dostrzegają problemy dyskryminacji mężczyzn, o których piszę na blogu. Oczywiście będą to tylko przykłady, takich kobiet jest dużo więcej. Tak czy inaczej zaczynamy:

 

Cassie Jaye – Amerykańska aktorka i producentka filmów. Najbardziej znana z nakręcenia filmu „The Red Pill”, czyli filmu dokumentalnego o Men’s Rights Movement i w ogóle o tematyce dyskryminacji mężczyzn, gdzie poruszone zostały takie problemy jak: męskie samobójstwa, bezdomność, męskie ofiary wojen, nikłe prawa reprodukcyjne mężczyzn, wrabianie w ojcostwo, dyskryminowanie ojców w sądach, lekceważenie męskich ofiar przemocy domowej i gwałtu, fałszywe oskarżenia o gwałt czy przemoc, wyższe wyroki dla mężczyzn za to samo przestępstwo, wypadki śmiertelne w pracy, lekceważenie męskich problemów w mediach, mizoandria. 

Co ciekawe Cassie Jaye jest….. byłą feministką. Jadąc na spotkanie z działaczami MRA była w stosunku do nich bardzo uprzedzona, sądziła że spotka grupę mizoginów, nienawidzących kobiet, tymczasem poznała normalnych ludzi, przedstawiających realne problemy. Postanowiła więc nakręcić film, tak właśnie powstał „The Red Pill movie”, a w nim wywiady zarówno z działaczami MRA, feministkami, jak i kobietami w kręgach MRA. To w jaki sposób Cassie została potratowana przez środowiska feministyczne (krytykowanie jej za pochylenie się nad prawami mężczyzn, bojkotowanie jej filmu itd.) skłoniło ją do odrzucenia feminizmu, zdała sobie sprawę, że feminizm w żadnym razie nie oznacza żadnego „równouprawnienia”. Więcej o filmie i jego autorce:
http://theredpillmovie.com/

 

Erin Pizzey – Brytyjska specjalistka w dziedzinie przemocy domowej. Kobieta, która założyła pierwsze na świecie schronisko dla kobiet doświadczających przemocy domowej w w Chiswick (okolice Londynu) w 1971 r. Jednak z racji tego, że Pizzey opisywała również problem występowania tzw. przemocy wzajemnej oraz przemocy kobiet wobec mężczyzn, a nawet postanowiła założyć taki sam ośrodek dla męskich ofiar została całkowicie zbojkotowana przez środowiska feministyczne. Nie tylko odebrano jej głos w organizacjach „kobiecych” (czyt. feministycznych) ale także zaczęła dostawać listy z pogróżkami, w tym grożenie jej śmiercią. Tak, że musiała na wiele lat wyjechać z kraju. Dziś wspiera ruchy MRA w walce z mitami na temat przemocy domowej. Polecam poniższy wywiad z tą panią:
https://honest-ribbon.org/domestic-violence-law/refuting-40-years-of-lies-about-domestic-violence/

 

Karen Straughan – Pochodząca z Kanady żeńska działaczka MRA. Zasłynęła serią błyskotliwych filmów na swoim kanale na YouTube gdzie brawurowo punktuje feminizm, hipokryzję mainstreamowych mediów itd. Filmy te cieszą się niesamowitą popularnością wśród internautów. Prywatnie działa również w Canadian Association for Equality (gdzie jest jedną z czołowych postaci) oraz wraz z innymi kobietami popierającymi walkę o prawa mężczyzn tworzy ekipę zwaną Honey Badger Brigade, poniżej pełny skład tej grupy:
http://honeybadgerbrigade.com/the-team/

 

Janice Fiamengo – Kolejna pani z Kanady. Deklarująca się jako antyfeministka i aktywistka na rzecz praw mężczyzn. Wykładowczymi Uniwersytetu w Ottawie. Porusza tematy dyskryminacji mężczyzn, gynocentryzmu, feminizmu itd. Gorąco polecam jej prezentacje, wykłady itd., wszystko można znaleźć na YT.  

 

Bettina Arndt – Popularna seksuolożka i terapeutka z Australii, znana z krytyki antymęskiej kultury w Australii i rozpowszechniania mitów na temat płci i przemocy.

Obie powyższe panie (Janice Fiamengo i Bettinę Arndt) można zobaczyć głównie na kanale YT: Studio Brule.  

 

Deepika Bhardwaj – indyjska dziennikarka i producentka filmów dokumentalnych walcząca z prawną dyskryminacją mężczyzn w Indiach. Przede wszystkim z wykorzystywaniem 498A IPC, czyli prawie mającym chronić kobiety przez tzw. zabójstwami posagowi, które jednak zostało tak skonstruowane, że wystarczy samo oskarżenie aby mężczyzna trafił do aresztu z całą swoją rodziną (nawet dziećmi) i stanął przed wieloletnią batalią sądową. W ten sposób kobiety bardzo często wykorzystują fałszywe oskarżenia przy sprawach rozwodowych, co zaskutkowało ogromną liczbą niesłusznych aresztowań, samobójstw, przejmowania majątków na drodze szantażu itd. Dzięki nagłośnieniu sprawy przez indyjskie ruchy na rzecz praw mężczyzn jak i samą Deepikę Bhardwaj Sąd Najwyższy tego kraju zakazał zamykania w areszcie bez dowodu przy wniesieniu skargi przez żonę w 2014 r. 

Jednak fałszywe oskarżenia i szantaże nadal są wykorzystywane na masową skalę. Na temat tej tematyki Bhardwaj nakręciła film dokumentalny o nazwie: Martyrs of Marriage. Poza tym pani Bharwaj porusza również inne kwestie dyskryminacji mężczyzn w Indiach, jak to, że mężczyzna nie może zostać uznany ofiarą przemocy domowej, nie może zostać uznany ofiarą gwałtu, czy powszechność fałszywych oskarżeń o gwałt w stronę mężczyzn. Więcej o tej kobiecie:
http://www.thenewsminute.com/lives/489

 

Dr Tara Palmatier  – Terapeutka z Teksasu specjalizująca się w pomaganiu mężczyznom padającymi ofiarą toksycznych kobiet, psychopatek, kobiet z borderline, narcystycznym zaburzeniem osobowości itd. Prowadzi również stronę Shrink4men, poruszającą tematykę fałszywych stereotypów dotyczących płci i przemocy.

 

Esther Vilar – Niemiecka pisarka, najbardziej znana z napisania bestsellera „The Manipulated Man”, książki opisującej w jaki sposób kobiety manipulują mężczyznami. Za to stała się delikatnie mówiąc nielubiana przez feministki z całego świata. Została pobita przez cztery feministki w bibliotece w Monachium, na oknach jej domu malowano trupie czaszki, feministki zniszczyły biuro jej wydawnictwa w Norwegii. Vilar została zmuszona do przeprowadzki z Niemiec do Szwajcarii, a potem do Hiszpanii, w obu krajach również nie miała spokoju. W Wielkiej Brytanii organizowano nawet manifestacie przeciwko wydania jej książki. Wywiad z Esther Vilar i jej historia:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,15410791,Esther_Vilar__To_my_wyzyskujemy_mezczyzn.html

 

Christina Hoff Sommers – Amerykanka znana z krytyki współczesnego feminizmu za „irracjonalną wrogość wobec mężczyzn” i „niezdolność przyjęcia możliwości, iż płcie są równe, lecz inne”. Jednocześnie sama nazywa się siebie przewrotnie „factual feminist”, czyli „prawdziwa feministka”. W swojej działalności obala popularne feministyczne mity takie jak „wage gap”, „rape culture”, obnaża feministyczne manipulacje jak zawyżanie statystyk gwałtów, krytykuje także m. in. feministyczną „wojnę przeciwko chłopcom”. Swoje poglądy wyraża m. in. w książkach: „Who Stole Feminism?” czy „The War Against Boys: How Misguided Feminism Is Harming Our Young Men”.

 

Christine Damon – Kobieta z USA, działająca na rzecz podniesienia świadomości społecznej w sprawie fałszywych oskarżeń o gwałt, była feministka. Odrzuciła feminizm…… po 30 latach, orientując się że nie oznacza on żadnego równouprawnienia. A wszystko za sprawą tego, że jej partner został fałszywie oskarżony o gwałt i został niesłusznie zamknięty w areszcie przez jeden z bzdurnych feministycznych programów realizowanych przez amerykańską policję, a feministki pokazały, że mają gdzieś niszczenie niewinnych ludzi. Jej historia:
https://www.avoiceformen.com/feminism/why-yet-another-liberal-progressive-woman-abandons-feminism/

 

Sabina Gatti – No i w końcu kobieta z Polski. Pani Sabina jest tłumaczką, interesującą się również psychologią od ponad 20 lat. Mając duży zasób wiedzy oraz znając różne języki: angielski, włoski, szwedzki działa na rzecz obalania fałszywych stereotypów dotyczących płci i przemocy, przełamywania tabu przemocy kobiet wobec mężczyzn i dzieci itd. Polecam jej błoga:
http://sabinagatti.blogspot.com/

 

Na koniec chciałem również gorąco podziękować założycielce strony Antyfeministyczna, która wspomogła mnie w promocji bloga, a zwłaszcza jego fanpage’a w początkowym jego okresie. Dziękuję 🙂